Instytut Ronalda Reagana
Najwyższe podatki na świecie

Mike Brownfield, dodano: 03.04.2012

Za prezydentury Ronalda Reagana obniżono stopę podatkową dla korporacji z 46% do 40% w roku 1987 i do 34% w roku następnym. W obszernym artykule poświęconym polityce fiskalnej 40. Prezydenta Stanów Zjednoczonych napisał o tym Robert Gwiazdowski. A jak jest za rządów Baracka Obamy? – o tym poniżej.

Wśród amerykańskich korporacji nie ma wiele takich, które byłyby większą ikoną niż Anheuser-Busch z St. Louis, Missouri – producent słynnego piwa Budweiser. Tak było do 2008 roku, kiedy to brazylijsko-belgijska spółka InBev dokonała wrogiego przejęcia historycznego browaru, zwalniając przy tym ponad 1.800 pracowników. Niestety, warunki panujące w Stanach Zjednoczonych coraz bardziej sprzyjają takim sytuacjom, w szczególności teraz, gdy stawka federalnego podatku od osób prawnych stała się najwyższa na świecie.

Palmę pierwszeństwa Stany Zjednoczone dzierżą od wczoraj (1 kwietnia 2012 r. – przyp. tłum.), ze stawką 39,2% wyprzedzając Japonię, która ostatnio obniżyła podatek z 39,5% do 36,8% (stawka amerykańska stanowi sumę 35% podatku federalnego i średniej stawki podatku stanowego). Stawka naszego podatku znajduje się sporo powyżej średniej stawki obowiązującej w innych krajach rozwiniętych (25%). Curtis Dubay z Heritage Foundation wyjaśnia jaki wpływ ma ten fakt na funkcjonowanie spółek mających siedzibę na terenie Stanów Zjednoczonych:

- Tak znaczna różnica oznacza, że wszystkie kraje, z którymi rywalizujemy o przyciągnięcie inwestycji, oferują lepsze warunki do inwestowania i tworzenia miejsc pracy, ponieważ im niższe podatki tym wyższe zyski inwestorów po opodatkowaniu. Obecna stawka czyni również nasze spółki łakomymi kąskami do przejęcia przez spółki zlokalizowane w innych państwach, gdyż dzięki temu możliwe będzie uchronienie dochodu przed najwyższym w świecie podatkiem od osób prawnych. Dopóki Kongres nie obniży tego podatku, dopóty coraz więcej ikon naszej gospodarki takich jak Anheuser-Busch będzie przechodzić w ręce zagranicznych konkurentów.

Niestety, w obliczu takiego zagrożenia spowodowanego przez wysoki podatek, administracja Obamy proponuje środki, które sytuację amerykańskich korporacji uczynią tylko gorszą. W ubiegłym tygodniu wiceprezydent Joe Biden zgłosił propozycję wprowadzenia „minimalnej światowej stawki podatku”, błędnie upatrując w tym rozwiązaniu stworzenia zachęty do inwestowania w Stanach Zjednoczonych zamiast w innych krajach. Tak jak cała polityka podatkowa Prezydenta Obamy w zakresie podatku od osób prawnych, tak i ta propozycja pogorszyłaby sytuację – karząc firmy, które szukają nowych szans na rozwijających się rynkach, większymi niż obecnie obciążeniami podatkowymi. W rezultacie można by się spodziewać prawdziwej wyprzedaży amerykańskich przedsiębiorstw w ucieczce przed karami podatkowymi Obamy. Niestety, cenę za tą niszczącą politykę podatkową płacą amerykańscy pracownicy.

- Ekonomiści i twórcy polityki coraz częściej rozumieją, że choć podatek dochodowy obniża zysk podlegający podziałowi pomiędzy udziałowców i akcjonariuszy, to w istocie ekonomiczny ciężar tego podatku uderza przede wszystkim w pracowników. Powód jest prosty – im wyższa efektywna stawka podatku dochodowego od osób prawnych, im większy ciężar tego podatku, tym wyższą potencjalną stopą zwrotu musi się wykazać ewentualna inwestycja. (Potencjalna stopa zwrotu to minimalny zysk z inwestycji, który skłania do jej podjęcia.) Im wyższa potencjalna stopa zwrotu tym mniej nowych inwestycji. Im mniej nowych inwestycji, tym wolniej rośnie wydajność pracy i wynagrodzenia – wyjaśnia J.D. Foster z Heritage Foundation.

Piłka jest po stronie Kongresu, który powinien działać na rzecz zwiększenia konkurencyjności Ameryki na globalnym rynku, a cel ten można osiągnąć poprzez obniżenie stawki podatku do średniej, a najlepiej poniżej średniej stawki w innych krajach. Amerykańska gospodarka z wielki trudem próbuje wyjść ze światowej recesji. Uwalniając ją od ciężaru rekordowo wysokiego podatku dochodowego od osób prawnych, Kongres może dać amerykańskim spółkom bodziec do rozwoju na terenie naszego kraju. W przeciwnym przypadku Amerykanie mogą spodziewać się, że kolejne korporacje podzielą los Anheuser-Busch i zostaną wykupione przed zagranicznych konkurentów, a wraz z nimi stracimy miejsca pracy.

Mike Brownfield
The Morning Bell, 02.04.2012
tłum. Marcin Bonicki

Źródło: blog.heritage.org