Instytut Ronalda Reagana
Władza sobie kpi
Jerzy Rzędowski

Władza sobie kpi

dodano: 23.12.2006

“W związku z podejmowanymi inicjatywami, których celem jest udzielenie pomocy rodzinom ofiar katastrofy w kopalni “Halemba”, Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, iż w chwili obecnej pracuje nad przygotowaniem regulacji prawnych umożliwiających zwolnienie z opodatkowania świadczeń otrzymanych przez rodziny osób poszkodowanych.” Komunikat, opublikowany na stronach internetowych ministerstwa 24 listopada 2006 roku, podpisała “p.o. zastępcy dyrektora biura ministra”.

Co z tego wyjdzie?

Odpowiadam: nic. Gdyby pani “p.o. zastępcy dyrektora” nie napisała w tej sprawie nic, byłoby to dla mnie mniej ohydne. Może zapomnieli, może w nawale pracy nie mają czasu na komunikaty – mógłbym to sobie jakoś tłumaczyć. Ale takiej kpiny z ludzkiego nieszczęścia wytłumaczyć sobie nie jestem w stanie.

Nieszczęścia się zdarzają. Czasem nieszczęście jest ciche, gdy dotyka jedną rodzinę, czasem wie o nim cała Polska, gdy wypadek zabiera kolejnych ojców i matki rodzin. Nieszczęścia się zdarzały i zdarzać będą – co jest testem, czy “mądry Polak po szkodzie”, czy może jednak, wbrew przysłowiu, zapobiegliwy.

Identyczne komunikaty czytałem w roku 1997, gdy przeżywaliśmy “powódź tysiąclecia”. Potem jeszcze kilkakrotnie, w blasku dziennikarskich fleszy tragedia zabierała bliskich i domy wielu ludziom. Za każdym razem jakiś urzędnik informował, że w jego resorcie pracują jak mrówki aby “przygotować regulacje”, “zwolnić” i “ułatwić”. W przypadku powodzi regulacje pojawiły się, owszem, ale dopiero wtedy, gdy zasadnicza pula pomocy dotarła już do zainteresowanych, odchudzona o “działkę” dla fiskusa. W innych wypadkach – nie było nawet tego.

Gdy raz na jakiś czas media “odkryją”, jak niesprawiedliwy i zniechęcający do pomocy mamy system podatkowy, znów jakiś urzędnik zapewnia że “trwają prace” i niedługo “regulacje” ujrzą światło dzienne. Mijają lata, a nadal pomoc potrzebującym osobom jest obciążona jeśli nie po obu stronach, to przynajmniej po jednej.

Nadal gdy osoby niezamożne wysyłają charytatywne SMS-y dla “chorego Rafałka” czy “niewidomej Ani” – z tego wdowiego grosza kilkadziesiąt procent zgarnia państwo pobierając CIT i VAT. Nadal lepiej wyrzucić chleb do śmieci niż rozdać głodnym. Nadal lepiej spalić niesprzedane ubrania niż ubrać w nie pogorzelców. Dopiero 1 stycznia 2007 roku znika (choć też nie całkiem) podatek od wdów i sierot, nazywany eufemistycznie “podatkiem spadkowym” – grzywna dla rodzin, których ojciec zapobiegliwie zostawił coś bliskim, zamiast za życia przepić i roztrwonić.

W tym ostatnim wypadku starałem się nawet zrozumieć logikę ustawodawcy – gdyby zmarły to rzeczywiście przepił, zapłaciłby akcyzę, więc należało ukarać dzieci za jego niepatriotyczną postawę… Żaden poprzedni sejm nie skasował tej hańby polskiego systemu podatkowego – chwała więc tym, którzy uczynili to wreszcie po 17 latach od upadku komuny.

Wcale nie uważam, że pomoc charytatywna powinna być jakoś nagradzana. Pomaga ten, kto chce i uważa to za słuszne – czyniąc to bez nagrody. Właśnie dlatego system fiskalny powinien takim osobom po prostu nie przeszkadzać! Czym innym były osławione “zakłady pracy chronionej”, wręcz zachęcające do przekrętów, a czym innym proste, bezinteresowne przekazywanie części swego majątku osobom dotkniętym nieszczęściem. Korzystanie z okazji, by na ludzkiej tragedii zarobił państwowy budżet jest po prostu obrzydliwością.

Szanowna Pani Minister Finansów! Znam panią jako osobę mówiącą wiele rzeczy wprost i bez owijania w bawełnę. Proszę więc mówić wprost i teraz: że tragedia tragedią, nie pierwsza i nie ostatnia, więc żadnych zwolnień nie będzie. Wtedy przynajmniej jako obywatel będę miał jasność. Proszę tylko nie mamić “trwającymi pracami” – bo to jest po prostu kpina.

Jerzy Rzędowski
www.prawica.net