Instytut Ronalda Reagana
Wcale nie złośliwe życzenia
Jerzy Rzędowski

Wcale nie złośliwe życzenia

dodano: 21.04.2007

Dopóki ustawa nakłada jakiś uciążliwy, bezsensowny obowiązek na „zwykłego Kowalskiego”, nikomu nie przychodzi do głowy jej podważanie. Co innego, gdy uciążliwy przepis dotyka radnego Kowalskiego, burmistrza Kowalskiego albo posła Kowalskiego.

Trybunał Konstytucyjny oddalił od samorządowców, którzy spóźnili się z oświadczeniami majątkowymi groźbę utraty mandatu. Dlatego z okazji Święta Konstytucji 3 Maja serdecznie życzę wszystkim naszym decydentom, by następnej zimy chodniki przed ich domami zasnuły zwały śniegu. Życzę, by straże miejskie twardo, jak „zwykłym Kowalskim”, spróbowały wlepić im mandaty za nieodgarnięty śnieg. Nieodgarnięty – zwracam uwagę – nie z własnej posesji, ale z przylegającego do niej gminnego chodnika.

Serdecznie życzę naszym decydentom, by któregoś roku spóźnili się z wysłaniem PIT-u. By urząd skarbowy zwrócił uwagę na datę i – tak jak robi to zazwyczaj – nakazał wykreślenie odliczeń albo odmówił wspólnego rozliczenia małżonków. Serdecznie też życzę, by na spóźnionym PIT-cie przez roztargnienie wpisali omyłkowy NIP (na przykład zakładu pracy zamiast własnego), co uczyni z nich przestępców skarbowych ściganych z całą surowością.

Serdecznie życzę naszym decydentom, by swobodnie zakładali firmy – i by któregoś dnia musieli zapłacić podatek od faktur nieopłaconych przez nieuczciwego klienta. By pomylili się o 1 grosz w zapłacie składki ZUS i przez to na pół roku stracili ubezpieczenie w razie choroby.

Serdecznie życzę naszym decydentom, by masowo się rozmnażali. A gdyby nie mogli mieć dzieci w sposób naturalny, by decydowali się na adopcję – najpierw przechodząc upokarzającą procedurę udowadniania, że nie są chorymi psychicznie alkoholikami, a potem by dowiedzieli się, że inna procedura uniemożliwia wypłacenie im „becikowego” i to bez możliwości odwołania.

Dlaczego składam tak złośliwe życzenia?

Nie, to nie złośliwość. Przecież decydentom, których spotkają wymienione wyżej zdarzenia, włos z głowy nie spadnie. Mandat pewnie zostanie anulowany, ulgi przywrócone, a becikowe wypłacone. Trybunał Konstytucyjny uzna, że odpowiednie przepisy są niezgodne z Konstytucją. Skorzystają na tym nie tylko sami zainteresowani, ale i miliony „zwykłych Kowalskich”. Czasem po kilkudziesięciu latach obowiązywania – ale lepiej późno, niż wcale, prawda?

A dlaczego życzę tego decydentom? Dopóki ustawa nakłada jakiś uciążliwy, bezsensowny obowiązek na „zwykłego Kowalskiego”, nikomu nie przychodzi do głowy jej podważanie. „Dura lex, sed lex”. Obowiązek usuwania śniegu z gminnej, a więc cudzej posesji był już nawet w Trybunale. Niestety, uznano że właściciel domu jednorodzinnego „ma lepiej” niż lokator bloku, więc niech odpracuje swój luksus (zachęcam do lektury uzasadnienia wyroku).

Sytuacja zmienia się jednak diametralnie, gdy uciążliwy przepis dotyka radnego Kowalskiego, burmistrza Kowalskiego albo posła Kowalskiego. Nagle okazuje się, że nieznajomość prawa szkodzi, ale nie zawsze i nie wszystkim. Nagle okazuje się, że nie można zastosować ustawowych sankcji, „bo nowe wybory kosztują” i „te przepisy są bez sensu”.

W wielu miejscach przepisy prawa zawierają postulat „budzenia zaufania obywatela do państwa”. Moje zaufanie wcale się nie budzi, ale nadal śpi snem kamiennym, gdy okazuje się, że spośród setek głupich przepisów na natychmiastowe usunięcie zasługują tylko te, które godzą w ludzi „na świeczniku”.

Finanse to bardzo ważna rzecz. Koszt nowych wyborów jest pewnie bardzo wysoki. Można zapytać, czy koszt likwidacji setek drobnych rodzinnych firm spowodowany co roku bzdurnymi przepisami, nie jest wyższy. Jednak oprócz finansów jest jeszcze sprawiedliwość i przyzwoitość...

…a ich nie da się przeliczyć na pieniądze, Wysoki Trybunale i Wysoka Izbo.

Jerzy Rzędowski