Instytut Ronalda Reagana
"Praktyk, nie ideolog"
RR 40

“Praktyk, nie ideolog”

dodano: 04.09.2008

Z Marcinem Bonickim, fundatorem i prezesem Instytutu imienia Ronalda Reagana, o 40 prezydencie Stanów Zjednoczonych, znaczeniu jego dorobku i spuścizny rozmawia Bartosz Wasilewski radomskiego Internetowego Dwutygodnika Kulturalnego EGO.

Dlaczego prezydent zza oceanu i sprzed ćwierci wieku może być inspiracją dla nas, Polaków w XXI wieku?

Prezydent Reagan był wyrazicielem idei, które nie znają granic w przestrzeni i w czasie. Co prawda, niezorientowanym osobom może się wydawać, że poglądy Reagana są kwintesencją amerykańskości i jako takie nie nadają się do zastosowania poza USA, jednak trzeba pamiętać, że Stany Zjednoczone to po prostu państwo, które w największym stopniu oparło swój ustrój o wolność i odpowiedzialność jednostki, autonomię rodziny i lokalnych wspólnot, ograniczenie zadań rządu federalnego do absolutnego minimum. Na szczęście dla nas ani Stany Zjednoczone, ani Prezydent Reagan nie mają monopolu na te rozwiązania. Mogą natomiast stanowić przykład do naśladowania.

Warto podkreślić, że w drugiej połowie XX wieku funkcjonowanie amerykańskiego państwa dość mocno odbiegało od zasad ciągle zapisanych w konstytucji, a Amerykanie zdawali się pogodzeni z faktem, że czasy ograniczonego rządu, niskich podatków i szerokiej wolności osobistej bezpowrotnie minęły. Reagan jednak niezmordowanie nawoływał do powrotu do źródeł i sprawdzonych, fundamentalnych zasad. I gdy dostał szansę, pokazał, że głoszone przez niego idee są wciąż aktualne. Wniosek z tego taki, że skoro sprawdzały się one w wiekach XVIII, XIX i pod koniec XX to sprawdzą się i w XXI.

Krótko mówiąc, jestem przekonany, że w Polsce możemy uczynić wiele dobrego, jeśli tylko zechcemy czerpać przykłady zza oceanu.

Jak Pan uważa, dlaczego temat Ronalda Reagana stał się tak popularny w trwającej właśnie w USA kampanii prezydenckiej? Odwołują się do niego zarówno Republikanie jak i Demokraci, dlaczego?

Reagan stał się symbolem odnowy. Jako Prezydent przywrócił Amerykanom wiarę w wyjątkowość Stanów Zjednoczonych, wlał w ich serca optymizm i przekonanie, że przyszłość należy do nich. Przypomniał im, że w ich kraju tkwią gigantyczne możliwości, że dobrobyt wcale się nie skończył a poczucie bezpieczeństwa można odzyskać dzięki zdecydowanym działaniom. To przesłanie Reagana, które niezmordowanie głosił przez kilka dziesięcioleci, pod koniec lat siedemdziesiątych padło na bardzo podatny grunt. Amerykanie byli wówczas zmęczeni bezrobociem, inflacją, bezradnością i niezdecydowaniem rządu. Wpajano im, że wielkość Ameryki już minęła, że palmę pierwszeństwa wśród supermocarstw przejął ZSRS, a Stany muszą się pogodzić z co najwyżej drugą pozycją.

Wydaje mi się, że Obama i McCain również chcą jawić się jako odnowiciele. Obamie przychodzi to o wiele łatwiej. McCainowi z racji wieku (choć wiek to akurat cecha, która łączy z Reaganem) i spuścizny, a przynajmniej jej medialnego opakowania, rządów Busha juniora będzie dużo trudniej.

Natomiast nie można zapominać, że jeśli chodzi o prezentowane poglądy to jest zupełnie odwrotnie. Obama przy Reaganie jawi się jako skrajny lewicowiec, McCain sytuuje się gdzieś w centrum.

Czy polityczne przesłanie Ronalda Reagana straciło w XXI wieku na aktualności? A może jest wręcz przeciwnie – wciąż Stanom Zjednoczonym i całemu światu potrzeba realizacji jego ideałów?

Ograniczony rząd, wolni obywatele, państwo bogate bogactwem swych mieszkańców to postulaty, które mniej lub bardziej konsekwentnie powracają w debacie publicznej w różnych krajach. I bardzo dobrze. Bo tylko w ten sposób można myśleć o długofalowym rozwoju. W tym kontekście o Reaganie powinniśmy pamiętać bardziej, jako o praktyku, człowieku, który skutecznie wcielał idee w czyn, niż o ideologu. Działalność publiczna Reagana to istna skarbnica pomysłów, argumentów, doświadczeń. Naprawdę wystarczy tylko chcieć do niej sięgnąć, by znaleźć inspirację i pomoc. Jak już wspomniałem, wszyscy możemy na tym skorzystać, więc dlaczego nie mielibyśmy działać na własną korzyść?

Skąd się wzięła ogromna popularność Ronalda Reagana (w 1984 roku zwyciężył w 49 stanach – przyp. red.)? Czy jest to efekt jego charyzmy, poczucia humoru, umiejętności retorycznych, siły jego argumentów czy może po prostu nieudolności administracji jego poprzednika, Jimmy’ego Cartera?

Myślę, że wszystkiego po trosze, choć akurat w 1984 roku o administracji Cartera mało kto już pamiętał. Sprawą kluczową były jednak niewątpliwe sukcesy. Amerykanie znów poczuli wiatr w żaglach, nabrali wiary i optymizmu, gospodarka ruszyła z kopyta. Druga kadencja Reagana, ku zmartwieniu lewicy, była więc dla nich rzeczą oczywistą.

Niektórzy mówią, trochę emocjonalnie, trochę przesadnie, że Ronald Reagan obalił komunizm. Czy zgodzi się Pan z tym twierdzeniem? Jak wyglądałby USA, ZSRR/Rosja, świat dzisiaj, gdyby Ronald Reagan nie istniał?

Reagan zawsze powtarzał, że komunizm opiera się na zniewoleniu, strachu, przemocy, ateiźmie i kłamstwie. Dlatego każdy dzień przybliża świat do krachu komunizmu. Obowiązkiem jednak państw cieszących się wolnością jest zrobienie wszystkiego, co możliwe, by krach ten przyspieszyć. W tych twierdzeniach Reagan przez wiele lat był odosobniony. Wielu, nie tylko jego przeciwników politycznych, wpadało w przerażenie, gdy słyszało założenia postulowanej przez niego polityki względem ZSRS – „My wygrywamy, oni przegrywają”.

Okazało się jednak, że to Reagan miał rację. Nie doprowadził do kolejnej wojny światowej, ani atomowej zagłady. Za to jego zdecydowana postawa i polityka pokoju przez siłę, a nie przez kolejne ustępstwa, ukazała, że sowiecki król jest nagi i w rezultacie doprowadziła do szybszego upadku bloku sowieckiego niż chyba sam Reagan przypuszczał.

Jaki wpływ na ocenę postaci Ronalda Reagana ma afera Iran-Contras (finansowanie prawicowej partyzantki Nikaragui z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży broni Iranowi)? Czy to możliwe, że prezydent o niczym nie wiedział?

Prezydentowi nie udowodniono, że o tym wiedział. Choć wydaje mi się, że to niemożliwe, aby o tym nie wiedział. Z dzisiejszej perspektywy sprzedawanie broni Iranowi możemy oceniać jako krótkowzroczne, nieodpowiedzialne i karygodne. Jednak dwadzieścia lat temu gdzie indziej upatrywano zagrożeń. Wspieranie partyzantki również stanowiło (nadal stanowi?) jeden z wielu środków prowadzenia polityki zagranicznej przez wielkie i mniejsze mocarstwa. Sowieci wysyłali „bratnią pomoc”, wojskowych „doradców”, broń, pieniądze, świat zachodni bronił się przed komunistyczną infiltracją na wszelkie sposoby. Pewnie o wielu tego typu działaniach nigdy się nie dowiemy, w przeciwieństwie do ujawnionej afery Iran-Contras.

Jaki był największy sukces Ronalda Reagana, jaka była jego największa porażka?

Na arenie międzynarodowej sukcesem niewątpliwie było obalenie komunizmu i rozkład bloku sowieckiego. W polityce wewnętrznej – stworzenie podwalin pod nieprzerwanie do dziś trwający rozwój Stanów Zjednoczonych. Porażka… Nic mi nie przychodzi do głowy.

Bartosz Wasilewski
ego.riki.pl

Ronald Reagan słynął ze świetnego poczucia humoru. Które z jego słów są Pana ulubionymi?

“Rząd nie jest rozwiązaniem, rząd jest problemem.”

Bartosz Wasilewski
ego.riki.pl