Instytut Ronalda Reagana
RONBO

RONBO

dodano: 24.11.2011

W niedzielę (6 lutego) minęła setna rocznica urodzin Ronalda Reagana. Z tej okazji sięgnąłem do artykułu, który kiedyś napisałem na Jego temat: „Wolność. Własność. Sprawiedliwość. Filozoficzne podstawy polityki fiskalnej Ronalda Reagana”. Jego celem było ukazanie, jaki wpływ na realizowany program polityczny i gospodarczy danego państwa mogą mieć idee, które kształtują świadomość polityków – zwłaszcza, gdy chodzi o polityków tak ważnych dla polityki i gospodarki świata, jak Prezydent Stanów Zjednoczonych. W szczególności zaś istotna była charakterystyka idei, wyznawanie których wydaje się być konstytutywnym warunkiem prowadzenia skutecznej i efektywnej polityki międzynarodowej i gospodarczej. O ideach tych pisałem już wielokrotnie, więc dziś tylko „rocznicowe” przypomnienie.

Idee mają konsekwencje

Gdy w roku 1948 Ronald Reagan przewodził dopiero Cechowi Aktorów Filmowych w Hollywood, ukazała się książka Richarda M. Weaver’a Ideas Have Consequences stanowiąca jedną z pierwszych prób odbudowania w Stanach Zjednoczonych konserwatywnej filozofii politycznej coraz bardziej ustępującej pola ideologii Nowego Ładu. Weaver poszukiwał natchnienia w tradycji starego Południa, która miała być pewnym antidotum na szerzący się moralny nihilizm. Jego zdaniem, rozkład zachodniej cywilizacji rozpoczął się pod koniec czternastego wieku wraz z rozwojem filozofii nominalizmu Williama Occama, pod wpływem której odstąpiono od wiary w transcendentalne i uniwersalne wartości. Skutki tego okazały się fatalne. „Porzucenie wszelkiego transcendentalnego doświadczenia oznaczało nieuchronne /.../ wyparcie się prawdy. A wraz z jej odrzuceniem nie było już ucieczki od relatywizmu”. W przeciwieństwie do Yankesów, będących „dziećmi Oświecenia”, „ludzie Południa”, niezależnie od tego skąd pochodzili, akceptowali opatrznościowy charakter natury, którą nie można manipulować dla własnych celów. Weaver uzmysławiał, że istnieje związek przyczynowo skutkowy między filozofią społeczną i głoszonymi hasłami politycznymi a sposobem funkcjonowania społeczeństwa, zachowaniami poszczególnych jego członków oraz całych grup społecznych i, w konsekwencji, stanem gospodarki. Jeśli głosimy jakąś ideę, to nie możemy się dziwić skutkom, które ona wywołuje. Pierwszym krokiem w jakimkolwiek działaniu powinno być odróżnienie tego, co materialne i transcendentalne. Podstawą wolności indywidualnej nie jest prawo czynienia wszystkiego, lecz zgoda ludzi w rozróżnianiu racji i błędu, dobra i zła. Po drugie, istnieje potrzeba obrony prawa prywatnej własności – „ostatniego metafizycznego prawa, jakie nam pozostało”. Weaver nie bronił jednak bezosobowego, korporacyjnego prawa własności, lecz drobnej własności rodzinnej, dzięki której jednostki mogą zachować perspektywy rozwoju i znaleźć schronienie przed wdzieraniem się państwa, gdyż własność jest najlepszym strażnikiem sfery prywatności.

Ronald Reagan nie odwoływał się, co prawda, bezpośrednio do poglądów Weavera, które mogły być uznane za wręcz antykapitalistyczne i antyamerykańskie, gdyż krytykując naukę, technikę i kapitalizm rodem z Północy, Weaver zwalczał zasady akceptowane przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Ale przeświadczenie o tym, że idee mają konsekwencje weszło na stałe do syndromu myśli republikańskiej. I to właśnie idee i głęboka wiara w nie wywarły dominujący wpływ na działalność czterdziestego Prezydenta Stanów Zjednoczonych. I przyniosły one konsekwencje: Światu – upadek komunizmu, a Ameryce – uwolnienie olbrzymiego potencjału przedsiębiorczości, odbiurokratyzowanie gospodarki, deregulację i obniżenie podatków.

Neokonserwatyzm

Tym kierunkiem myślowym, który wywarł chyba największy wpływ na kształt programu politycznego i gospodarczego administracji Reagana był zrodzony w połowie lat siedemdziesiątych tak zwany neokonserwatyzm. Sztandarowymi jego przedstawicielami byli podówczas Daniel Bell, Peter Berger, Nathan Glazer, Irving Kristoll, Michael Nowak, Norman Podhoretz.

Największą ich zasługą było przewartościowanie oceny wojny w Wietnamie, która przez wiele lat jak fatum ciążyła nad świadomością Amerykanów. Dla patrzącej nań generacji, stał się Wietnam tym, czym było Monachium dla pokolenia poprzedniego: oczywistym symbolem polityki, jakiej już nigdy prowadzić nie wolno. Tymczasem zdaniem Podhoretza Wietnam stanowił zaprzeczenie Monachium. O ile dziedzictwem Monachium była gotowość odparcia, również siłą, gdyby ta okazała się konieczna, ekspansji totalitaryzmu, o tyle spuścizną Wietnamu stała się niechęć do stawiania oporu, zwłaszcza, gdyby opór ten wymagał użycia siły. Za sprawą opinii publicznej, pacyfikowanej przez lewicowe środki masowego przekazu, które wmawiały Amerykanom, że komunizm wcale nie jest taki zły, społeczeństwo, popierające dywanowe naloty na Drezno, w trakcie których ludność cywilna cierpiała o wiele bardziej niż podczas ostrzału pozycji Vietkongu, nie było skłonne poprzeć działań wojennych w Wietnamie. Będąc przeciw celowi, nie mogło tolerować środków. „Ludzie, którzy kiedyś mówili, że są rzeczy gorsze niż wojna, teraz orzekli, że są rzeczy gorsze niż komunizm, a wojna w Wietnamie jest jedną z nich.” Nowa atmosfera, jaką udało się neokonserwatystom stworzyć, przyczyniła się do swoistego odreagowania dawnych niepowodzeń. „Tym razem idziemy tam, by zwyciężyć, prawda panie pułkowniku?” – pyta przełożonego filmowy John Rambo (Sylvester Stallone), wyruszając z tajną misją do Indochin, gdzie w pojedynkę rozgromi prawie całą armię wietnamską i jej rosyjskich doradców, co nie udało się machinie wojennej Stanów Zjednoczonych. Jego wyczyny przyjmowane były entuzjastycznie przez amerykańską publiczność, ale zjawisko, jakim stał się film Rambo Part II (który w Polsce oglądaliśmy na pojawiających się wtedy pierwszych magnetowidach) wykroczyło daleko poza salę filmową. Ameryka znowu chciała uwierzyć w swe siły. I uwierzyła. Desant Grenady był doskonałym symbolem tych nowych tendencji. Nie przez przypadek prezydenta Reagana przezwano wówczas „Ronbo”. Jego administracja podjęła walkę z „imperium zła”. Walkę, na szczęście dla ludów przez to imperium uciemiężonych, zwycięską.

Ekonomia podaży

Neokonserwatyści mieli także poważny udział w wykreowaniu nowej doktryny ekonomicznej, zwanej ekonomią podaży (supply-side economics), która została ochrzczona mianem „Reaganomiki”. W zasadzie nie była to taka całkiem nowa doktryna – sięgała do podstawowych twierdzeń Jeana Baptiste Saya, które podobno „obalił” John Keynes. Stanowiła więc wyzwanie dla opartych na teorii autora „Ogólnej teorii…” metod regulowania gospodarki przy pomocy sterowania poziomem globalnego popytu. Jej zdaniem popyt jest w ekonomii elementem wtórnym, zarówno chronologicznie, jak i merytorycznie, będąc niczym więcej, jak efektem zaistnienia podaży. Przeświadczenie, że i popyt i podaż są konkretnymi i mierzalnymi wielkościami jest uzasadnione tylko w stosunku do podaży będącej odzwierciedleniem realnych procesów produkcyjnych. Nie ma jednak sensu w odniesieniu do popytu, będącego w swojej istocie psychologiczną reakcją na produkowane dobra i usługi. Nie istnieje przecież popyt na dobra nieznane. Błędem jest więc reifikowanie pojęcia popytu, poprzez przedstawianie subiektywnych impulsów konsumentów, jako realnych sum i wielkości.

Pojęcie „supply-side” pojawiło się w roku 1976, a co może zakrawać na paradoks, po raz pierwszy użyte zostało przez Herberta Steina, będącego zdecydowanym przeciwnikiem tej nowej koncepcji i miało mieć wydźwięk pejoratywny. Stało się jednak nośnym hasłem propagandowym i z dumą zaczęto je stosować. Przypomina to trochę historię Szkoły Austriackiej. Gdy w 1871 roku Karl Menger opublikował Grundsätze der Volkswirtschaftslehre [tytuł angielski Principles of Economics została ona w Niemczech zignorowana. Ale gdy w 1883 roku opublikował drugie swoje dzieło Untersuchungen über die Methode der Sozialwissenschaften und der politischen Ökonomie insbesondere [tytuł angielski Investigations into the Method of the Social Sciences with Special Reference to Economics, tytuł polski Dociekania nad metodą nauk społecznych ze szczególnym uwzględnieniem ekonomii politycznej, zrobiło ono wiele zamieszania wśród niemieckich ekonomistów, którzy gorączkowo odpowiedzieli szyderczymi atakami na Mengera i „szkołę austriacką”. Określenie to zostało ukute przez przedstawicieli niemieckiej szkoły historycznej w celu podkreślenia oddalenia Mengera od głównego nurtu nauki niemieckiej, ale się przyjęło nie tylko wśród przeciwników, lecz także zwolenników poglądów Mengera. I nie jest to jedyne podobieństwo „Austriaków” i szkoły podażowej.

Praktyczne konsekwencje

Idee, które miały konsekwencje za prezydentury Ronalda Reagana to wolność rozumiana jako brak przymusu, równość szans i równość wobec prawa, własność prywatna i sprawiedliwość. Pisałem o nich wielokrotnie. Dziś kilka słów o ich praktycznych konsekwencjach.

Zmiany w systemie podatkowym zaproponowane przez administrację Reagana dobitnie świadczyły o tym, że głoszone idee filozoficzne będą miały swoje konsekwencje praktyczne. Każdy podatek wywiera bezpośredni wpływ na alokację zasobów w gospodarce i jest źródłem tak zwanego efektu akcyzowego. „Nadmierne podatki sprawiają, że produkty stają się coraz rzadsze w stosunku do pieniądza, którego ilości nie zmniejszył sam fakt istnienia podatku. Ilekroć towary w obiegu stają się rzadsze w stosunku do ilości pieniądza w obiegu, stają się droższe w pieniądzu” – twierdził Jean Baptiste Say. Jeżeli coś opodatkowujemy, to, z definicji, tego czegoś jest mniej. Gdy opodatkowujemy dochód, mamy mniejszy dochód. Gdy opodatkowujemy oszczędności to też jest ich mniej – a w konsekwencji ilość kapitału dostępnego na rynku jest mniejsza. Państwo zabiera podatnikom tę część dochodów, która mogłaby zostać przez nich zaoszczędzona i przeznaczona na finansowanie rozwoju gospodarczego. Zaś rząd, który przechwytuje pieniądze podatników, kieruje się w swoich decyzjach najczęściej kryteriami politycznymi i finansuje te przedsięwzięcia, które mają szanse uzyskać największy poklask klienteli wyborczej, rokując największą „polityczną stopę zwrotu”. Gdy bezpośrednio opodatkowujemy kapitał, też jest go mniej, albowiem kapitał wybiera takie miejsca inwestycji, w których fiskus nie jest nadmiernie zachłanny, a spodziewane zyski są najwyższe. Jak zmniejsza się ilość kapitału, którym można finansować inwestycje, to ilość inwestycji zostaje ograniczona. Mniejsze inwestycje z kolei to zmniejszenie ilości pracy dostępnej na rynku. Gdy dodatkowo opodatkowujemy tę pracę, bezpośrednio, czy w jakiś sposób pośredni (składki ubezpieczeniowe) to tej pracy jest jeszcze mniej. Jak jest mniej pracy, to bezrobocie jest większe, a w konsekwencji mniejszy jest popyt wewnętrzny. Jeśli równocześnie opodatkowujemy konsumpcję, to popyt zmniejsza się jeszcze bardziej. W rezultacie zmniejsza się też produkcja, na którą brakuje zbytu, a zatem zmniejsza się jeszcze bardziej zapotrzebowanie na siłę roboczą i jeszcze bardziej rośnie bezrobocie. Tempo wzrostu gospodarczego maleje. Dochody budżetu spadają, a pogarszająca się sytuacja rodzi presję społeczną na zwiększenie wydatków socjalnych – a więc wydatki budżetu rosną. Rośnie też deficyt budżetowy, którego sfinansowanie pochłania coraz większą część i tak zbyt niskich oszczędności. To sprawia, że mimo spadającej inflacji stopy procentowe są nadal wysokie – koło przyczyn i skutków się zamyka, stagnacja gospodarcza przybiera na sile.

Demagogia klasowa

Argumenty „klasowe”, stawiane przez tych, którzy sprzeciwiają się reformie podatków są demagogiczne. Oczywiście, cięcia podatkowe dadzą, w liczbach bezwzględnych, największe oszczędności tym, którzy płacą największe podatki, ale dowody historyczne wskazują, że niższe stawki podatkowe prowadzą do zwiększonego poboru podatków od bogatych. Bogaci płacą więcej, gdy podatki są niskie. Istnieje przecież jakaś przyczyna, która powoduje, że są oni bogaci. Lepiej niż inni potrafią nie tylko pomnażać swoje dochody, ale też chronić je przed stratami – włącznie ze stratami wynikającymi z pazerności fiskusa. Jak twierdzą Daniel J. Mitchell i William W. Beach, dobra polityka podatkowa powinna, poprzez tworzenie większych możliwości, pomagać tym, którzy mieli mniej szczęścia. To oni zyskają nieproporcjonalnie na głębokiej reformie podatkowej, ponieważ są przy podnoszeniu swojego poziomu życia najbardziej zależni od szybszego wzrostu gospodarczego. Najlepszą zaś metodą na zwiększenie dochodów pracowników jest zwiększenie oszczędności i inwestycji, lecz właśnie te działania [oszczędzanie i inwestowanie] podlegają opodatkowaniu. Celem cięć podatkowych nie jest zatem jedynie pozostawienie większych sum pieniędzy w kieszeniach tych, którzy je zarabiają, lecz także wyeliminowanie lub zredukowanie kar nakładanych na pracę, oszczędności, inwestycje, podejmowanie ryzyka i przedsiębiorczość. Krytyka cięć podatkowych jako sprzyjających głównie najbogatszym jest oparta na naiwnym zastosowaniu prawa podatkowego do obecnych dochodów. Krytycy zapominają, że niższe podatki wpływają na różnych ludzi w różny sposób i powodują zmiany w całym systemie gospodarczym. Nie można przewidzieć, czy danej grupie dochodu będzie się powodziło lepiej czy gorzej, dopóki nie wiadomo, jak zmieni się dochód po opodatkowaniu w tejże grupie. Jednak wyniki obliczeń dokonanych z zastosowaniem modelu elastyczności oszczędności (savings elasticity estimates) dla różnych grup dochodu Michaela Boskina pokazały, że każda grupa podatników korzysta na obniżaniu podatków, przy czym największe korzyści, licząc w procentach (7,6%) odnoszą osoby osiągający najniższy dochód, a korzyści grupy o najwyższych dochodach są mniejsze od korzyści grupy o najniższych dochodach. Grupa o najniższych dochodach osiąga procentowo najwyższe zyski. Jak komentuje wyniki tych obliczeń John C. Goodman, Prezydent National Center for Policy Analysis w opracowaniu Principles of the Flat Tax „ludziom, którzy narzekają, że bogaci zyskają na obniżaniu podatków, zazdrość zbyt przesłania oczy, by przyznali, że inni zyskują jeszcze więcej”.

ERTA 1981

W oparciu o te założenia przygotowana została i przedłożona Kongresowi w roku 1981 Ustawa Podatkowa w Celu Odbudowy Gospodarczej (Economic Recovery Tax Act of 1981 – ERTA). W kwestii podatków osobistych postanowiono:


  • obniżyć krańcowe stawki w ratach rocznych o 5%, 10% i 25%;

  • indeksować progi podatkowe;

  • zwolnić z opodatkowana wpłaty na indywidualne fundusze emerytalne;

  • wprowadzić ulgę od zysków kapitałowych dla osób fizycznych w wysokości 15% osiągniętego dochodu, jednak nie wyższą niż 3000 USD;

  • obniżyć górną stawkę podatku od zysków kapitałowych z 28% do 20%;

  • wprowadzić odpisy od darowizn na cele charytatywne.


W kwestii podatków od działalności gospodarczej postanowiono:

  • wprowadzić system przyspieszonej amortyzacji poprzez obniżenie średniego okresu odpisów;

  • umożliwić korzystanie z opłacalnego podatkowo leasingu większej grupie przedsiębiorstw;

  • wprowadzić wakacje podatkowe na wydatki na badania i rozwój;

  • uprościć kodeks podatkowy.

TEFRA 1982, DEFRA 1984

Na skutek utrzymującej się recesji i pogłębiającego deficytu budżetowego te rewolucyjne zmiany zostały w pierwszej kadencji Reagana nieco osłabione. W roku 1982 przyjęto Ustawę o Odpowiedzialności Fiskalnej i Równości Podatkowej (Tax Equity and Fiscal Responsiblity Act – TEFRA). Ograniczono w niej ulgi leasingowe i zmniejszono zakres przyspieszonych odpisów amortyzacyjnych. W roku 1983 przyjęto poprawkę do Ustawy o Ubezpieczeniu Socjalnym (Social Security Act – 1983 Amendment), która zwiększała obciążenia podatkowe z 12,4% do 15,3%. W porównaniu ze stawkami ubezpieczeniowymi istniejącymi w Polsce wydawać się to mogło podwyżką bez znaczenia, ale na jej wprowadzeniu ucierpiała nieco wyrazistość ideowa polityki gospodarczej rządu. W roku 1984 przyjęto Ustawę o Redukcji Deficytu (The Deficyt Redustion Act of 1984 – DEFRA), która przesuwała dopiero na rok 1988 wejście w życie nowych warunków leasingu (wprowadzonych przez ERTA i zmodyfikowanych przez TEFRA) oraz wydłużała z 15 na 19 lat okres amortyzacji nieruchomości. Mimo zmian wprowadzonych przez TEFRA i DEFRA, rozwiązania podatkowe pozostały dla biznesu daleko bardziej korzystne niż przed uchwaleniem ERTA w roku 1981.

TRA 1986

Druga kadencja Reagana rozpoczęła się od uchwalenia Ustawy o Reformie Podatkowej (The Tax Reform Act of 1986 – TRA). W kwestii podatków osobistych postanowiono:


  • obniżyć wysokość krańcowych stawek podatkowych i zredukować ilość progów podatkowych wprowadzając od 1988 roku, w miejsce obowiązujących wcześniej czternastu, dwa przedziały podatkowe – 15% i 28%;

  • zwiększyć możliwość osobistych zwolnień podatkowych o 100% i standardowych ulg podatkowych o 21% dla płatników pojedynczych i o 36% dla dochodów łącznych.


Jednocześnie jednak podniesiono efektywną stawkę podatku od zysków kapitałowych do poziomu najwyższej stawki podatkowej – 28% oraz poszerzono bazę podatkową włączając do niej zyski z długookresowych zysków kapitałowych.

W kwestii podatków od działalności gospodarczej postanowiono obniżyć stopę podatkową dla korporacji z 46% do 40% w roku 1987 i do 34% w roku następnym jednak równocześnie zlikwidowano podatkowe kredyty inwestycyjne, ponownie ograniczono odpisy amortyzacyjne i podniesiono tak zwany alternatywny podatek minimalny. Te rozłożone w czasie i, czasami nawet niekonsekwentne działania, i tak poprawiły system podatkowy obowiązujący w Stanach Zjednoczonych i przyczyniły się do zwiększenia jego efektywności i sprawiedliwości.

Skutki reform

Sprawiedliwość zapewniać miała eliminacja federalnego podatku dochodowego od najbiedniejszych rodzin – ulgi podatkowe podniesione zostały do 5000 USD. Choć marginalne stawki podatkowe obniżone z 70% do 28%, sprawdziła się prawidłowość, że obniżenie podatków zwiększa procentowy udział podatków płaconych przez najbogatszych w ogólnej kwocie wpływów podatkowych. O ile w roku 1981 tylko 5% najzamożniejszych obywateli dostarczało budżetowi 35,4% wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych, to w roku 1990 ich udział wyniósł już 44%. Udział płacony przez najbogatszych podatników stanowiących 1% ogółu amerykańskiej populacji wzrósł z 17,9% do 25,6%. Natomiast dolne 50% podatników zmniejszyło w tym samym czasie swój udział w ogólnej kwocie płaconych podatków z 7,4% do 5,7%.

Redukcje stawek podatkowych wpłynęły także na rozbudzenie wzrostu gospodarczego. Obniżenie krańcowych stawek podatkowych spowodowało zwiększenie podaży pracy aż o 2%. Zważywszy, że czynnik ten (podaż pracy) stanowi w Stanach Zjednoczonych 2/3 tempa wzrostu gospodarczego, obniżenie stawek podatkowych przekładało się na zwiększenie GNP o 1,5%. Wzrosła zresztą nie tylko podaż pracy, ale i jej wydajność. O ile pod koniec lat siedemdziesiątych wzrost wydajności pracy w stosunku do GNP (GNP/zatrudnienie) wynosił –0,03, o tyle pod koniec kolejnej dekady wynosił już 1,6%. Zwiększała się zresztą nie tylko podaż i wydajność pracy. W okresie 1981-1988 przybyło w gospodarce amerykańskiej 17 milionów miejsc pracy. Największy przyrost nastąpił w sektorze dynamicznie rozwijających się usług, w którym – zwłaszcza w sektorze MSP (małych i średnich przedsiębiorstw) większe znaczenie od kapitału ma ludzka pracowitość i inwencja, które zostały pobudzone zmianami podatkowymi.

Mimo obniżenia podatków, a dokładnie właśnie dzięki ich obniżeniu nastąpił gwałtowny wzrost dochodu narodowego. W latach 1981-1988 GNP (Gross National Produkt) liczony w cenach bieżących wzrósł z 3052 mld USD do 4878 mld USD, co w cenach stałych dawało średnie tempo wzrostu w wysokości 3%. Nie był to wzrost szokujący, ale zważywszy, iż w pierwszych dwóch latach prezydentury Reagana, gdy nie odczuwane były jeszcze propodażowe skutki nowych regulacji podatkowych, w roku 1981 tempo wzrostu wynosiło zaledwie 1,9%, a w roku 1982 było nawet ujemne (– 2,5%), to w porównaniu z wcześniejszą dekadą i tempem wzrostu w państwach EWG, wynik gospodarki amerykańskiej był nadspodziewanie dobry. W latach 1983-1988 – już po zadziałaniu efektów obniżek podatków – średnie tempo wzrostu GNP wyniosło w USA 4,1%, podczas gdy w latach 1973-1982 wynosiło 2%. Dla porównania, we Francji tempo wzrostu w latach 1983-1988 wyniosło 2,1%, w Niemczech 2,4%, a w całej EWG – 2,6%.

Idee mają konsekwencje… I powyższe dane dobitnie to pokazują.

Robert Gwiazdowski

Źródło: blog.gwiazdowski.pl, 08.02.2011