Instytut Ronalda Reagana
Reaganomika, czyli ekonomiczne prosperity

Paweł Toboła-Pertkiewicz

dodano: 24.02.2012

Tekst pochodzi z wydanej przez Ośrodek Myśli Politycznej (www.omp.org.pl) książki Ronald Reagan. Nowa odsłona w 100-lecie urodzin, pod redakcją Piotra Musiewicza. To tom ukazujący ideowe korzenie i praktyczne osiągnięcia jednego z najwybitniejszych prezydentów w dziejach Stanów Zjednoczonych. To także książka o tym, co stało się z amerykańskim konserwatyzmem po prezydenturze Ronalda Reagana. Jej autorzy podejmują próbę odpowiedzi na pytanie, czy jego dziedzictwo polityczne i intelektualne wciąż jest aktualne; pytanie, które dotyka kluczowych obecnie dylematów polityki i ekonomii, a ma swą wielką wagę w odniesieniu nie tylko do sytuacji Stanów Zjednoczonych, ale całego współczesnego świata.


Sprawiedliwa ocena prezydentury, jak również docenienie wyjątkowości Ronalda Reagana w dziejach powszechnych świata wciąż ewoluuje, na co mam dowód w postaci dwóch cytatów. Pierwszy pochodzi z lat 80. kiedy pewien wybitny amerykanista pisał o Reaganie następujące słowa: „Reagan doprowadził do perfekcji orwellowską nowomowę, ma on szczególny dar do posługiwania się eufemizmami i określeniami, które świadomie zamazują faktyczne znacznie danego zjawiska, przedmiotu czy faktu”.

Drugi cytat: „W Stanach Zjednoczonych nazywają go [Reagana – przyp. Autora] wielkim komunikatorem, ponieważ umie w sposób uproszczony i najczęściej zniekształcający prawdę trafić do przekonania przeciętnemu Amerykaninowi. W rzeczywistości należałoby go nazwać wielkim manipulatorem, ponieważ dla Reagana liczy się efekt końcowy a nie prawda. Manipuluje on faktami, liczbami, ludźmi. Wystarczy spojrzeć na jego oczy kiedy przemawia. W jego oczach widać jak kalkuluje efekt tego co ma za chwile powiedzieć. Jego oczy są wyjątkowo przenikliwe.”

Te cytaty pochodzą z książki1 napisanej w trakcie prezydentury Ronalda Reagana. Ta sama postać, ten sam historyk, zaraz po śmierci prezydenta Reagana powiedział w jednej z wypowiedzi dla mediów następującą opinię: „prezydentura zmarłego Ronalda Reagana była bardzo dobra dla Ameryki. Reagan przywrócił równowagę amerykańskiej gospodarce i wzmocnił pozycję Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Obiecał, że przywróci równowagę w gospodarce i mu się udało. Znacznie obniżył podatki, wzmocnił pozycję USA na arenie międzynarodowej poprzez wzmocnienie potencjału obronnego”[2]. Autorem wszystkich tych cytatów jest były marszałek Senatu RP, znany amerykanista, prof. Longin Pastusiak.

Jak zatem widać na powyższym przykładzie, można zmienić zdanie na temat dorobku prezydenta Reagana. Mam więc cichą nadzieję, że te konferencje, które odbywają się coraz częściej i które są poświęcone temu politykowi, również będą miały swój wkład w zmianę postrzegania tego męża stanu przez polskie społeczeństwo.

Na marginesie pragnę zauważyć, że mamy do czynienia ze zjawiskiem wyjątkowym, aby po 30 latach od czasu, gdy Reagan został zaprzysiężony na prezydenta, wciąż znajdowali się chętni do spotkań i dyskusji na jego temat. Konferencje poświęcone jego dokonaniom gromadzą studentów, co świadczy o zapotrzebowaniu na tego typu dyskusje. Trudno chyba znaleźć inną postać ze współczesnej czy też jeszcze aktualnej polityki, na temat której młodzi ludzie tak często organizują konferencje. Należy to rozumieć jako potwierdzenie wyjątkowości tego polityka.

Zatytułowałem swój wykład „Reaganomica, czyli ekonomiczne prosperity” z tego względu, że po pierwsze jestem na tej konferencji przedstawicielem „Fundacji PAFERE”, co już zobowiązuje do poruszenia spraw ekonomicznych, a po drugie dlatego, że polityka gospodarcza Ronalda Reagana jest obszarem, w którym wciąż pozostaje wiele mitów i sofizmatów, a dla lepszego zrozumienia skali zmian, jakie zaszły w latach 1981-1989, powinna być zrozumiała i jasna. Odwołując się do wielkiego francuskiego ekonomisty i pisarza, Frédérica Bastiata, który napisał m.in. słynny esej: „Co widać i czego nie widać”, chciałbym w swoim wystąpieniu nie mówić o tym, co można sprawdzić w statystykach, wskaźnikach ekonomicznych czy rocznikach, a skupić się na tym, czego wykresy, statystyki, czy cała nauka ekonomii nie pokazują, czego na pierwszy rzut oka nie widać, a co jest znaczące i ma wpływ na życie gospodarcze.

Swoje wystąpienie podzielę na kilka części. Na początku chciałbym przedstawić krótką historię gospodarczą Stanów Zjednoczonych w XX wieku i zmian, jakie się dokonały w tym czasie. Następnie, przedstawię stan ducha Stanów Zjednoczonych od końca II wojny światowej do końca lat 70. ub. wieku. W kolejnym punkcie dokonam przybliżenia najważniejszych zasad polityki gospodarczej Reagana, scharakteryzuję poszczególne jej punkty, zaś na końcu postaram się podsumować te dokonania a także przedstawić wnioski. Wnioski, które jak się okaże mogą być cenne również dla Polski.

Ameryka w XX wieku

W XX wieku gospodarka Stanów Zjednoczonych, zresztą jak właściwie każda gospodarka na świecie, charakteryzowała się tym, że diametralnie wzrósł zakres interwencjonizmu, czyli ingerencji państwa w życie gospodarcze. Ważną cezurą jest oczywiście wielki kryzys gospodarczy, którego początek miał miejsce w 1929 roku, po którym nastąpił program New Deal Roosevelta, który pierwotnie zakwestionowany został przez Sąd Najwyższy jako niekonstytucyjny, a potem – gdy zmienił się jego skład – został zatwierdzony już jako zgodny z konstytucją.

Bardzo duże zmiany w systemie politycznym oraz gospodarczym spowodowało przystąpienie Stanów Zjednoczonych do dwóch wojen światowych. To zupełnie zmieniło strukturę wydatków, strukturę produkcji, jej nastawienie. Nie można tutaj pominąć też spraw demograficznych. Stany Zjednoczone w 1945 roku liczyły zaledwie czy też aż 145 mln mieszkańców, zaś w 2000 roku było to dokładnie o 100 mln ludzi więcej. Za czasów Reagana w Stanach Zjednoczonych mieszkało 220-230 mln ludzi. Spójrzmy też na migracje wewnętrzne, które miały miejsce, czyli z południowego pasa Sunbelt na północ, ze wsi do miast, koncentracja ludności na obu wybrzeżach Stanów Zjednoczonych: wschodnim i zachodnim. Stale zwiększała się również liczba imigrantów szukających w Stanach Zjednoczonych lepszego życia. Trzeba też wspomnieć o zmianach obyczajowych. Jeśli pamiętamy protestancki paradygmat o uczciwości, o przestrzeganiu przykazania nie kradnij, zmiany obyczajowe w Stanach Zjednoczonych, tak jak i właściwie wszędzie indziej na świecie, były znaczące i to też oczywiście miało wpływ na proces gospodarowania.

Gdy w latach 60. ub. wieku Reagan wkraczał do świata polityki, skala państwowych programów była nieporównywalnie większa niż w czasach młodości Reagana. Najpierw był New Deal Roosevelta, po wojnie _Plan Marshalla, Fair Deal Trumana, a dekadę później kolejne wielkie projekty: New Frontier oraz Great Society. Wszystkie te programy były bardzo kosztowne, zmieniające oblicze Stanów Zjednoczonych. W przededniu prezydentury Reagana w Stanach Zjednoczonych wdrożonych było już blisko 500 programów federalnych.

Warto przedstawić również sytuację ekonomiczną w przededniu objęcia urzędu prezydenta przez Ronalda Reagana. Przede wszystkim miała miejsce bardzo wysoka, dwucyfrowa inflacja, a także dwucyfrowe bezrobocie, niespotykane w zasadzie w Stanach Zjednoczonych. Najwyższe w historii stopy procentowe to kolejny obraz sytuacji w jakiej Reagan obejmował prezydenturę. Wzrost cen ropy naftowej z jednej strony został wywołany kryzysem naftowym, ale przy amerykańskim stylu życia, przy amerykańskich odległościach, przy potrzebie używania samochodów codziennie, wzrost ceny z 3 USD do ponad 36 USD za baryłkę ropy, to ponad 1000 proc. wzrost. Musiało się to odbić na gospodarce, a także nastrojach społecznych. Tak jak zostało już wspomniane, wzrost liczby programów rządowych: ze 132 w 1960 roku do blisko 500, gdy Reagan obejmował urząd. Średnioroczny wzrost gospodarczy w latach 1974-1980 wynosił zaledwie 2,1 proc. PKB, co było poniżej średniego wzrostu państw G-7.

Korzenie Reaganomiki

Mówiąc o reaganomice można stwierdzić, że wykorzystała ona częściowo różne teorie i szkoły ekonomiczne. Wśród nich najważniejsze były: koncepcje ekonomiczne Arthura Laffera, Roberta Mundella, Miltona Friedmana i kilku innych ekonomistów ze szkoły podażowej i monetarnej, ale taką najbardziej charakterystyczną ideą ilustrującą na czym miała polegać reaganomika jest cytat z przemówienia inauguracyjnego z 20 stycznia 1981 roku kiedy Reagan mówił: „Rząd nie jest lekarstwem na bolączki związane z obecnym kryzysem z tej prostej przyczyny, że to on stanowi problem”[3], czyli jest to odwrócenie tego co było za Cartera, co było wcześniej. Najważniejszy urząd w państwie obejmuje człowiek, który mówi zupełnie innym językiem niż mówili jego poprzednicy. To nie za mało ingerencji spowodowało ten stan, który miał miejsce u progu prezydentury, lecz dokładnie odwrotnie; to właśnie ogromny rozrost rządu, rozrost federalnej biurokracji, rozrost centralnego planowania doprowadziły amerykańską gospodarkę do stagflacji.

Wspominałem, że reaganomika była w rzeczywistości kombinacją różnych koncepcji ekonomicznych, które się na nią składały. Policy mix Mundella, która polegała na jednoczesnym stosowaniu odpowiedniej polityki monetarnej i fiskalnej, koncepcje podatkowe Laffera, teoria racjonalnych oczekiwań Roberta Lucasa, teoria wyboru społecznego Jamesa Buchanana połączone ze sobą w pewną całość stały się podstawą reaganomiki. Warto podkreślić, że część z tych ekonomistów: Mundell, Lucas, Buchanan otrzymali w latach 90. Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Milton Friedman otrzymał ją jeszcze w latach 70. XX wieku. Arthur Laffer jest znany z tego, że stworzył słynną krzywą Laffera, która pokazuje, że powyżej podniesienia pewnych obciążeń podatkowych wpływy do budżetu są mniejsze.

Do najważniejszych zasad Reaganomiki można zaliczyć:


  • obniżenie obciążeń podatkowych, które przed erą Reagana dochodziły do najwyższych w historii Stanów Zjednoczonych;

  • obniżenie wydatków państwowych – skoro jest 500 federalnych programów rządowych to płacą za to podatnicy;

  • zmniejszenie regulacji życia gospodarczego oraz ułatwienie prawa, głównie gospodarczego. Przegląd dzienników ustaw uchwalonych przez kongres za czasów Reagana pokazuje, że było go zdecydowanie mniej niż we wcześniejszych dziesięcioleciach;

  • zdławienie inflacji przez odpowiednią politykę monetarną co z kolei zachęci do inwestowania;

  • wysoki wzrost gospodarczy, który napędza koniunkturę i tworzy nowe miejsca pracy.

Podatki

W czasie dwóch kadencji Reagana dokonano dwóch obniżek stawek podatkowych. W 1981 roku obniżono podatek dochodowy z 70 proc. do 50 proc., zaś w 1986 roku Reagan podpisał ustawę przewidującą największą w historii Stanów Zjednoczonych obniżkę podatków. Najwyższa stawka podatku dochodowego została obniżona do 28 proc. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Ruszyła giełda, inwestycje, powstały nowe miejsca pracy – blisko 20 milionów w ciągu 8 lat jego rządów.

Jednym z najbardziej powszechnych sofizmatów dotyczących amerykańskiej gospodarki jest przeświadczenie, że koniunkturę napędza w niej wielki kapitał. Tymczasem, dla amerykańskiej gospodarki najważniejsze są małe rodzinne firmy, które wytwarzają 75 proc. PKB, a nie wielkie korporacje, banki i pozostałe instytucje finansowe. Reagan doskonale to rozumiał, więc zabiegał o to, aby uprościć prawo, obniżyć opodatkowanie, ułatwić inwestowanie i zdecentralizować gospodarkę. Efekt? Liczba milionerów za czasów Reagana podwoiła się. Powstało blisko 20 milionów nowych miejsc pracy, nastąpiło zupełnie nowe spojrzenie na rynek kapitałowy, kiedy to na Wall Street zawitali drobni inwestorzy, bo w końcu swoje zyski mogli zacząć inwestować, a nie oddawać w formie podatków do skarbu państwa. To czego nie widać na pierwszy rzut oka, a co jest niezwykle ważne: do życia gospodarczego powrócił optymizm, odżyła nadzieja, że jest nowy prezydent i jest nowe otwarcie.

Podsumowując ten wątek należy podkreślić, że nawet, jeśli można mówić, że obniżki podatków nie były tak radykalne, jak można byłoby tego od Reagana oczekiwać, to należy przyznać, że te obniżki miały oprócz bodźców ekonomicznych również skutki psychologiczne. Po dziesięcioleciach ciągłego zwiększania poziomu opodatkowania obywateli, nastąpił nareszcie odwrót od tej polityki. Warte zaznaczenia jest, że jednym z argumentów na rzecz cięć podatkowych dokonanych w czasie prezydentury Georgea Busha juniora było właśnie to, że sam fakt obniżki podatkowej, niezależnie od skali, jest już ożywczy dla gospodarki.

Wydatki

Pisząc o wydatkach trzeba pamiętać o kontekście politycznym, jaki był w czasach prezydentury Reagana, czyli o wyścigu zbrojeń między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim. Wydatki na armię wzrosły o 35 proc. w ciągu całej prezydentury, co spowodowało w konsekwencji wzrost wydatków państwa. Poziom wydatków budżetowych wzrósł z 22,7 do 27,3 proc. PKB w latach 1980-1988. Takie są dane i nie sposób w tym wypadku specjalnie wybielać Reagana. Zresztą on sam przyznawał, że to jest właśnie to, co mu się nie udało. Wzrost państwowych wydatków uznał za swoją największą porażkę w okresie prezydentury. Patrząc z perspektywy czasu i tego jak zakończyła się zimna wojna, chociażby tego, że dziś możemy sobie swobodnie dyskutować na temat prezydentury Reagana pokazuje, że nie ma niestety wojen, które prowadzić można bez ponoszenia żadnych kosztów. Patrząc z perspektywy dzisiejszej na problemy Stanów Zjednoczonych, wzrost wydatków i zadłużenia jest nieporównywalny z tym co mamy obecnie. Oczywiście z korzyścią dla Reagana.

Warto jeszcze wspomnieć o zdecydowanej poprawie i uproszczeniu prawa, likwidacja wielu urzędów i programów rządowych, a także zdławieniu inflacji z 12,5 proc. w 1980 r. do poziomu 4,4 proc. w 1989 r. Deregulacji poddano sektory transportowe i komunikacyjne, dzięki czemu ceny spadły, a wzrosła konkurencyjność.

Warto też wspomnieć, że polityka pieniężna Reagana odwoływała się częściowo do koncepcji profesora Miltona Friedmana, który otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii w 1976 roku. Wtedy też prezesem FED-u był Paul Volcker, uznawany nawet przez krytyków polityki ekonomicznej Reagana za jednego z najbardziej prowolnorynkowych szefów amerykańskiego banku centralnego.

Co by było gdyby…

Gdy znamy już dokonania z czasów prezydentury Reagana, warto zastanowić się, co by było gdyby Reagan nie został prezydentem i wybory w 1980 roku wygrał Carter? Odpowiedź jest prosta; byłoby jeszcze więcej interwencjonizmu i jeszcze więcej keynesizmu.

Carter w odpowiedzi na stagflację wprowadziłby kolejną podwyżkę podatków oraz kolejne programy rządowe. Na kryzys interwencjonizmu wprowadzonoby jeszcze więcej interwencjonizmu. Z perspektywy tego, co zostało dokonane w latach 80. ub. wieku, czyli rozmontowania Imperium Zła, odzyskania wolności przez Polskę i inne narody Europy Środkowo-Wschodniej, zupełnie inaczej brzmi pytanie czy mając za prezydenta Cartera i jego wizję polityki, Stanom Zjednoczonym udałoby się wygrać zimną wojnę?

Utrzymując się w tonie Bastiata to co jest widoczne to fakt, że zmiany dokonane przez Reagana przełożyły się na blisko 20-letni okres koniunktury, której zwieńczeniem było osiągnięcie równowagi budżetowej na koniec prezydentury Bila Clintona. Zrównoważony budżet federalny był od dziesięcioleci niespotykany w Stanach Zjednoczonych i tu nie ma wątpliwości, że te ruchy które zapoczątkował Reagan przynosiły efekty nawet pod dwóch dekadach.

Dzięki Reaganowi Stany Zjednoczone wciąż są liderem militarnym, gospodarczym i technologicznym. Wystarczy spojrzeć na ilość nagród Nobla z dziedzin takich jak: fizyka, czy medycyna. Albo są to Amerykanie albo osoby innej narodowości, ale żyjący w Ameryce i mający stworzone tam warunki do pracy. Nieprzerwany wzrost gospodarczy trwał aż do 2000 roku, a przecież w międzyczasie cały świat doświadczył kryzysu azjatyckiego, kryzysu rosyjskiego, kilku wojen i kataklizmów. Stany Zjednoczone nieprzerwanie do 2000 roku miały kilkuprocentowy wzrost gospodarczy i wszystkie dostępne statystyki, chociażby ranking Heritage Foundation pokazują, że gospodarka Stanów Zjednoczonych zaliczana była w tym czasie do jednej z najbardziej wolnych gospodarek świata. Można więc stwierdzić, że poza wzrostem zadłużenia, który rzeczywiście miało miejsce, statystyki potwierdzają skuteczność tych zasad, które wcześniej zostały wspomniane, o tej idei naczelnej prezydentury Reagana, która brzmiała: „Im mniej państwa tym lepiej, bo to państwo stanowi najważniejszy problem dla gospodarki”.

To czego nie widać na pierwszy rzut oka, a co osobiście wydaje mi się znaczącym i bardzo ważnym osiągnięciem prezydenta Reagana, to przywrócenie wiary Amerykanów we własne możliwości, pobudzanie ludzi do zakładania nowych firm, słowem: zachęta do rozwoju. Reagan dał nadzieję, że w Stanach Zjednoczonych można rozwijać firmy i bogacić się, że można tworzyć bogactwo i państwo nie będzie przeszkadzać, zaś w razie powodzenia nie skonfiskuje majątku poprzez wysokie podatki. Warto raz jeszcze wspomnieć o silnym poparciu dla inicjatywy prywatnej i nie mam tu na myśli dużych korporacji tylko małe firmy, tzw. small business. Powrót jako wartości i cechy tak właściwej w przeszłości społeczeństwu amerykańskiemu, czyli indywidualizmu był częścią powrotu do korzeni, do tych wartości, o których mówił Reagan w swoich przemówieniach. Tego wszystkiego nie widać, nie zostało odnotowane również w wielu podsumowaniach dotyczących polityki gospodarczej Reagana, a wydaje się, że te zmiany miały o wiele większe i dalej sięgające znaczenie aniżeli dane statystyczne i dyskusje o tym, czy inflacja mogła spaść o jeszcze 1 procent, czy nie.

Wnioski. Również dla Polski?

Reagan zostawał prezydentem w czasie kryzysu. Można powiedzieć, że obecnie Stany Zjednoczone już od kilku lat borykają się z kryzysem, głównie finansowym, gospodarka znajduje się w stagnacji, niewykluczony jest kolejny poważny kryzys gospodarczy, a także pojawiają się opinie o tym, że największa gospodarka świata znajdzie się w permanentnej recesji. Czy ten kryzys jest szansą dla Ameryki na wybór polityka tego formatu co Reagan? Wydaje się, że jest taka szansa. Amerykanie nie szukają przywódcy, który im zapewni dużo bezwartościowych pieniędzy, bo zwyczajnie dodrukowywanych, dużo darmowych usług, darmowych lunchów, darmowych obiadów, doprowadzając do tego, że właściwie wszystko będzie darmowe. Gdy jest kryzys, szukają przywódcy, który jest odważny, a po drugie odda im władzę nad własnym pieniądzem. Rozczarowania „nadzieją” i „zmianą” spowodowały, że Amerykanie być może wybiorą na prezydenta kogoś jeszcze bardziej na prawo niż swego czasu był Reagan. Amerykanie zostali przez Obamę oszukani. Mówił on o wielkiej nadziei, o zmianie, ale tak naprawdę nie do końca wiadomo było na czym ma polegać ta nadzieja i zmiana, a jak się okazało, ta zmiana była i jest starym wypróbowanym socjalizmem, który w Stanach Zjednoczonych już był próbowany kilkakrotnie, nigdy się to nie powiodło i miejmy nadzieję, że tym razem Obamie również się nie powiedzie. Przeciwko Obamie pojawił się bunt zwykłych Amerykanów, często tych, którzy wcześniej nie interesowali się polityką i nigdy w niej nie uczestniczyli czynnie. Takiego zrywu dokonać mógł tylko ktoś, kto rzeczywiście chce zmienić ten kraj i naród z dotychczasowej Ameryki na „nową” Amerykę. Być może już za kilka lat będzie można napisać, że Amerykanom przydał się zimny prysznic w postaci rządów Obamy, aby móc wybrać drugiego Reagana.

Dla Polski lekcja Reaganomiki może być według mnie następująca. Polacy powinni szukać przywódców z wizją; polityków, którzy nie myślą tylko o tym, aby przetrwać czteroletnią kadencję, albo dzięki PR-owi wygrać kolejne wybory. Polacy powinni wybrać na przywódcę człowieka, o którym jeszcze za 30 lat będą organizowane, jak w przypadku Reagana, konferencje i dyskusje.

Jestem przekonany, że za 10 czy 20 lat nie znajdzie się żaden chętny, aby dyskutować na temat dokonań premiera Tuska czy prezydenta Komorowskiego, a to dlatego, że rozumienie polityki, rozumienie tego po co się jest u władzy tych polityków, których nazwiska wymieniłem, jest zupełnie inny niż Reagana. Dlatego na koniec chciałbym zacytować słowa Reagana z 1982 roku wygłoszone na konferencji CPAC : „Nie przyszedłem do Waszyngtonu, by uprawiać politykę jak wszyscy, nie przyszedłem tutaj, by nagradzać ludzi interesu pieniędzmi innych ludzi, nie przyszedłem też po to, by zdobyć krótkoterminową popularność polityczną. Przyszedłem do Waszyngtonu, by spróbować rozwiązać problemy, a nie zamieść je pod dywan i zostawić dla tych, którzy przyjdą po mnie”. Jeśli porównamy dokonania prezydenta Ronalda Reagana z tym, co dzieje się pod dywanem o nazwie Polska, gdzie pospiesznie zamiecione problemy z jednej strony wylewają się po chwili z drugiej, to przesłanie jest wciąż aktualne. Problemem Polski jest to, że do tej pory nie doczekaliśmy się polityka na miarę prezydenta Reagana i niestety nic nie wskazuje na to, żebyśmy się w najbliższym czasie doczekali się przywódcy tego formatu.

Prezydent Reagan, co wielokrotnie podkreślał, darzył Polskę ogromną sympatią, więc z tych życzliwych porad, które nam przekazał, warto skorzystać z korzyścią dla całego naszego narodu.

Paweł Toboła-Pertkiewicz

PAWEŁ TOBOŁA-PERTKIEWICZ – absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, wiceprezes zarządu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego PAFERE, dziennikarz i publicysta, a także przedsiębiorca – właściciel Wydawnictwa PROHIBITA oraz księgarni internetowej Multibook.pl. Redaktor (wspólnie z prof. M.J. Chodakiewiczem) wyboru przemówień Ronalda Reagana pt. “Moja wizja Ameryki”. Obecnie przygotowuje do druku monografię irlandzkiego polityka Eamona de Valery.


Przypisy:

[1] Zob. Longin Pastusiak, Ronald Reagan, Krajowa Agencja Wydawnicza, 1988, s. 376, 405.
[2] Portal Wirtualna Polska, 6 czerwca 2004: http://wiadomosci.wp.pl/kat,8311,title,Pastusiak-prezydentura-Reagana-byla-dobra-dla-Ameryki,wid,5324860,wiadomosc.html.
[3] Cyt. za: Ronald Reagan, Moja wizja Ameryki. Najważniejsze przemówienia 40. prezydenta Stanów Zjednoczonych, ARWIL, Warszawa 2004, s. 97.