Instytut Ronalda Reagana
Przymierze Waszyngtonu z Watykanem. Kłamstwo czy prawda?
dodano: 25.09.2012

W dniu 17 lutego 1992 roku “Time” opublikował artykuł Carla Bernsteina, w którym słynny z ujawnienia afery Watergate dziennikarz dowodził, że Ronald Reagan i Jan Paweł II zawarli w czerwcu 1982 roku tajne porozumienie o wspieraniu “Solidarności”. Tekst wywołał ogromne zamieszanie i sporo komentarzy (polecamy zwłaszcza archiwum Gazety Wyborczej z tamtego okresu), choć – jak to zwykle bywa – mało kto go przeczytał. Z pomocą pospieszyła “Gazeta Gdańska”, która w dniach 24 i 25 lutego 1992 roku zamieściła pod powyższym tytułem polskie tłumaczenie. Trochę już zapomniany artykuł wydobył z bibliotecznych archiwów p. Czesław Nowak ze Stowarzyszenia “Godność”. Zapraszamy do lektury!

Stojąc w obliczu wojskowego zamachu stanu w Polsce Ronald Reagan i Jan Paweł II współdziałali w tajemnicy, aby utrzymać przy życiu związek “Solidarność”. Mieli nadzieję nie tylko wywrzeć nacisk na Warszawę, lecz także wyzwolić całą Europę Wschodnią.

Tylko prezydent Reagan i papież Jan Paweł II byli obecni w bibliotece watykańskiej w poniedziałek, 7 czerwca 1982 roku. Obaj spotkali się po raz pierwszy i rozmawiali ze sobą 50 minut. W tym samym skrzydle apartamentów papieskich kard. Agostino Casaroli i abp Achille Silvestrini rozmawiali z sekretarzem stanu Alexandrem Haigiem i Williamem Clarkiem, doradcą Reagan ds. narodowego bezpieczeństwa. Rozmowy koncentrowały się na izraelskiej inwazji na Liban.

Ale Reagan i papież spędzili tylko kilka minut dyskutując problemy bliskowschodnie. Skoncentrowali się bowiem na sprawie znacznie bliższej ich sercu: sytuacji w Polsce i sowieckiej dominacji w Europie Wschodniej. Podczas tego spotkania Reagan i papież uzgodnili przedsięwziąć tajną kampanię, mającą przyspieszyć rozkład sowieckiego imperium. Jak stwierdza Richard Allen, pierwszy doradca Reagana ds. narodowego bezpieczeństwa, było to jedno z wielkich tajnych przymierzy wszystkich czasów.

Operacja miała się ogniskować w Polsce, kraju najliczniejszym (o największej liczbie ludności) pośród sowieckich satelitów, a zarazem kraju urodzenia Jana Pawła II.

Zanim legalność “Solidarności” została przywrócona w roku 1989, rozkwitała ona w podziemiu, wspomagana, karmiona i wzbogacana radami przez strukturę (sieć) zorganizowaną pod auspicjami Reagana i Jana Pawła II. Tony wyposażenia – faksów (pierwszych w Polsce, pras drukarskich, urządzeń transmisji, telefonów, krótkofalówek, kamer wideo, kopiarek, teleksów, komputerów, procesorów – smuglowano do Polski kanałami zorganizowanymi przez księży, amerykańskich agentów, przedstawicieli AFL-CIO i europejskich ruchów związkowych. Pieniądze dla nielegalnego związku pochodziły z funduszy CIA, Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji, tajnych rachunków Watykanu i zachodnich związków zawodowych.

Lech Wałęsa i inni liderzy “Solidarności” korzystali ze strategicznego doradztwa – często za pośrednictwem księży oraz amerykańskich i europejskich ekspertów związkowych – mogąc w ten sposób dowiedzieć się o poglądach (sposobie myślenia) Watykanu i administracji Reagana. W miarę, jak w Polsce rosła skuteczność oporu społecznego, strumień płynących na Zachód informacji o wewnętrznych decyzjach warszawskiego rządu i o stosunkach na linii Warszawa-Moskwa wezbrał do rozmiarów Amazonki. Szczegóły nadchodziły nie tylko od księży, ale i od szpiegów wewnątrz polskiego rządu.

Jak twierdzą liderzy “Solidarności”, zarówno Wałęsa, jak i jego czołowi współpracownicy zdawali sobie sprawę, że i Reagan, i Jan Paweł II angażują się w sprawę przetrwania “Solidarności”, jednak rzeczywisty zakres ich zaangażowania mógł być tylko przedmiotem domysłów. “Oficjalnie nic mi nie było wiadomo, że Kościół współpracował ze Stanami Zjednoczonymi” – mówi Wojciech Adamiecki, organizator i wydawca podziemnej prasy związkowej, a dziś doradca w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie. “Mówiono nam, że papież ostrzegł Sowietów, że jeśli wkroczą do Polski, Jan Paweł II przyleci do swojego kraju i pozostanie przy swoich rodakach. Kościół świadczył nam najznaczniejszą pomoc – półlegalną, półtajną. Otwartą w jej wymiarze humanitarnym”.

Podczas swego pierwszego spotkania Reagan i Jan Paweł II rozmawiali o czymś jeszcze, co ich łączyło: w odstępie zaledwie sześciu tygodni w roku 1981 obaj uniknęli śmierci w skierowanych przeciw nim próbach zamachu i obaj wierzyli, że Bóg ocalił ich, by dalej mogli pełnić swoje posłannictwo. Kardynał Pio Laghi, powołując się na jednego z przyjaciół Reagana, tak cytuje prezydenta: “spójrzcie, jak siły zła postawione zostały na naszej drodze i jaka była interwencja Opatrzności”. Według doradcy ds. narodowego bezpieczeństwa Clarka, i papież, i Reagan odnieśli się do “cudownego” faktu, że ocalili życie. Clark dodaje, że obu łączyła duchowa jedność i wspólnota spojrzenia na sowieckie imperium: że plan Boski ostatecznie wypełni się wedle zasad słuszności i prawa.

W pierwszej połowie 1982 roku opracowano i wdrożono plan mający na celu spowodowanie załamiania sowieckiej gospodarki, osłabienie więzów łączących ZSRR z jego klientelą z Układu Warszawskiego i promowania reform wewnątrz imperium. Ta strategia opierała się na pięciu punktach:

  • Powiększeie potęgi obronnej USA w taki sposób, by wyścig zbrojeń stał się dla Rosjan zbyt kosztowny. Reaganowska dotryna “wojen gwiezdnych” była głównym elementem tego planu.
  • Prowadzenie sekretnych działań mających na celu wspomaganie ruchów reformatorskich na Węgrzech, w Czechosłowacji i w Polsce.
  • Pomoc finansowa dla społeczeństw krajów paktu warszawskiego przeznaczona na ochronę praw obywatelskich i kreowanie reform politycznych i gospodarczych (w sferze wolnego rynku).
  • Powodowanie gospodarczej izolacji ZSRR, powstrzymywanie zaopatrzenia Moskwy w zachodnią i japońską technologię. Administracja koncentrowała wysiłek na tym, by unicestwić plan, z którym ZSRR łączył największe nadzieje na dopływ twardej waluty w perspektywie XXI wieku: Sowieci spodziewali się znaczących wpływów z eksploatacji gazociągu łączącego ich z Zachodnią Europą. Ostatecznie liczącą 5800 km rurę, rozpiętą między Syberią a Francją, włączono do eskploatacji 1 stycznia 1984 roku, ale skala dostaw była znacznie poniżej oczekiwań Sowietów.
  • Nasilenie transmisji Radia Liberty, Głosu Ameryki i Wolnej Europy, aby przekazywać stanowisko rządu amerykańskiego społeczeństwom Europy Wschodniej.

W roku 1982 ani Reagan, ani papież nie mogli przewidywać objęcia władzy przez sowieckiego przywódcę Michaiła Gorbaczowa, ojca głasnosti i pierestrojki. Jego reformatorskie wysiłki uwolniły potężne siły, które wymknęły się spod kontroli i doprowadziły do załamania sowieckiego państwa. Amerykański polityk wtajemniczony w szczegóły spisku, mającego utrzymać “Solidarność” przy życiu, konstatuje, że sojusz amerykańsko-watykański nie spowodował upadku komunizmu. “Jak wszyscy wielcy i fortunni mężowie stanu, papież i prezydent umieli wykorzystać siły historii dla swoich celów” – dodaje ów polityk.

***

HAIG, były sekretarz stanu, wysłał ambasadora Vernona Waltersa, gorliwego katolika, na spotkanie z Janem Pawłem II. Po przybyciu do Rzymu Walters spotkał się osobno z papieżem i watykańskim sekretarzem stanu, kard. Casarolim. Obie strony zgodziły się, że płomień “Solidarności” nie może zgasnąć, że Sowieci muszą stać się przedmiotem międzynarodowej kampanii izolacji i że rząd polski musi być poddany naciskom moralnym i umiarkowanej presji ekonomicznej.

Według źródeł wywiadu amerykańskiego, papież przekazał Wałęsie radę (kanałami kościelnymi), by jego ruch prowadził działalność podziemną i sugestię przekazania dziesięciu milionom członków “Solidarności” dyrektywy powstrzymania się od manifestacji ulicznych i ryzyka prowokowania interwencji Układu Warszawskiego albo wojny domowej z siłami bezpieczeństwa wewnętrznego. Ponieważ komuniści przerwali łączność telefoniczną pomiędzy Polską a Watykanem, Jan Paweł II komunikował się z kard. Józefem Glempem przez radio. Wysłał także swoich wysłanników do Polski, aby informowali go o sytuacji. “Informacje jakie miał Watykan były nieporównywalnie lepsze i szybsze niż nasze. Jakkolwiek mieliśmy kilka znakomitych własnych źródeł, ale marnowaliśmy dużo czasu zanim dostarczone informacje ‘filtrowały się’ przez biurokratyczne struktury naszego wywiadu” – mówi Haig.

Już w pierwszych godzinach kryzysu Reagan nakazał, aby papież miał dostęp do wszystkich potrzebnych wiadomości ze źródeł amerykańskich, włączając w to informacje polskiego wiceministra obrony, który tajnie informował CIA. Waszyngton przekazywał też Watykanowi raporty i analizy płk. Ryszarda Kuklińskiego, wysokiego oficera polskiego sztabu generalnego, który był informatorem CIA do listopada 1981 r. Wtedy to Kukliński przekazał ostrzeżenie, że Sowieci są przygotowani do inwazji, jeśli rząd Polski nie wprowadzi stanu wojennego.

“Wszystko, o czym przypuszczaliśmy, że papież mógł nie być poinformowany, natychmiast przekazywaliśmy, chcąc zwrócić na to jego uwagę” – mówi Reagan.

GRUPA KATOLICKA. Główni aktorzy w tej grze – po stronie amerykańskiej administracji – byli głęboko wierzącymi katolikami: szef CIA William Casey, Allen, Clark, Haig, Walters i pierwszy ambasador Reagana w Watykanie, William Wilson. Uważali oni stosunki watykańsko-amerykańskie za święte przymierze. Składały się nań siła moralna papieża i nauki Kościoła oraz ich gwałtowny antykomunizm i przywiązanie do amerykańskiej demokracji. Lecz misja nie mogła się powieść bez pełnego poparcia ze strony Reagana, który żarliwie wierzył w pożytki płynące z praktycznych stosunków z Watykanem. Jako jeden ze swych pierwszych celów, prezydent Reagan wyznaczył uznanie państwa watykańskiego i uczynienie go sojusznikiem Ameryki.

Zasadnicze decyzje o przekazaniu pomocy “Solidarności” i daniu odpowiedzi rządom polskiemu i sowieckiemu podjęli Reagan, Casey i Clark w konsultacji z Janem Pawłem II. Oto opinia Richarda Pipesa, który kierował sekcjami sowiecką i wschodnioeuropejską w NSC: “Reagan dobrze rozumiał wszystkie aspekty tej sprawy, również dotyczące tajnych przedsięwzięć. Prezydent mówił o tym, jakie zło tkwi w systemie sowieckim – nie w ludziach żyjących w tym systemie – o tym, że musimy uczynić wszystko co możliwe, aby pomóc członkom ‘Solidarności’ w ich walce o wolność”.

Jeden z urzędników NSC wyjaśnia: “Kościół próbował wpływać n sytuację. Przywódcy Kościował starali się łagodzić poważną groźbę sowieckiej interwencji, chociać przyzwalali nam na twarde i stanowcze działanie; stale uczestniczyli w naszych rozważaniach, w jakim kierunku będzie ewoluować sytuacja w Polsce, czy będzie się uspokajać, czy pogarszać i jak powinniśmy się zachować”.

Zarówno papież osobiście, jak i jego przedstawiciele, spotykali się z Amerykanami, by analizować wydarzenia w Polsce i efektywność działań amerykańskich, po czym przekazywali swoje posłanie – czasem listownie, czasem osobiście – Reaganowi. Niemal we wszystkich swych podróżach do Europy i na Bliski Wschód Casey najpierw leciał do Rzymu, aby móc się zobaczyć z Janem Pawłem II i wymienić z nim informacje. Ale głównym emisariuszem między Waszyngtonem a Watykanem pozostawał Walters, były zastępca dyrektora CIA, który dobrze współpracował z Caseyem. Walters spotkał się z papieżem pewnie i tuzin razy, jak twierdzą watykańskie źródła. Były ambasador USA przy Watykanie opowiada: “Walters podróżował do i z Watykanu w specjalnym celu – aby przekazać wiadomości pomiędzy prezydentem a papieżem. Obecność Waltersa tutaj nie była podawana do publicznej wiadomości. Choć oczywiście nie wszystkie te kontakty miały związek z Polską – czasem dyskutowano też sprawy Ameryki Środkowej albo jeńców w Libanie”.

TAJNA DYREKTYWA. Na trzy tygodnie przez spotkaniem z papieżem w roku 1982, prezydent podpisał tajną dyrektywę (NSDD-32) określając w niej zakres środków ekonomicznych, dyplomatycznych oraz tajnych działań, mających na celu zneutralizowanie wysiłków ZSRR na rzecz utrzymania jego dominacji w Europie Wschodniej. Większość tajnych przedsięwzięć jakie z niej wynikały to działania na terytorium Polski. Główne cele NSDD-32 polegały na destabilizowaniu polskiego rządu przy użyciu środków propagandowych i pomocy organizacyjnej dla “Solidarności”; ponadto na promowaniu kwestii praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem prawa do praktyk religijnych (w obrębie Kościoła katolickiego). Stosowano również naciski ekonomiczne oraz starano się izolować komunistyczny reżim w Polsce na arenie dyplomatycznej. Ten dokument, powołując się na potrzebę obrony demokratycznych wysiłków podejmowanych w sowieckim imperium, wzywał również do rozszerzenia kampanii propagandowej i popierania podziemnych rozgłości radiowych w Europie Wschodniej.

Wśród konsultantów sprawy polskiej był też Zbigniew Brzeziński, doradca Jimmiego Cartera ds. narodowego bezpieczeństwa. Brzeziński wspomina: “Dobrze mi się współpracowało z Carterem. Był elastyczny, miał wyobraźnię, nie był biurokratą. Robiliśmy, co należało robić: ‘Solidarność’ została podtrzymana dzięki zaopatrzeniu, pomocy strukturalnej itd.”.

W kwestiach militarnych wywiad amerykański był z pewnością lepszy od watykańskiego, Kościół jednak przeważał w umiejętności oceny sytuacji politycznej. Pozycja Kościoła była też niepowtarzalna, gdy idzie o wyczucie nastrojów wśród ludności, czy o kontakty z kierownictwem “Solidarności”. “Nasze informacje o sytuacji w Polsce były pełne i wiarygodne, bowiem biskupi byli w stałym kontakcie ze Stolicą Świętą i ‘Solidarnością’. Informowali nas o więźniach, o działalności i potrzebach grup solidarnościowych, o postawach i rozdźwiękach wewnątrz rządu” – mówi kard. Silvestrini, zastępca watykańskiego sekretarza stanu. Wszystkie te informacje docierały do prezydenta lub do Caseya.

CAPPUCINO CASEYA. Tymczasem nawiązały się bliskie stosunki między Caseyem, Clarkiem i arcybiskupem Laghi, delegatem apostolskim w Waszyngtonie. Clark wspomina: “W tych trudnych czasach wpadaliśmy z Caseyem do rezydencji arcybiskupa, by posłuchać jego rad i komentarzy. Jedliśmy śniadanie, wypijaliśmy kawę i dyskutowaliśmy co się dzieje w Polsce. Rozmawiałem też często z arcybiskupem przez telefon, a on z kolei był w kontakcie z papieżem”.

“Lubili dobrą cappucino. Niekiedy mogliśmy też rozmawiać o sprawach Ameryki Środkowej, albo o stanowisku Kościoła względem kontroli narodzin. Zazwyczaj jednak przedmiotem naszych rozmów była Polska” – mówi arcybiskup Laghi.

Co najmniej sześciokrotnie Laghi przychodził do Białego Domu, by spotkać się z Clarkiem lub prezydentem. Za każdym razem wchodził wejściem południowo-zachodnim, by uniknąć spotkać z reporterami. “Będąc w tak ścisłym kontakcie nie dublowaliśmy swoich posunięć. Moją pierwszoplanową rolą było ułatwiać kontakty Waltersa z Ojcem św. Ojciec św. zna swoich rodaków. To była złożon sytuacja – jak wywierać naciski w sprawie praw człowieka, w sprawie wolności religijnych i podtrzymywać ‘Solidarność’, unikając zarazem dalszego prowokowania władz komunistycznych. Więc powiedziałem Vernonowi: słuchaj Ojca św. Mamy w tym dwa tysiące lat doświadczeń” – mówi Laghi.

Ambasada USA w Warszawie stała się zasadniczym punktem oparcia dla działalności CIA w komunistycznym świecie i wedle szacunków, najbardziej skutecznym. Nie przeszkodziło to AFL-CIO, która przed stanem wojennym była dla “Solidarności” największym źródłem amerykańskiej pomocy, zarzucać administracji Reagana ślamazarne i niewystarczające działania w sprawie polskiej. Według źródeł wywiadu amerykańskiego, nie zmienia to jednak faktu, że szef AFL-CIO Lane Kirkland i jego współpracownik Tom Kahn kontaktowali się często z Poideterem, Clarkiem i innymi urzędnikami w Departamencie Stanu i NSC, aby uzgadniać kiedy i jak przerzucać dostawy do Polski, w jakich miastach “Solidarność” najbardziej potrzebuje pomocy oraz rozważać, jak AFL-CIO i “Solidarność” mogą współpracować w przygotowywaniu materiałów propagandowych.

“Lane Kirkland ma w tej sprawie swój szczególny wkład. Oni (AFL-CIO) nie lubią się do tego przyznawać, ale byli w najściślejszym kontakcie z administracją. I nie zapominajcie, że żona Kirklanda jest Czeszką, tak jak żona Clarka” – zauważa Derwiński.

Oficjele AFL-CIO nigdy nie zdawali sobie sprawy z rzeczywistego zakresu tajnego zaangażowania amerykańskiej administracji, ani z tego, do jakiego stopnia polega ona na ocenach Kościoła w kwestii, jak daleko mogą się posunąć polskie i sowieckie władze. Casey obawiał się, że zbyt duża wiedza na ten temat może zaszkodzić amerykańskim i zachodnioeuropejskim ruchom związkowym. Zresztą, w rzeczywistości nie była to klasyczna tajna operacja CIA. Była to mieszanka sekretnych i publicznych działań, otwartej polityki i tajnych sojuszy.

Carl Bernstein
“Time”, 17.02.1992
za: “Gazeta Gdańska”, 24 i 25.02.1992