Instytut Ronalda Reagana
Ronald Reagan do gdańskich stoczniowców

dodano: 11.08.2012

Dla fanów Ronalda Reagana niewątpliwym wydarzeniem tegorocznych wakacji było odsłonięcie pomnika Jana Pawła II i Ronalda Reagana w gdańskim Parku Nadmorskim im. Ronalda Reagana. Kontynuując wątek gdańsko-reaganowski proponujemy lekturę wystąpienia Ronalda Reagana do gdańskich stoczniowców – wydarzenie to miało miejsce już po zakończeniu prezydentury Reagana i czerwcowych wyborach w Polsce (1989) – 15 września 1990 roku

Wzruszeniem mnie napawa obecność w miejscu, gdzie historia Polski zmieniła się na zawsze.

Nieco ponad dwieście lat temu dwaj Polscy patrioci również zmienili historię na zawsze. Pomogli nam w Ameryce uformować nasz świat na nowo. Mój kraj właśnie się rodził. Jego przewodnią ideą było, żeby mężczyźni i kobiety rządzili się sami, wolni od obcej dominacji lub wpływu. Sceptycznie nastawiony świat mówił, że eksperyment się nie uda. Ale to nie powstrzymało tych ludzi, którzy walczyli już z obcą dominacją tu w Polsce.

Wówczas to znakomity inżynier, Tadeusz Kościuszko, oraz śmiały dowódca kawalerii, Kazimierz Pułaski, włączyli się do amerykańskiej wojny o niepodległość, dokonując bohaterskich czynów. Należeli do tych, którzy sprawili, że wątły kwiat demokracji przetrwał i rozkwitł na amerykańskiej glebie.

Teraz, w najnowszym okresie długiej historii Polski, tysiące patriotów znów tworzą świat od nowa. Mówię o was, wszystkich tu zebranych, mężczyznach i kobietach z “SOLIDARNOŚCI”, którzy dokładnie dziesięć lat od chwili założenia waszego ruchu położyliście kres dławiącemu uściskowi komunizmu.

Przywróciliście Polsce niezależność od zewnętrznych wpływów.

Z powodzeniem pokierowaliście walką o wolne, otwarte i demokratyczne wybory.

Wybrukowaliście drogę gospodarce rynkowej, ażeby zajęła miejsce centralnego planowania i kontroli z ich żałosnymi wysiłkami.

Wznieciliście niezliczone zmiany na politycznej mapie Europy Środkowej i Wschodniej.

Można by powiedzieć, że to jest stocznia, która wszczęła pół tuzina rewolucji!

Dziś “SOLIDARNOŚĆ” kieruje polskim rządem i narodem – a wszystko miało swój początek tu dziesięć lat temu. Kłaniam się Wam, wszystkim razem i każdemu z osobna!

Tych dziesięć lat przyniosło trud i smutek większości z was. Niektórym przyniosły śmierć. Przyniosły przeszkody i porażki. Lecz nigdy nie straciliście nadziei. Nawet gdy “SOLIDARNOŚĆ” była zakazana, kontynuowaliście swoje wysiłki. Stanowicie dowód podstawowej ludzkiej prawdy, że gdy mężczyźni i kobiety pragną wolności i demokracji, to ich pragnienie nie gaśnie, dopóki cel nie zostanie osiągnięty.

“SOLIDARNOŚĆ” osiągnęła go teraz.

Dziesięć lat temu jednak sceptyczny świat przypatrywał się, jak Lech Wałęsa prowadził was przez mur z powrotem do stoczni po tym jak władze ją zamknęły.

Zdarzenie to stało się źródłem radości całego świata, nie sceptycyzmu. Fakt, że gdybym był trochę młodszy, poszedłbym za Lechem przez mur, jak wy to zrobiliście!

Pierwszych dziesięć lat “SOLIDARNOŚCI” wypełniły doniosłe wydarzenia – tragedie i ostatecznie też radość zwycięstwa. Ale wolność i demokracja były jedynie pierwszym celem, który został osiągnięty; przygrywką do czegoś poniekąd większego – odmłodzenia waszego kraju. Rozpoczęliście pierwszego stycznia tego roku ów proces od śmiałego kroku. Usunęliście kontrolę cen i większość dotacji. Zastąpiliście stary komunistyczny system kredytowania systemem monetarnym.

Wiedzieliście, że ryzykowny to krok. Sąsiednie narody wszak poruszają się stopniowo w stronę gospodarki rynkowej, nie czyniąc tego przez noc, jak zdecydowaliście się to zrobić. Jednak, mimo całego ryzyka, wiedzieliście, że większe będą korzyści dla większej ilości ludzi, jeśli ruszycie tą drogą śmiało, miast pokonywać ją po kawałku.

Jak dotąd jest kilka pozytywnych rezultatów:
Zatrzymaliście pociąg inflacji na jego szlakach i odstawiliście go na bok.
Wasze sklepy są dzisiaj pełne towarów i już nie ma długich kolejek.
Czarny rynek to wspomnienie.

Najważniejszy dla waszej przyszłości handel zagraniczny – stworzyliście pierwszą wymienialną walutę w byłym komunistycznym bloku państw.

Ze śmiałymi gospodarczymi posunięciami, jak wiecie, związany jest pewien ból. Mamy takie powiedzenie: “nie ma bólu, nie ma zysku”. Jednak ból to zawsze ból. Gdy ekonomiści spierają się, który z surowych programów jest lepszym sposobem zaradzenia inflacji i innym dolegliwościom, ich spory nie przynoszą żadnej pociechy, jeśli wasza siła nabywcza spada lub jesteście bez pracy.

Jeżeli będziecie działać wspólnie, znajdziecie najlepsze rozwiązanie dla Polski.

Tymczasem dobre życzenia waszych przyjaciół z całego świata przybrały tego roku realną formę.

Ameryka pamięta, jak Kościuszko i Pułaski pomagali naszej młodej demokracji dwieście dwadzieścia pięć lat temu. I nie zapominamy o niezliczonych ofiarach, które Amerykanie polskiego pochodzenia uczynili i czynią każdego dnia, ażeby nasze państwo pozostało kwitnącym i mocnym.

W Stanach Zjednoczonych wierzymy mocno w coś, co nazywamy “woluntaryzmem” bądź “inicjatywami prywatnego sektora”. Jakkolwiek się to nazywa, znaczy jedno: ludzi pomagających ludziom.

Teraz kolej na nas, aby pomóc nowej Polsce.

Oto kilka przykładów:

Od lipca dostarczonych zostało do polskich szpitali, sierocińców i domów starców dwadzieścia dziewięć kontenerów z artykułami medycznymi z europejskich magazynów amerykańskiego Departamentu Obrony. Dostawy te zostały zorganizowane przez grupę amerykańskich obywateli – Nadzwyczajny Komitet Pomocy dla Polski.

Na początku tego roku na prośbę waszego Ministerstwa Pracy ten sam amerykański komitet załatwił dostawę 50 ton specjalnych odżywek dla niemowląt kupionych przez amerykańskie korporacje. Zostało to wyładowane na ląd właśnie tu w Gdańsku.

W czerwcu sześćdziesięciu ochotników z amerykańskiego Korpusu Pokoju przybyło, by uczyć angielskiego.

Wkrótce menażerowie średniego szczebla polskich przedsiębiorstw handlowych będą mogli uczyć się najnowszych praktyk w zakresie marketingu i zarządzania na Uniwersytecie Nowojorskim w ramach specjalnego programu wymiany, zorganizowanym przez Instytut Dynamiki Handlu Wschód-Zachód, amerykańską grupę non-profit.

W Krakowie Project Hope, główny amerykański sponsor tamtejszego Szpitala Dziecięcego, ma na ukończeniu budowę wielkiego centrum opieki ambulatoryjnej. W toku swego 16-letniego programu Project Hope sfinansowała wizyty blisko 500 osób polskiego personelu medycznego w USA w ramach programów intensywnego szkolenia oraz wizyty w Polsce przeszło 1.600 specjalistów opieki zdrowotnej. Przez minione dwa lata analitycy z Project Hope w zakresie zarządzania i rozwoju opieki zdrowotnej współpracowali ściśle z waszym Ministerstwem Zdrowia nad planami reformy systemu opieki zdrowotnej. Jest to program, z którego jestem bardzo dumny – a także John Walsh z Project Hope, który jest tu dzisiaj z nami.

Jak długo pomoc jest potrzebna, Amerykanie, pojedynczo i grupowo, będą jej udzielać. Na dłuższą metę, wszakże, tylko wy, Polski Naród, rozwiążecie swoje gospodarcze problemy, pomagając sobie samym.

Mam nieco doświadczenia w kwestii gospodarczego wzrostu, więc nie zmartwicie się chyba, jeśli podzielę się z wami czymś, czego się nauczyłem.

Przede wszystkim są dwie szkoły myślenia o tym, jak osiągnąć trwałe gospodarcze zdrowie i wzrost. Jedna wierzy, że osiągniecie to jedynie w drodze bezwzględnej surowości i zaciskania pasa. Druga wierzy, że osiągniecie to przez usunięcie rządu z drogi, tak aby ludzie sami mogli tworzyć i szukać możliwości. Dla nas w Stanach Zjednoczonych usuwanie rządu z drogi oznacza redukcję nadmiernych podatkowych stawek i usuwanie niewłaściwych przepisów.

Przyznaję, że trzymam z tą drugą szkołą myślenia, tą, która wierzy w bodźce wzrostu. Stosowaliśmy tę metodę, gdy moja administracja sprawowała władzę i nadal jeszcze działa pod kierownictwem prezydenta Busha. Wszyscy mówią, że mamy prawie dziewięć lat nieprzerwanego gospodarczego wzrostu.

Znieśliście w Polsce kontrolę cen, i to jest dobre, gdyż tworzy ona fałszywe niedobory i hamuje wzrost. Kontrola płac również udaremnia wzrost, przeszkadzając przedsiębiorstwom zorientowanym na wzrost w płaceniu wyższych wynagrodzeń dla wyzwolenia maksymalnych zdolności. Znieść kontrolę cen, a co bardziej wydajne i na wzrost zorientowane przedsiębiorstwa będą płacić więcej, przyciągać zdolnych ludzi i stale się rozwijać. Niewydajne przedsiębiorstwa albo zwiędną i znikną, albo znajdą sposoby, aby być konkurencyjnymi.

Własność jest kolejnym wielkim bodźcem ekonomicznego wzrostu. Jeśli macie swoją własną firmę, będziecie ciężko pracowali, żeby działała dobrze. Jeśli wasi klienci będą zadowoleni z waszych towarów i usług, przyjdą powtórnie. Jeśli nie, nie pokażą się więcej. Tak więc istnieje najściślejszy związek między wysiłkiem, jaki włożycie w coś, a wynagrodzeniem, jakie będziecie z tego mieć.

Jedną z największych sił Stanów Zjednoczonych, jak przypuszczam, jest powszechny duch przedsiębiorczości. Myślimy o ludziach, którzy posiadają i kierują małymi firmami niemal jak o bohaterach ludowych. Tysiące z nich każdego roku zaczyna nowe przedsięwzięcia. Owszem, niektóre z nich padają, ale niemało przeżywa i rozwija się, gdyż są prowadzone przez ludzi, którzy są bezpośrednio zaangażowani w swą przyszłą pomyślność i pracują, aby urzeczywistnić marzenia o lepszym jutrze dla siebie i swoich rodzin.

Banki państw zachodnich pomagają Polsce na polu kredytowym. Mogły znaleźć coś opłacalnego, skoro włączyły w swe plany fundusz pożyczkowy dla małych powstających tu w Polsce firm. Doszły mnie słuchy, że oszczędzanie jest praktykowane przez każdą polską rodzinę i że jest niemało tego, co my nazywamy pieniędzmi schowanymi w sienniku. Gdybyście dołożyli mały kredyt do małych pieniędzy wyjętych z siennika, moglibyście otworzyć wiele piekarń, masarni, małych fabryk i warsztatów naprawczych w całej Polsce.

Projekt ustawy prywatyzacyjnej ostatnio przyjęty przez wasz rząd stwarza zarówno możliwości, jak i wyzwania. Zredukuje ona szereg państwowych monopoli, i to jest dobre, gdyż będą zastąpione przez przedsiębiorstwa, które powinny wytrzymać konkurencję. Jako niesprawne zmniejszyły się lub zostały zamknięte, jednakże wyzwaniem jest znalezienie nowych miejsc pracy dla zwolnionych czasowo pracowników.

Wasz aktualny poziom bezrobocia, 5.2 procent, nie byłby na Zachodzie zbyt trapiący. Jest tak nie dlatego, że my lubimy oglądać kogoś bez pracy, ale dlatego, że mamy “siatki bezpieczeństwa”, złożone z zasiłków dla bezrobotnych, programów przekwalifikowania zawodowego i usług poszukiwania zatrudnienia dla pracowników, którzy są czasowo bez pracy.

Słyszałem, że amerykański Departament Pracy współdziała z waszym Ministerstwem Pracy nad stworzeniem podobnej “siatki bezpieczeństwa” dla polskich robotników. Jest to istotna rzecz w gospodarce rynkowej, ale zajmie to trochę czasu, zanim stanie się w pełni skuteczną.

A co tymczasem z pracownikami tych państwowych monopoli, które są wystawiane na sprzedaż? Przypomina mi się metoda własności pracowniczej, która sprawdza się w wielu amerykańskich spółkach. Przybiera ona różne nazwy, ale najbardziej znaną jest “Program Akcjonariatu Pracowniczego” (ESOP). Zgodnie z tym programem pracownicy spółki tworzą trust, który pożycza pieniądze z banku, aby kupić akcje giełdowe spółki. Pożyczka jest spłacana przez parę lat z zysków akcji spółki pracowniczej. W jaki sposób mogą się upewnić, że spółka będzie rentowna? Pracownicy jako właściciele upewniają się przez naleganie, by nieopłacalne lub przestarzałe produkty ustępowały miejsca nowym, aby koszty eksploatacyjne były niskie i aby nowe skuteczne działania były przyjmowane. W USA widzimy to wielokrotnie. To kolejna cecha natury ludzkiej: gdy osoba posiada jakieś aktywa – dom, ziemię, mały business czy też papiery wartościowe wielkiej spółki – to on czy ona troszczyć się będzie o te aktywa.

Gdy ludzie wierzą w coś, to mogą tego dokonać. Tak jak – dwa wieki temu – dwaj Polscy patrioci, którzy uwierzyli w samorządność, pomogli Ameryce posiać demokracji kwiat, tak też i wy z “Solidarności” posialiście te same nasiona w Polsce. Wyhodowaliście je i widzicie ich wzrost. Teraz staracie się u siebie, by kwitły długo, by kwitły w przyszłości i przyniosły nowy wigor waszemu narodowi, bo wy wierzycie w to, co robicie.

Teraz, kiedy obchodzicie dziesięciolecie swego ruchu, życzę “SOLIDARNOŚCI” wiele więcej; wam, jej członkom, długich lat życia; całemu Narodowi Polskiemu dobrobytu; a Polsko-Amerykańskiej przyjaźni trwałego zaangażowania w sprawę wolności i demokracji.

Dziękuję wam i niech wam Bóg błogosławi!

Ronald Reagan
Tłum. Andrzej Gliwiński

Źródło: http://ag.sos2.w.interia.pl/