Instytut Ronalda Reagana
Co nas łączy? - najważniejsze pytanie

Michael Reagan

dodano: 22.11.2012

Jak realizować cele? Współpracując, szukając sprzymierzeńców. Co robić, aby ich znaleźć a czego nie robić, by ich nie stracić? – radzi Michael Reagan. I choć zależy mu na współpracy Partii Republikańskiej, ruchu Tea Party i generalnie całej amerykańskiej prawicy to jego wskazówki sprawdzić się mogą i w Polsce. Mało tego, w naszym kraju okazać się mogą po prostu odkrywcze!

Wasza koalicja musi mieć pozytywny cel. Celem koalicji jest tworzenie, nie niszczenie. Ronald Reagan był wizjonerem, który zawsze spoglądał w przyszłość i dostrzegał jaśniejsze jutro. Wierzył w Miasto Jaśniejące na Wzgórzu. Wierzył w przeznaczoną przez Boga misję amerykańskiego narodu. Na tej wierze wyrósł jego optymistyczny, pozytywny przekaz.

Kiedy patrzył na Związek Sowiecki i narody zniewolone za żelazną kurtyną, pytał: “W jaki sposób możemy przynieść tym ludziom wolność? W jaki sposób każdy naród na ziemi możemy uczynić miastem jaśniejącym na wzgórzu? W jaki sposób możemy rozszerzyć dobrodziejstwo wolności na całą planetę?”. Odpowiedź była prosta, współpracując.

Ronald Reagan szukał sprzymierzeńców wśród przywódców, którzy podzielali jego marzenie – Margaret Thatcher, Papież Jan Paweł II, Helmut Kohl, Vaclav Havel i Lech Wałęsa. Co może wydawać się paradoksalne, współpracował również z Michaiłem Gorbaczowem, sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Dążąc do założonego celu, nie zajmował się kwestiami z punktu widzenia tego celu ubocznymi. Nie dociekał jakie stanowisko w sprawie aborcji ma Margaret Thatcher. Nie dyskutował z Papieżem Janem Pawłem II na temat reformy imigracyjnej. To wszystko nie miało w tym dziele znaczenia.

Ronald Reagan stawiał za to jedno kluczowe pytanie: “Jaki masz stosunek do wolności?”. I wszyscy odpowiadali tak samo: “Zgadzam się z Tobą. Musimy uczynić ludzi wolnymi. Działajmy wspólnie!”.

Współcześni konserwatyści czynią odwrotnie. Zanim podejmą współpracę z kimkolwiek, innych konserwatystów nie wyłączając, przeprowadzają swoisty test pH. Najważniejszą sprawą, która ich interesuje, jest odpowiedź na pytanie: “Co nas różni?”. Ronald Reagan miał zupełnie inne podejście, pytał: “Co nas łączy?”. Szukał wspólnego mianownika nawet z największymi oponentami. Tak postępował względem Tip’a O’Neill [przywódca Demokratycznej większości w Kongresie – przyp. tłum.]. Tak samo czynił z Michaiłem Gorbaczowem. Pytał: “Jakie mamy wspólne interesy i cele? W jakim zakresie możemy współpracować?”.

Ronald Reagan nie kierował się zasadą wszystko albo nic. Jeśli nie mógł od razu osiągnąć w 100% tego, co założył, godził się najpierw na 10%, by potem sięgnąć po kolejne 15%, a następnie 5%, aż w końcu realizował cały zamysł. Zbliżał się do celu, za każdym razem znajdując niewielką przestrzeń, w której był w stanie porozumieć się z innymi.

Partia Republikańska może teraz zacząć współpracować z Tea Party. Niektórzy z liderów republikańskich być może uważają, że po początkowym okresie współpracy, będą mogli zignorować Tea Party później. Ale tak się nie stanie. Działacze Tea Party w większości nie są Republikanami. Są konserwatystami, libertarianami, niezależnymi. Jak najbardziej. Ale Republikanami nie. Są opuszczonymi wyborcami szukającymi swojego miejsca na scenie politycznej. Tak samo wściekłymi na Republikanów, jak na Demokratów. W sumie słusznie. Większość z nich nie zasili więc szeregów Republikanów.

Ale wiecie co? W wielu sprawach pomiędzy Tea Party i GOP znajdziemy pole do współpracy – w takich dziedzinach jak obniżenie podatków, ograniczenie władzy państwa, zmniejszenie wydatków publicznych, zmniejszenie deficytu itd. Tylko GOP musi pamiętać, że działacze Tea Party są zagorzale niezależni. Współpracując przy realizacji wspólnych celów, Republikanie powinni tę niezależność szanować.

I na koniec ostrzeżenie. Jeśli Parta Republikańska nie zdoła zbudować porozumienia z ruchem Tea Party, stanie się on trzecią siłą na naszej scenie politycznej, która pogrąży kandydatów republikańskich.

Michael Reagan
“The New Reagan Revolution”
Thomas Dunne Books – St. Martin’s Press, New York 2011, str. 98-100
tłum. Marcin Bonicki