Instytut Ronalda Reagana
Współdziałanie, ale nie tajny pakt

Tomasz Pompowski

dodano: 30.09.2012

Przed niespełna tygodniem zamieściliśmy tłumaczenie napisanego w 1992 roku artykułu Carla Bernsteina o tajnym przymierzu Waszyngtonu z Watykanem – Przymierze Waszyngtonu z Watykanem. Kłamstwo czy prawda? O skomentowanie tekstu poprosiliśmy Tomasza Pompowskiego, autora wydanej niedawno książki Armia Boga kontra Imperium Zła. Duchowa historia upadku komunizmu.

Carl Bernstein, lewicowej proweniencji amerykański dziennikarz, jako jeden z pierwszych uzyskał możliwość napisania obszernego artykułu na temat stosunków zagranicznych administracji prezydenta Ronalda Reagana wobec Stolicy Apostolskiej. Został on opublikowany jako główny tekst tygodnika “Time” w lutym 1992 roku. Bernstein uzasadniał w nim swoją opinię, że Ronald Reagan i Jan Paweł II zawarli tajny pakt na rzecz obalenia komunizmu. ”[...] Reagan i papież zgodzili się podjąć tajną kampanię żeby przyspieszyć rozpad komunistycznego imperium [...]”. Miało się to stać podczas pierwszego spotkania prezydenta z papieżem w Watykanie 7 czerwca 1982 roku. ”[...] To był jeden z największych tajnych sojuszy wszechczasów [...]”. W tekście amerykańskiego dziennikarza słowa te wypowiada doradca ds. bezpieczeństwa Rady Bezpieczeństwa Narodowego Richard V. Allen.

Kiedy po raz pierwszy nawiązałem z nim kontakt w maju 1998 roku, pierwsze słowa jakie od niego usłyszałem brzmiały: nie było tajnego sojuszu. Wielu innych współpracowników prezydenta Reagana w swojej korespondencji, a następnie rozmowach ze mną podkreślało, iż administracja amerykańska nie zawierała żadnego paktu z Watykanem. Tak też było podczas wywiadu z kardynałem Pio Laghi, który był najpierw specjalnym wysłannikiem, a następnie nuncjuszem Stolicy Apostolskiej w Watykanie. Kardynał podkreślał wielokrotnie: “niech Pan pamięta i przekaże w swojej książce, iż nie było tajnego porozumienia” [1].

Dlaczego ta ocena jest tak ważna? Bo jak napisałem w swojej książce “Armia Boga kontra Imperium Zła” jest to uproszczenie “tego co naprawdę się wydarzyło w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, ale prowokuje także do wyciągania błędnych wniosków. Ta historia jest bardziej fascynującą i skłaniająca do refleksji” [2].

“Prezydent Ronald Reagan odnosił się z wielkim szacunkiem do Jego Świątobliwości” – powiedział mi w czasie jednej z rozmów sędzia Clark. “Reagan patrzył na świat przez pryzmat duchowości chrześcijańskiej, był zafascynowany Jego charyzmą i siłą wiary” – dodał. To stwierdzenie, a także listy prezydenta do papieża wystarczały bym sobie wyobraził w jaki sposób odnosili się do siebie. Z jednej strony była to, w sposób wyraźny, modlitewna troska o mądrość i opiekę Bożą dla prezydenta. Z drugiej – oczekiwanie rady i moralnego wsparcia.

Sędzia Clark, według mojej najlepszej wiedzy, był jedyną osobą ówczesnej administracji amerykańskiej, z którą prezydent rozmawiał na temat swojego prywatnego spotkania z Janem Pawłem II. Wówczas – jak mi powiedział – “trzeba było powiedzieć dziennikarzom dwa zdania” w nadziei, że w oryginalnej formie trafią także za Żelazną Kurtynę, by “podnieść na duchu uciemiężone narody”. Reszta pozostała tajemnicą prezydenta i papieża. Jak zrozumiałem, miała charakter prywatny. Inny rozmówca, wysoko wówczas postawiony urzędnik z kręgów watykańskich, określił nawet te spotkanie jako formę spowiedzi, nie w sensie sakramentu, lecz raczej zaufania i poufności. (Pominąłem tę opinię w mojej książce ponieważ nigdy nikt mi jej nie potwierdził, ale wydaje mi się, że ten tekst jest właściwym miejscem by ją upublicznić). “Rzeczywiście” – jak powiedział mi sędzia Clark – “prezydent i papież nawiązali bliższą więź ze sobą po tym spotkaniu”. Zbliżył ich do siebie fakt, iż obu “uratowała Opatrzność po zamachu” [3].

Także w mojej książce cytuję słowa Jana Pawła II, który w wywiadzie, w jednym z włoskich dzienników, po ukazaniu się artykułu Bernsteina jednoznacznie stwierdził, iż nie można mówić o tajnym porozumieniu.

Dlaczego? Redukuje ona wymiar nadludzki (duchowy), interpersonalny, misyjny i dyplomatyczny. Świadomie buduję tę hierarchię, bo jak wynika z moich badań, tak właśnie układały się stosunki ówczesnej administracji i Stolicy Apostolskiej, jak również prezydenta i Jana Pawła II.

Jak mówią świadkowie tamtych wydarzeń (Clark, Weinberger, Deaver), prezydent Reagan, choć publicznie nie opowiadał o tym w przeciwieństwie do swoich poprzedników, rozpoczynał swój dzień pracy od modlitwy. Nierzadko, po codziennym briefingu, w czasie którego poznawał informacje zastrzeżone klauzulą najwyższej tajności, szedł do swojego roboczego biura, by przy lekturze Biblii szukać mądrości do podejmowania decyzji. Po zamachu umocnił się jeszcze bardziej w tym przekonaniu. Asystent prezydenta Mike Deaver w swojej biografii relacjonuje rozmowę prezydenta z arcybiskupem Nowego Jorku, kardynałem Terence J. Cook. Reagan wyznał w niej: “Zdecydowałem, że ten czas jaki mi pozostał oddaję Jemu” [4]. Innym razem prezydent przyznał, że jest narodzony na nowo, to znaczy, iż jest świadomym chrześcijaninem.

Prezydent Reagan nie tylko rozumiał, ale doceniał misję apostolską papieża, który swoimi pielgrzymkami, jako świadek nadziei, tworzył atmosferę duchową, która w nadzwyczajny sposób wpływała na załagodzenie konfliktów. Tak było, na przykład, na Filipinach, gdzie po wizycie Jana Pawła II w kwietniu 1981 roku kościół wsparł opozycję, która doprowadziła cztery lata później do obalenia dyktatorskich rządów Ferdinanda Marcosa. Także bezprecedensowe spotkanie Jana Pawła II z młodzieżą muzułmańską w Maroko na prośbę tamtejszego króla umocniło atmosferę zrozumienia i szacunku między chrześcijanami i muzułmanami. Poparcie przez Jana Pawła II ruchów świeckich na rzecz umocnienia chrześcijańskiej duchowości w Europie, o których piszę w książce, nie mieści się w koncepcji tajnego paktu, jest elementem misji kościoła, i odgrywa bardzo ważną rolę w przygotowaniu duchowej atmosfery do pokojowych przemian, w dwóch największych państwach Europy – Niemczech i Polsce.

W tym momencie chciałbym dokonać pewnej refleksji: dlatego właśnie polityka prezydenta pozornie wydawała się być sprzeczna – z jednej strony zdecydował o uruchomieniu kosmicznego wyścigu zbrojeń, z drugiej zdecydował się na rozbrojenie przekraczające najśmielsze wizje jego poprzedników; osłabiał Związek Sowiecki w Ameryce Łacińskiej wzmacniając ruchy antykomunistyczne, ale wycofał żołnierzy amerykańskich z Libanu po tragicznym zamachu, nie dążąc do konfrontacji czy też zdecydował się stłumić strajki kontrolerów ruchu lotniczego, ale popierał poszerzenie praw pracowniczych zwłaszcza upowszechnienie prawa własności (Przemysłowy Akt Powszechnej Własności), które trudno zakwalifikować jako element polityki kapitalistycznej czy socjalistycznej. To stwierdzenie jest bardzo ważne, by zrozumieć politykę prezydenta na rzecz obalenia komunizmu.

Choć i jego poprzednicy ją prowadzili, zwłaszcza z ramienia administracji prezydenta Cartera (jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego profesor Zbigniew Brzeziński), to jak podkreślają biografowie (Cannon, Schweitzer, Kengor), w okresie prezydentury Ronalda Reagana została ona lepiej zdefiniowana. To także sędzia Clark nawiązał bliższe stosunki z kurią watykańską. I to on przygotował pierwszą, jak się wydaje, najważniejszą audiencję Ronalda Reagana u papieża Jana Pawła II.

Ich wymiana myśli zawarta jest w listach i transkrypcjach rozmów telefonicznych z lat 1981 – 86. Jest ich zaledwie sześć. Reszta czeka na odtajnienie. Treść niektórych rozmów relacjonowali ambasadorowie Stanów Zjednoczonych przy Stolicy Apostolskiej William Wilson, i jego następca Frank Shakespeare. Odtajniono dwanaście dokumentów, z których osiem to telegramy wysłane po spotkaniach przedstawicieli administracji i kurii watykańskiej, w których znajdują się dwu-trzy zdaniowe nawiązania do najważniejszych punktów rozmów papieża i prezydenta. Żaden dokument nie świadczy o zamiarze podjęcia tajnych działań. Jest to raczej wyjaśnienie, które pewnie było bardziej potrzebne wysokim urzędnikom kurii, niż Janowi Pawłowi II, niektórych działań administracji. Do najlepiej udokumentowanych należą: obrona sankcji nałożonych na Jaruzelskiego, a także tak zwana Strategiczna Inicjatywa Obronna, prekursor współczesnej tarczy antyrakietowej.

Obraz zespołu katolików w Białym Domu jaki przedstawił Bernstein jest także dość uproszczony. Zarówno Richard Allen, jak i Alexander Haig, odeszli z administracji w drugim roku pierwszej kadencji Reagana. Wydaje się, że sędzia Clark pomógł powrócić prezydentowi do strategii osłabiania komunizmu, która zdaniem innego urzędnika administracji, wówczas w Departamencie Stanu, Charlesa Fairbanksa, “trochę zanikła” podczas pierwszego roku rządów. Strategia sekretarza stanu generała Alexandra Haiga polegała raczej “na rozbrajaniu reżimów w Ameryce Łacińskiej, nieco pozostawiając państwa za Żelazną Kurtyną na boku”. “Była to próba kontynuacji wizji Kissingera”, a nie Reagana [5]. Powrót do niej nastąpił dzięki Dyrektywom Prezydenckim, napisanym z pomocą zespołu pracowników sekretariatu Rady Bezpieczeństwa przez sędziego Williama Clarka. Jednym z najaktywniejszych antykomunistów w administracji prezydenta i zwolennikiem zdecydowanych działań (bardziej niż Richard Allen czy Alexander Haig) na rzecz obrony “Solidarności” był sekretarz obrony Caspar Weinberger, który nie był katolikiem (na przykład, popierał do końca stanowisko prezydenta w sprawie sankcji na reżim Jaruzelskiego).

Dyplomacja watykańska i administracja prezydenta rzeczywiście zintensyfikowały współpracę: w Waszyngtonie powstała nuncjatura Stolicy Apostolskiej, a przy Watykanie – ambasada Stanów Zjednoczonych. Do Watykanu przyjeżdżali przedstawiciele agencji wywiadowczych, Prokurator Generalny, Sekretarz Departamentu Zdrowia, Sekretarz Stanu, różnej rangi urzędnicy Departamentu Obrony, Stanu czy nawet Rezerwy Federalnej. Żaden z tych faktów jednak nie świadczy o zawarciu tajnego paktu.

W mojej książce opisałem okoliczności zaznajomienia Jana Pawła II z informacją, którą przekazał pułkownik Ryszard Kukliński administracji amerykańskiej. Wiemy też, jak napisał Peter Schweitzer w swojej książce “Victory – tajna historia Solidarności”, że dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej William Casey udostępniał Janowi Pawłowi II poufne informacje i zdjęcia satelitarne w krytycznym okresie dla polskiej “Solidarności” – to znaczy w grudniu 1980 roku. Do Watykanu przyjeżdżało wielu przedstawicieli administracji, jednak tylko w niezbędnych sytuacjach spotykali się z Janem Pawłem II. W zależności od funkcji i tematu rozmowy spotykali się z nimi różni przedstawiciele Sekretariatu Stanu, wśród nich najczęściej: kardynał Agostino Casaroli i arcybiskup Achille Silvestrini. Rozmowy przygotowywał ambasador USA przy Watykanie, czasem z pomocą ambasadora USA we Włoszech.

Carl Bernstein stosunkowo mało miejsca wydaje się poświęcać także najważniejszemu aktorowi tamtych wydarzeń, na którego działania spoglądali z troską zarówno Jan Paweł II jak i prezydent Reagan – “Solidarności” i AFL-CIO. “To powstanie ruchu pracowniczego pozwoliło prezydentowi Reaganowi stworzyć strategię na rzecz obalenia Związku Sowieckiego” – przyznał sędzia Clark. Sędzia, jak podkreślają byli działacze związani z AFL-CIO, doskonale rozumiał wagę podtrzymania działań “Solidarności”. A prezydent z uwagą słuchał rad szefa AFL-CIO Lane’a Kirklanda, który misję wsparcia związku powierzył Tomowi Kahnowi. A bezpośredni kontakt z podziemiem utrzymywała organizacja Ireny Lasoty i Erica Chenowetha. Jak powiedział mi Chenoweth, który wielokrotnie przekazywał pieniądze tym ośrodkom opozycyjnym w Polsce, które nie otrzymywały z Gdańska żadnego wsparcia, poparcie moralne Jana Pawła II było dla nich bardzo ważne. Do opozycji w Polsce przekazywano też wiele transportów z pomocą w postaci: maszyn drukarskich, komputerów czy innych form wsparcia. Część z nich została przejęta przez tajną policję reżimu.

Przeciwko tezie paktu przemawia też fakt, że dyplomacja Watykanu, także Jan Paweł II, w pewnym okresie oceniałą jakość kontaktów mianem “niewystarczających” (przytaczam w książce przykłady). A prezydent Reagan i jego współpracownicy, niezbyt entuzjastycznie przyjmowali do wiadomości fakt, iż Jan Paweł II ostrzegał przed zbyt pospiesznymi negocjacjami z Michaiłem Gorbaczowem. I jak się wydaje, chyba do odejścia prezydenta Reagana z Białego Domu, nie potrafili zrozumieć dlaczego papież jest nieufny wobec pierestrojki.

Tomasz Pompowski

Tomasz Pompowski – dziennikarz, publicysta. Autor pierwszej syntezy działań administracji prezydenta Ronalda Reagana i Watykanu Jana Pawła II na rzecz upadku komunizmu: “Armia Boga kontra Imperium Zła”. Współzałożyciel i redaktor naczelny Ofensywy Wolności

Przypisy:
[1] George Weigel w swoim artykule Pope 007, “First Things”, January 1997, dość obcesowo krytykuje książkę “His Holiness” Bernsteina, która jest rozwinięciem tego artykułu: “Prawdziwa ukryta historia upadku komunizmu rozegrała się umysłach, sercach i duszach milionów, które podjęły ryzyko ‘nazwania dobra i zła po imieniu’, do którego zachęcał Jan Paweł II”;
[2] Tomasz Pompowski, Armia Boga kontra Imperium Zła. Duchowa historia upadku komunizmu, Dom Wydawniczy Rafael, Kraków 2012, str. 39;
[3] William Clark, wywiad z autorem;
[4] Michael Deaver, A Different Drummer: My Thirty Years with Ronald Reagan, HarperCollins, New York 2001, str. 146;
[5] Charles Fairbanks, wywiad z autorem.