Instytut Ronalda Reagana
O dyskusji wokół pewnych terminów

O dyskusji wokół pewnych terminów

dodano: 19.03.2007

Argumenty podnoszone w debacie o wygaśnięciu mandatów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast budzą co najmniej zdziwienie.

W styczniu burzę rozpętała kwestia wygaśnięcia mandatów około 170 wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, tj. w rozumieniu prawa zamówień publicznych: kierowników zamawiającego, którzy nie złożyli w terminie stosownych oświadczeń o stanie majątkowym lub o działalności gospodarczej małżonka (por. art. 24h i 24j ustawy o samorządzie gminnym).

Sprawa oświadczeń wywołała gorące spory, na ogół dzieląc zwolenników i przeciwników przeprowadzania ponownych wyborów według klucza partyjnego. Przeciwnicy najczęściej podnosili, że przepisy w obecnej postaci obowiązują po raz pierwszy, że dla złożenia dwóch różnych oświadczeń ustawa przewiduje odmienne terminy (30 dni od dnia ślubowania albo od dnia wyboru), że dwie ustawy przewidują odmienne sankcje dla tego samego zaniedbania (utrata wynagrodzenia oraz wygaśnięcie mandatu), że przewinienie jest niewspółmierne do sankcji, że zamiarem ustawodawcy było jedynie wyegzekwowanie oświadczeń nawet kosztem kilkudniowego opóźnienia, a sankcja w postaci wygaśnięcia mandatu miała spaść tylko na głowy „tych, którzy rzeczywiście nie złożyli oświadczeń”. No i ostatecznym argumentem są koszty ponownych wyborów, szacowane dla samej tylko Warszawy na 2-3 miliony złotych.

Natomiast zwolennicy stawiają sprawę jasno: ustawa mówi, że w razie niezłożenia oświadczenia mandat wygasa z mocy prawa, a rada gminy ma jedynie obowiązek ten fakt stwierdzić, bez żadnej możliwości manewru. Powołują się tu na analogiczny skutek w przypadku zrzeczenia się mandatu bądź śmierci wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, wieńcząc wywód koronnym dura lex sed lex oraz argumentem, że obowiązujące przepisy były znane z wyprzedzeniem i zastosowała się do nich znakomita większość objętych nimi osób.

No cóż, obowiązujące przepisy nie pozostawiają moim zdaniem żadnych wątpliwości. Terminy na złożenie oświadczenia są jasno określone, sankcje również. Im szybciej więc gminy otrzymają nowe władze wybrane w powtórnych wyborach, tym lepiej.

Warto jednak zatrzymać się przy przywołanych powyżej argumentach, bo budzą one co najmniej zdziwienie.

1. Spore koszty nowych wyborów? Tutaj można wylać morze atramentu. Inne ustawy, nie wyłączając prawa zamówień publicznych, również wprowadzają rozmaite terminy dla dokonania określonych czynności. Art. 180 ustanawia termin na wniesienie protestu, art. 184 – na wniesienie odwołania od rozpatrzenia protestu, art. 195 – na wniesienie skargi do sądu na wyrok lub postanowienie zespołu arbitrów. Mogę sobie z łatwością wyobrazić sytuację, w której uchybienie któremuś z wymienionych lub innych przewidzianych ustawą terminów, prowadzi w konkretnej sytuacji do sporych kosztów obciążających publiczny budżet. Niemniej jednak instytucja terminu jest niezbędna dla zapewnienia minimum porządku, pewności obrotu prawnego i uniknięcia gigantycznych kosztów braku tej pewności. Tak samo jest z terminami w sprawie oświadczeń majątkowych – zostały one wprowadzone wówczas, gdy okazało się, że ich brak, może nie bezpośrednio, ale zagraża przejrzystości decyzji władz samorządowych i przez to może prowadzić do kosztownych zjawisk korupcyjnych.

2. Przepis obowiązuje po raz pierwszy? Codziennie wchodzą w życie nowe przepisy obowiązujące wszystkich obywateli, a nie tylko wybranych.

3. A na deser będzie rarytas. Dwa odmienne terminy? Dwie równoległe sankcje? No to faktycznie należy złożyć na karb niechlujstwa ustawodawcy i nadprodukcji przepisów. Tak samo jak i to, że obowiązujące rozwiązanie odbiega ponoć od zamiaru ustawodawcy.

Powstaje jednak pytanie, dlaczego te słuszne skądinąd zarzuty podnoszone są teraz, w sytuacji, gdy skutki dotykają osobiście polityków. Dlaczego nie mówi się tym, podobnie jak i o sankcjach niewspółmiernych do przewinienia (prawo karne skarbowe się kłania), gdy ustawodawcze buble dotykają zwykłych obywateli?

Marcin Bonicki
“Przetargi Publiczne” nr 3 [16], marzec 2007