Instytut Ronalda Reagana
Wolność Własność Sprawiedliwość - filozoficzne podstawy polityki fiskalnej Ronalda Reagana (3)

Robert Gwiazdowski

dodano: 10.02.2012

Trzecia część artykułu Roberta Gwiazdowskiego “Wolność Własność Sprawiedliwość – Filozoficzne podstawy polityki fiskalnej Ronalda Reagana” poświęcona jest supply–side economics. Ze względu na znaczną objętość, artykuł publikujemy w odcinkach, jednak z poszanowaniem systematyki wprowadzonej przez samego autora: 1. Wstęp – Idee mają konsekwencje; 2. Geneza programu politycznego i gospodarczego – neokonserwatyzm i supply–side economics; 3. Idee – wolność, własność, sprawiedliwość; 4. Polityka fiskalna jako wyraz wyznawanych idei.


Wcześniejsze odcinki:
Wstęp – Idee mają konsekwencje
Geneza programu politycznego i gospodarczego – neokonserwatyzm

2. Geneza programu politycznego i gospodarczego – neokonserwatyzm i supply-side economics.

2.2. Supply-side economics

Drugim polem walki była gospodarka. Doktryna neokonserwatywna oddziaływała nie tylko na kształt amerykańskiej polityki. Neokonserwatyści mieli także poważny udział w wykreowaniu nowej doktryny ekonomicznej, zwanej ekonomią podaży (supply-side economics), która w latach osiemdziesiątych wywarła ogromny wpływ na kształt polityki gospodarczej rządu Stanów Zjednoczonych i została ochrzczona mianem “reaganomiki”. Stanowiła ona wyzwanie dla opartych na teorii Keynesa metod regulowania gospodarki przy pomocy sterowania poziomem globalnego popytu. Ruch ten powstał na początku lat siedemdziesiątych, a za jego twórców uchodzą Robert Mundell i Arthur Laffer. W propagowaniu nowej koncepcji największe zasługi położył Jude Wanniski z The National Observer. Zdaniem tej nowej szkoły myślenia ekonomicznego, wyrażanym wbrew poglądom Keynesa, popyt jest w ekonomii elementem wtórnym, zarówno chronologicznie, jak i merytorycznie, będąc niczym więcej, jak efektem zaistnienia podaży. Przeświadczenie, że i popyt i podaż są konkretnymi i mierzalnymi wielkościami jest uzasadnione tylko w stosunku do podaży będącej odzwierciedleniem realnych procesów produkcyjnych. Nie ma jednak sensu w odniesieniu do popytu, będącego w swojej istocie psychologiczną reakcją na produkowane dobra i usługi. Nie istnieje przecież popyt na dobra nieznane. Niewybaczalnym błędem jest więc reifikowanie pojęcia popytu, poprzez przedstawianie subiektywnych impulsów konsumentów, jako realnych sum i wielkości. Na odbytej w kwietniu 1971 roku w Bolonii międzynarodowej konferencji pod hasłem Inflation as a Global Problem, Mundell zaatakował dominujące od lat przekonanie, iż polityka pieniężna i fiskalna powinny podążać w tym samym kierunku. “Ekspansja pieniężna inaczej oddziałuje na oczekiwania niż ekspansja fiskalna. Ta druga wywiera większy wpływ na wielkości realne niż pierwsza”, która “bardziej oddziałuje na stopę zmian wartości pieniądza, będącą odwrotnością stopy inflacji”. [12] Nieprawdziwe jest zatem twierdzenie, że okresy inflacji wymagają stosowania zarówno pieniężnych, jak i fiskalnych restrykcji.

W roku 1975 w 39 numerze redagowanego przez Kristola The Public Interest, Wanniski opublikował tekst zatytułowany The Mundell-Laffer Hypothesis – A New View of the World Economy. Była to jedna z pierwszych prezentacji szerszej publiczności poglądów, mogących wywołać przełom w myśli ekonomicznej. Samo pojęcie “supply-side” pojawiło się w roku 1976, a co może zakrawać na paradoks, po raz pierwszy użyte zostało przez Herberta Steina, będącego zdecydowanym przeciwnikiem tej nowej koncepcji i miało mieć wydźwięk pejoratywny. [13] Wanniski uznał jednak, że wprowadzone przez Steina określenie może stać się nośnym hasłem propagandowym i z dumą zaczął je stosować do lansowanych przez siebie poglądów.

Duże zasługi w propagowaniu nowych idei położyła Fundacja Smith-Richardson. Jej nakładem w roku 1978 wydana została najsłynniejsza praca Wanniskiego The Way the World Works. How Economics Fail – And Succeed, a w roku 1981 – jedna z najgłośniejszych książek dekady, praca George’a Gildera Wealth and Property. Sam prezydent Reagan oświadczył kiedyś dziennikarzom: “codziennie przed snem czytam dwie strony Biblii i dwie strony Bogactwa i ubóstwa George’a Gildera”. A Gilder, podobnie jak wcześniej Weaver, też odwoływał się do idei. Podkreśla on naturę bogactwa składającego się z aktywów, stanowiących dopiero zapowiedź przyszłego strumienia dochodu. Potok pieniędzy z ropy nie staje się sam z siebie trwałym źródłem przychodów narodu. Czterysta lat temu Hiszpania, zalewana powodzią kruszców z kopalń w swoich koloniach, była tak zamożna, jak dzisiaj jest Arabia Saudyjska. Nie udało jej się jednak osiągnąć prawdziwego bogactwa i wkrótce popadła w stagnację, podczas gdy w pozornie biedniejszych częściach Europy przemysł święcił triumfy. Prawdziwym bogactwem nie jest bowiem skutek, z którym zetknęły się kraje zasobne w ropę, czy w kruszce, jak obecnie Arabia Saudyjska, czy Hiszpania kilka wieków temu, lecz przyczyna, ujawniająca się od stuleci, na przykład, na dość jałowych wyspach w rodzaju Wielkiej Brytanii, czy ostatnio Japonii. [14]

Co więcej, bogactwo ucieleśnia się w rzeczach, ale jest wytwarzane przez umysł. Wiara i wyobraźnia są najważniejszymi zasobami kapitałowymi w rozwijającej się gospodarce. Bogactwo jest w większym stopniu produktem umysłu niż pieniędzy. “Majątek może topnieć, lecz umysł i wola potrafią momentalnie błysnąć przed niezdecydowanym tłumem, rozpalić niebo swoimi wizjami i spowodować ich wcielenie w krzem i cement zanim zgromadzą się konkurenci. Najlepsze, najbardziej władcze, najbardziej oryginalne i najbardziej giętkie umysły stanowią najtrwalsze złoto”. [15] Jak powiedział Warren Brookes, jedynie fizyczna strona naszego bogactwa ma charakter skończony. Jego metafizyczne źródła – wyobraźnia i twórczość – są nieskończone. [16] Jednak tylko jednostki mogą być tak oryginalne. Instytucje unikają ryzyka, niesprawdzonych lub niemodnych idei. Nie mogą zatem sprostać zadaniu tworzenia nowej wiedzy i nowego bogactwa. “Jeden przedsiębiorca z energią, zdecydowaniem i charyzmą może obrócić 400.000 dolarów w małą fortunę dla siebie i złotą żyłę dla gospodarki, podczas gdy agencja rządowa zwykle potrzebuje 400.000 dolarów na samo otworzenie biura”. [17]

Zważywszy, że gospodarka rządzona jest przez myśl, odzwierciedla ona stan umysłu, a nie stan rzeczy. Jednym z zasadniczych praw umysłu jest to, że wyobraźnia i wiara poprzedzają wiedzę. Ponieważ umysł ludzki zdolny jest do nieustannego wytwarzania nowych idei, myśliciel musi dokonywać nieustannego wyboru koncepcji, w które ma wierzyć. Tak jak przy wyborze kobiety – pisze Gilder – “musi działać, zanim ją naprawdę pozna.” [18] Każda myśl twórcza jest więc wynikiem przekonania, że właśnie ją należy wybrać. W pewnym sensie jest ona quasi-religijnym aktem wiary. Lecz nie wszystkie idee, jak kobiety, się sprawdzają. Aby się o tym przekonać, trzeba najpierw spróbować. Logiką twórczości jest zasada: “skacz, zanim zobaczysz”. Nie można w pełni ujrzeć nic nowego ze starego miejsca. Stara maksyma: “zobacz, zanim skoczysz” prowadzi jedynie do nieustannego obracania się w zamkniętym kręgu starych idei. Osiągnięcie sukcesu, wymaga ryzyka. “Aby zdobyć wzgórze, ktoś musi pierwszy zdecydować się zaatakować nieprzyjacielski bunkier. Trudno wyjaśnić przy pomocy racjonalnych kryteriów dlaczego ludzie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku zasiedlali środkowy zachód. Dlaczego ludzie, którzy znali lepszy sposób życia dobrowolnie decydowali się na życie w tak prymitywnych warunkach /.../ pracowali od świtu do nocy, by utrzymać się przy życiu. Jednak byli optymistami w kwestii przyszłości i nie chcieli wracać do cywilizacji nawet wówczas, gdy nie było istotnych powodów do jej uprzedniego porzucenia”. [19]

Wówczas, gdy rezygnując z ryzyka, próbujemy kontrolować naszą przyszłość, poddając się coraz większej liczbie regulacji wprowadzanych przez demiurgiczne państwo – następuje katastrofa. W każdym momencie historii naszej rasy dalsza przyszłość wydawała się beznadziejnie ponura, a racjonalny rachunek możliwości prowadził do proroctwa zagłady. Działo się tak dlatego, że wszelkie plany oparte na obliczalnej teraźniejszości musiały zakładać zmniejszanie się obszaru wyboru i wyczerpywanie zasobów, a co za tym idzie – spadek możliwości. Tymczasem przyszłość gospodarki jest nieprzewidywalna. Nigdy nie wiadomo, jakie nowe idee mogą ją zrewolucjonizować, otwierając przed ludzkością możliwości dotąd niewyobrażalne. Pod pustynnymi piaskami Bliskiego Wschodu przez setki lat zalegały bezużyteczne, jak się wydawało, pokłady lepkiej cieczy, dla której twórczy umysł ludzki potrafił znaleźć właściwe przeznaczenie. W przyszłości, z całą pewnością, dokonane zostaną inne wynalazki i odkrycia, które w równie zasadniczy sposób odmienią świat, w jakim żyjemy. Musimy tylko pozostawić ludziom odpowiednią sferą wolności działania, podejmowania ryzyka i dokonywania wyborów, nawet na pozór nierozsądnych. Musimy wierzyć w szczęście i zaakceptować zasadę, że to przypadek rządzi światem.

“Krytycy kapitalizmu – pisze Gilder – często wyobrażają sobie, że wykryli skandaliczną cechę systemu, który opiera się na szczęściu /.../ Przypadek jest dla wielu ekonomistów czymś złym – dziedzictwem bezcelowości i chaosu /.../ Jednak przypadek nie jest elementem anarchii, lecz warunkiem wolności. Nazywamy go przypadkiem, ponieważ leży poza polem widzenia uporządkowanych, racjonalnych procesów. Jest częścią obszaru, który Einstein nazywał “kołyską prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki”. [20] Kapitalizm odniósł sukces zapewniając przypadkowi stosowne miejsce w swym systemie społeczno-ekonomicznym. Loteria jest przecież “najważniejszym faktem życia od momentu biologicznego poczęcia pośród milionów plemników. Wszyscy zaczynamy jako zwycięzcy w grze, w której szansa przegranej sięga liczby astronomicznej”. [21] Podczas gdy biologowie, przyrodnicy i fizycy zaczynają przyznawać wolność mikroskopijnym cząsteczkom molekularnym, adepci nauk społecznych nadal skąpią jej istotom ludzkim. W odniesieniu do struktury atomowej zakłada się jakiś zakres losowości, podczas gdy struktura społeczna ma być rzekomo statyczna i uporządkowana. Jest to sprzeczne z naturą człowieka i z historią całej ludzkości, która jest raczej sagą o błądzeniu po pustyni i krótkotrwałej nagrodzie, a nie opowieścią o celowym i racjonalnym rozwoju.

c.d.n.

Robert Gwiazdowski

Robert Gwiazdowski jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, adwokatem i doradcą podatkowym, a także Prezydentem Centrum im. Adama Smitha.

Przypisy:

[12] R. Hinshaw /ed./, Inflations as a Global Problem, John Hopkins University Press 1972, s.50.
[13] H. Stein, All Out For Tax Reduction, w: The Wall Street Journal, 15 November 1976.
[14] G. Gilder, Wealth and Poverty, New York 1981, s.48-49.
[15] ibid., s.58.
[16] por. ibid., s.228.
[17] ibid., s.61.
[18] ibid., s.262.
[19] ibid., s.252-253.
[20] ibid., s.255.
[21] ibid., s.266.