Instytut Ronalda Reagana
Wolność Własność Sprawiedliwość - filozoficzne podstawy polityki fiskalnej Ronalda Reagana (2)

Robert Gwiazdowski

dodano: 03.02.2012

Publikujemy drugą część artykułu Roberta Gwiazdowskiego zatytułowanego “Wolność Własność Sprawiedliwość – Filozoficzne podstawy polityki fiskalnej Ronalda Reagana”. Ze względu na znaczną objętość artykuł został podzielony na części, jednak z poszanowaniem systematyki wprowadzonej przez samego autora: 1. Wstęp – Idee mają konsekwencje; 2. Geneza programu politycznego i gospodarczego – neokonserwatyzm i supply–side economics; 3. Idee – wolność, własność, sprawiedliwość; 4. Polityka fiskalna jako wyraz wyznawanych idei.


Pierwsza część:
Wstęp – Idee mają konsekwencje

2. Geneza programu politycznego i gospodarczego – neokonserwatyzm i supply-side economics.

2.1. Neokonserwatyzm

Ronald Reagan nie odwoływał się, co prawda, bezpośrednio do poglądów Weavera, które mogły być uznane za wręcz antykapitalistyczne i antyamerykańskie [5], ale przeświadczenie o tym, że idee mają konsekwencje weszło na stałe do syndromu myśli republikańskiej. I to właśnie idee i głęboka wiara w nie wywarły dominujący wpływ na działalność czterdziestego Prezydenta Stanów Zjednoczonych. I przyniosły one konsekwencje: Światu – upadek komunizmu, a Ameryce – uwolnienie olbrzymiego potencjału przedsiębiorczości, odbiurokratyzowanie gospodarki, deregulację i obniżenie podatków.

Tym kierunkiem myślowym, który wywarł chyba największy wpływ na kształt programu politycznego i gospodarczego administracji Reagana, był zrodzony w połowie lat siedemdziesiątych tak zwany neokonserwatyzm. Sztandarowymi jego przedstawicielami byli podówczas Daniel Bell, Peter Berger, Nathan Glazer, Irving Kristoll, Michael Nowak, Norman Podhoretz. Neokonserwatyści z największym szacunkiem odnosili się do tradycji, wartości religijnych i haseł patriotycznych. Uznali wolny rynek za najskuteczniejszy mechanizm dystrybucji dóbr, popierali zasadę równości szans i zwalczali postulaty egalitaryzmu społecznego, który jest niebezpieczny dla wolności. [6] Wolność ekonomiczna to dla nich “nie tylko wartość samoistna, ale również konieczny, nieodzowny warunek sensownego urządzenia życia społecznego”. [7]

W kwestiach politycznych największą zasługą neokonserwatystów było przewartościowanie w ocenie wojny w Wietnamie. Przez wiele lat jak fatum ciążyła ona nad świadomością całego pokolenia Amerykanów. Neokonserwatyści uznali za pewne, że Stany Zjednoczone zostały w Wietnamie pokonane. Postawili jednak pytanie, czy klęska ta istotnie znaczy to, co ruch antywojenny perswadował wszystkim, że znaczy i czy polityka Stanów Zjednoczonych, która doprowadziła je do Wietnamu, zasługuje na taką dyskredytację.

Norman Podhoretz stwierdził, że dla patrzącej nań generacji, stał się Wietnam tym, czym było Monachium dla pokolenia poprzedniego: oczywistym symbolem polityki, jakiej już nigdy prowadzić nie wolno. Tymczasem Wietnam stanowił w istocie zaprzeczenie Monachium, był próbą uniknięcia tamtych błędów. Z lekcji Monachium wynikało, że nie można zatrzymać ekspansywnego, totalitarnego mocarstwa ustępstwami na jego rzecz, a ograniczony opór jest jedynym sposobem wcześniejszego uniknięcia późniejszej wojny na dużo większą skalę. Z czasem lekcja Monachium zaczęła odchodzić w niepamięć. O ile dziedzictwem Monachium była gotowość odparcia, również siłą, gdyby ta okazała się konieczna, ekspansji totalitaryzmu, o tyle spuścizną Wietnamu stała się niechęć do stawiania oporu, zwłaszcza, gdyby opór ten wymagał użycia siły. Stało się tak za sprawą nastawienia opinii publicznej, pacyfikowanej przez zlewicowane środki masowego przekazu, które wmawiały Amerykanom, że komunizm wcale nie jest taki zły. Właśnie dlatego społeczeństwo, popierające dywanowe naloty na Drezno, w trakcie których ludność cywilna cierpiała o wiele bardziej niż podczas zmasowanego ostrzału pozycji Vietkongu, nie było skłonne poprzeć działań wojennych w Wietnamie. Będąc przeciw celowi, nie mogło tolerować środków. “Ludzie, którzy kiedyś mówili, że są rzeczy gorsze niż wojna, teraz orzekli, że są rzeczy gorsze niż komunizm, a wojna w Wietnamie jest jedną z nich.” [8] Wszystko to wynikało z przyjęcia przez przeciwników zaangażowania wojennego w Wietnamie tezy Gabriela Kolko, że “zbrodnią wojenną w Wietnamie jest sama wojna”. [9]

Tymczasem, według diagnozy neokonserwatystów, Stany Zjednoczone nie wkroczyły do Wietnamu dla obrony swych bezpośrednich interesów, ale dla ideału. “Interwencja ta była produktem wilsonowskiej strony amerykańskiego charakteru – strony, która w roku 1917 spowodowała przystąpienie do wojny, by uczynić świat bezpiecznym dla demokracji”. [10] Peter Berger, jeden z liderów neokonserwatyzmu, jeszcze w roku 1967, stojąc po stronie przeciwników wojny, pisał: “Ze zmniejszenia amerykańskiego zaangażowania lub wycofania się z Wietnamu wyniknąć mogą straszne konsekwencje najrozmaitszych rodzajów. Niemniej, w kategoriach moralnych, bezpiecznie jest założyć, że żadna z nich nie może być gorsza niż to, co się tam teraz właśnie dzieje”. Później zmienić miał jednak zdanie. W roku 1980 tak skomentował tamto wystąpienie: “A więc nie było bezpiecznie tak zakładać... Nie miałem racji i nie mieli jej również wszyscy ci, co myśleli tak, jak ja. Wbrew oczekiwaniom większości członków ruchu antywojennego narody Indochin od roku 1975 poddano cierpieniom o wiele większym niż cokolwiek, co uczyniły im Stany Zjednoczone”. [11]

Nowa atmosfera, jaką udało się stworzyć wokół amerykańskiego zaangażowania w Wietnamie, przyczyniła się do swoistego “odreagowania” dawnych niepowodzeń. “Tym razem idziemy tam, by zwyciężyć, prawda panie pułkowniku?” – pyta przełożonego filmowy John Rambo (Sylvester Stallone), wyruszając z tajną misją do Indochin, gdzie w pojedynkę rozgromi prawie całą armię wietnamską i jej rosyjskich doradców, co nie udało się machinie wojennej Stanów Zjednoczonych. Jego wyczyny przyjmowane były entuzjastycznie przez amerykańską publiczność, ale zjawisko, jakim stał się film Rambo Part II wykroczyło daleko poza salę filmową. Ameryka znowu chciała uwierzyć w swe siły. I uwierzyła. Desant Grenady był doskonałym symbolem tych nowych tendencji. Nie przez przypadek prezydenta Reagana przezwano wówczas “Ronbo”. Jego administracja podjęła walkę z “imperium zła”. Walkę, na szczęście dla ludów przez to imperium uciemiężonych, zwycięską.

c.d.n.

Robert Gwiazdowski

Robert Gwiazdowski jest doktorem habilitowanym nauk prawnych, adwokatem i doradcą podatkowym, a także Prezydentem Centrum im. Adama Smitha.

Przypisy:

[5] Krytykując naukę, technikę i kapitalizm rodem z Północy, Weaver zwalczał zasady akceptowane przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Jeżeli Południowcy mieliby być prawdziwymi konserwatystami, a większość Amerykanów nie akceptuje stylu życia starego Południa, to trzeba by uznać, że konserwatyści nie są typowymi Amerykanami.
[6] I. Kristol, What Is a Neo-Conservative, Newsweek, 19 January 1976.
[7] Czym jest Neokonserwatyzm, wywiad z N. Podhoretzem w: Młoda Polska, nr. 2/1989, s. 9.
[8] R.H. Rovere, Liberal Anti-comunism Revisited, w: Commentary, September 1967, cyt. za N. Podhoretz, Dlaczego byliśmy w Wietnamie, Wydawnictwo Niepodleglość, Warszawa 1988, s. 123.
[9] E. Knoll, J.N. McFadden /eds./, War Crimes and the American Conscience, New York 1970, s. 99.
[10] N. Podhoretz, Dlaczego…, op.cit., s. 125.
[11] P. Berger, Indochina and the American Conscience, w: Commentary, February 1980, cyt. za N. Podhoretz, Dlaczego…, op.cit., s.125.