Instytut Ronalda Reagana
Załamanie to wynik działania państwa, a nie wolnego rynku

Załamanie to wynik działania państwa, a nie wolnego rynku

dodano: 30.09.2008

Moi znajomi i byli koledzy z Kongresu, znajdujący się pod ogromną presją establishmentu finansowego, pytali mnie o stanowisko w kwestii planu Paulsona.

Jako wolnorynkowy ekonomista jednoznacznie sprzeciwiam się tej ustawie, ponieważ narusza ona podstawowe zasady kapitalizmu wolnorynkowego i odpowiedzialności jednostki.

Wielu zwolenników planu ratunkowego argumentuje, że potężna interwencja państwa jest konieczna z winy rynku, że kapitalizm wolnorynkowy zawiódł i jedynym rozwiązaniem jest wzrost interwencjonizmu. Ale do obecnej sytuacji doprowadziły głównie działania państwa, więc jeśli coś zawiodło, to nie wolny rynek, tylko państwo.

Podjęto decyzję polityczną, że jak najwięcej Amerykanów powinno być właścicielami domów i pod tym kątem ustawiono system podatkowy, jak również gwarantowano kredyty hipoteczne za pośrednictwem dotowanych przez państwo konsorcjów Fannie Mae i Freddie Mac (teraz z gwarancji tych przyszło się wywiązać).

Pożyczek na mieszkania udzielano także osobom o niskiej zdolności kredytowej, a mimo to agencje ratingowe nadzorowane przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd żyrowały wysoką jakość tych kredytów, umożliwiając ich przepakowywanie w nowe instrumenty finansowe i sprzedaż tych instrumentów na całym świecie.

Rezerwa Federalna podsycała te patologie łagodną polityką monetarną, która zniekształcała sygnały cenowe, sztucznie nakręcała inwestycje w sektor mieszkaniowy, a za jego pośrednictwem w sektor finansowy. Mimo że wielu z nas – polityków i obserwatorów – wyrażało obawy co do Fannie i Freddie, kongresowi obrońcy tych dotowanych przez państwo przedsiębiorstw (GSEs) przymykali oko na słabości systemu. System finansowy trzymał się do momentu, gdy ceny nieruchomości przestały rosnąć.

Kiedy rynek mieszkaniowy wyhamował, stało się oczywiste, że wartość kredytów hipotecznych jest niższa od wartości zabezpieczonych nimi instrumentów pochodnych. Kiedy ujawniła się prawdziwa wartość rynkowa “ubezpieczanych obligacji dłużnych” (po raz pierwszy wypuszczonych przez Fannie i Freddie), inwestorzy odwrócili się od tego rynku. Zważywszy, że poziom lewarowania w wielu przypadkach wynosił nawet 30:1, skala skurczenia się tego rynku była gigantyczna.

Proponowana interwencja wprowadziłaby zmiany, których skutki byłyby odczuwalne przez wiele lat. Plan Departamentu Skarbu zasadniczo zmieniłby funkcjonowanie rynku, nagradzając źle zarządzane firmy inwestycyjne kosztem tych roztropnych oraz przenosząc ciężar ryzyka na podatników. Jednocześnie 700-miliardowa propozycja nie zawiera fundamentalnych reform, które są konieczne dla uniknięcia powtórki z obecnego kryzysu.

Plan Paulsona utrudniłby najbardziej rentowne wykorzystywanie kapitału. Dobrze prosperujące przedsiębiorstwa, które mogłyby nabyć firmy przeżywające kłopoty, straciłyby przewagę rynkową, która im to umożliwia. Podupadające podmioty otrzymałyby wsparcie i mogłyby konkurować na równych warunkach z bardziej efektywnie funkcjonującymi rywalami.

Sektor usług finansowych jest nadmiernie lewarowany i za duży. Doprowadzenie go do porządku będzie wiele kosztowało. Kongres chce przerzucić te koszty na podatników – czyli obywatele sfinansują program rządowy, który ma naprawić skutki wcześniejszych programów rządowych.

Wzywa się podatników do poświęcenia, nie gwarantując im reformy rynków finansowych. Wiele wskazuje wręcz na to, że przyjęcie planu ratunkowego opóźniłoby niezbędne reformy tego sektora. 700-miliardowa interwencja jest największą z serii akcji ratunkowych, które wcale nie muszą przynieść pożądanego rezultatu.

Zajęcia z ekonomii politycznej zawsze zaczynam od Pierwszego Aksjomatu Armeya: “Rynek jest racjonalny, a państwo jest głupie”. Ci, którzy apelują o zaostrzenie regulacji, zapominają o sile rynków i nie dostrzegają albo nie chcą przyznać, że winę za obecny kryzys ponosi państwo.

Rządy na całym świecie nieustannie próbują być mądrzejsze od rynku i obecna ustawa nie jest tutaj wyjątkiem. A rynek za każdym razem reaguje w ten sposób, że wywraca programy rządowe, odpowiednio wyceniając aktywa.

Dick Armey
Autor jest byłym kongresmanem Partii Republikańskiej
“Polska”, 30.09.2008

Źródło: polskatimes.pl