Instytut Ronalda Reagana
Komu przeszkadza poseł Rejtan w III RP?

Jan Szczepankiewicz, dodano: 22.08.2013

“Posłowie na podział kraju na trzy sąsiednie potencje projektowany etiam z hazardem życia i majątku nie pozwolą i w aprobatę odstąpienia by najmniejszej części tego Królestwa wchodzić nie będą mocni” – z instrukcji wyborców posłów Tadeusza Rejtana i Samuela Korsaka (1773)

W roku 1989–tym mogło się zdawać, że wraz z PRL-em oraz zimnowojennym podziałem przemija czas wielkiego zakłamywania przeszłości i karkołomnych rewizji na zamówienie, ale świadomość obywateli każdego państwa, zwłaszcza w Europie “po przejściach”, nadal wymusza dokonywanie bardzo nieraz pokrętnych korekt.

Polityka historyczna stanowi obecnie niezwykle ważny obszar destrukcji z jednej, a reperacji z drugiej strony, przywracając hegemonowi moralne prawo do przewodnictwa i osłabiając opór narodów, co dopiero niewolonych, grabionych, czy wręcz eksterminowanych.

Pozbawieni cukrowni, hut, cementowni, kopalni, elektrowni i stoczni Polacy powinni pozbyć się jeszcze dumy ze swej historii, w ostatnich stuleciach zaiste imponującej na tle wyczynów psychopatycznych sąsiadów tak ze Wschodu, jak i Zachodu.

To wiele może uprościć wobec projektów “realistycznego” poukładania narodu, który ma zbyt wielką przeszłość, by jego państwo można było traktować z pobłażliwością właściwą stosunkom “Starej Europy” z politycznymi nowinkami naszego regionu.

W takich to właśnie warunkach znany z kart historii, a bardziej jeszcze z powszechnie niegdyś reprodukowanego w podręcznikach obrazu Jana Matejki – Tadeusz Rejtan, po przeszło dwóch stuleciach doczekał się w wolnym kraju “zdroworozsądkowych” prób weryfikacji swojego poselskiego heroizmu.

Już pierwsze doniesienia o tym, że proponowany przed niemal dekadą na patrona szkoły w Krakowie wzbudził sprzeciw niektórych decydentów, mogły wywołać zdziwienie. Toż nawet w PRL-u nikomu nie przyszło do głowy dystansowanie się do tak jednoznacznie pozytywnej postaci.

Chęć zakwestionowania szlachetnych pobudek gestu Rejtana, przez lata będącego symbolem cywilnej odwagi, miłości Ojczyzny i zdrowego państwowego instynktu okazała się jednak w III RP mieć charakter trwały. Po pewnym czasie w kalendarium Dziennika Polskiego ukazała się bowiem nadzwyczaj obszerna notka, która zapowiadała kontynuację działań zmierzających do “odbrązowienia”, czy wręcz ośmieszenia nieprzekupnego posła. Dowiedzieliśmy się wówczas, że niejaki Rejtan – poseł nowogródzki, 223 lata temu popełnił samobójstwo, jako że cierpiał na chorobę psychiczną, która objawiała się “nadmierną antyrosyjskością”. Czytamy dalej, że Rejtan targnął się na swe życie, kalecząc “strzaskaną szklanką w podbrzusze” (tu rewelacja, bo gdzie indziej znajdujemy jedynie szkło z szyby), kiedy zobaczył z okna w swoim majątku postać przechadzającego się carskiego oficera, którego obecności w tym miejscu żadnym sposobem nie mógł zapobiec. Wg autora – biedak “miał to” już podczas pamiętnego Sejmu Rozbiorowego w roku 1773 i zapewne dlatego narobił tyle kłopotu “normalnie pracującemu” Adamowi Ponińskiemu, który otrzymawszy od państw zaborczych osobisty jurgielt 2400 dukatów rocznie oraz specjalny fundusz w wysokości 46 tys. czerwonych złotych na przekupienie posłów, po skonfederowaniu sejmu “robiąc” w nim za marszałka, umożliwił “przekonanej” większości przyjęcie zapisów kuriozalnego traktatu z pominięciem kłopotliwej w tej sytuacji instytucji Liberum Veto.

To właśnie formalnemu oddaniu tej ważkiej decyzji konfederacji Ponińskiego starał się zapobiec Rejtan, kiedy wołając “depczcie to ciało, które się za was nastawia” nie chciał zezwolić do opuszczenia sali obrad przez posłów w sytuacji, kiedy trzykrotna niemożność wyboru marszałka w normalnym trybie otwierała drogę do przegłosowania ustaleń I-go rozbioru kraju. Czy jednak mógł gestem rozpaczy obudzić sumienia polskich “arystokratów”, których żony i córki rodziły w tym czasie dzieci obcych agentów, świadcząc usługi seksualne w zamian za rodzinnie oczekiwane i akceptowane zyski? W atmosferze ciągłego zadłużania się polskiego króla, notorycznie płacącego za seks płodzenia i mordowania już narodzonych “politycznych” bękartów, tym bardziej nie mogło być mowy o etosie służby Rzeczypospolitej, czy jakiejkolwiek ludzkiej przyzwoitości. Ci ludzie sprzedaliby wszystko, a własne możliwości podejmowania decyzji w sprawach państwowych traktowali jedynie, jako sposobność do uzyskania osobistych korzyści w zamian za “załatwienie sprawy”.

W ostatnim czasie w tygodniku Rzeczypospolitej Plus Minus niejaki Łukasz Warzecha złośliwie recenzując “nierealistyczne” prace historyczne Jarosława Marka Rymkiewicza, zarzucił autorowi książki pt. “Reytan. Upadek Polski”, że pozytywnie pisząc dziś o Rejtanie, uprawia “pochwałę szaleństwa” i sam upodobniwszy się do bohatera swojej książki proponuje nam “wyłączyć rozum i krytyczne myślenie”.

Ciekawy być musi sposób rozumowania prowadzącego do takich wniosków, bo właśnie Rejtan należał do tych nielicznych, którzy uczestnicząc wtedy w sprawowaniu władzy mieli poza własnym honorem dar politycznego wizjonerstwa i właściwie potrafili ocenić rozmiary przyszłej narodowej tragedii. Adam Poniński, który już wcześniej “załatwiał” Rosjanom zabójcze konfederacje, kupcząc wyrokami sądów i kradnąc, co tylko się dało, w roku 1773 otrzymał nawet w nagrodę tytuł książęcy, co w sumie nie przeszkodziło mu przegrać wszystkiego w karty, by stać się formalnym bankrutem funkcjonującym stricte na utrzymaniu ambasady rosyjskiej, jako jej – agent. To właśnie Rosja okupując ziemie słabnącej Rzeczypospolitej permanentnie wspierała parlamentarną chorobę, by w wyniku rozbiorów przejąć 63% terytorium i 45% ludności naszego państwa. Azjatycka władza przyniosła wszystkim narodom niewolę, biedę i obce barbarzyńskie prawo. W zasadzie wschodni sąsiad sprowadzał na nas wyłącznie wielkie kłopoty, a zbrodniom, zniszczeniom i rabunkom zdawało się nie być końca. Gdzież zatem dowód obsesji, gdzie brak normalnie pojmowanego realizmu, gdzie potwierdzenie rzekomo niezdrowej “rusofobii” posła Rejtana?

Jak widać i w tym przypadku nieustanne ataki “poprawiaczy historii” celowo, czy też bezmyślnie usiłują wzruszyć jeden z niewielu filarów, na których wspiera się nasza zbiorowa narodowa świadomość. Potwierdza to tylko fakt, że Polską nadal zajmują się ludzie nieodpowiedni, że żałosne skutki wydarzeń z czasów Rejtana trwają do dziś.Współczesny Polak zna historię słabo i nie zanosi się na samoistny w tej sprawie zwrot, a naród trwa – bo pamięta i czerpie szlachetne wzorce z zachowań przodków. Nie zapomina także o bohaterach, którzy walczyli czasem jedynie o honor, gdy żadna uległość nie gwarantowała Polakom zachowania minimum niezbędnych swobód, mienia i życia.

Po roku 1989–tym wariatami okazują się nagle być obrońcy polskich grodów z czasów pierwszych Piastów, szaleńcy chwytający za broń w narodowych powstaniach, nawet na Westerplatte będącym symbolem czystej żołnierskiej ofiary, dowodzić walką mają skłóceni pod gradem bomb psychopaci. Czy tego aby nie jest za wiele, by kwalifikować to antypolskie i antypaństwowe świństwo, jako ciąg przypadkowych dyskusji, czy artystycznych ekscesów finansowanych do tego często prosto z pieniędzy podatnika?

Akurat dzisiaj wielki duchem, choć skromny w swych możliwościach Tadeusz Rejtan jest tak potrzebnym przykładem wiernego wyborcom i służącego państwu – posła. Posła na Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Rejtan kładąc się w geście rozpaczy na drodze ostatnich “polityków” Pierwszej Rzeczypospolitej wykonywał jedynie instrukcje swego sejmiku, który obligował go bronić całości Rzeczypospolitej nawet “z narażeniem majątku i życia”. Ogłoszony “wichrzycielem i buntownikiem” szybko został zaocznie skazany wyrokiem sądu konfederacji na kary kryminalne oraz utratę majątku, a po dwóch latach spędzonych w Warszawie na intensywnych protestach oraz agitacji przeciwko zgodzie na rozbiór został zabrany przez braci do swej rodzinnej Hruszówki w stanie kompletnego wyczerpania organizmu. Cóż mogli zdziałać posłowie Rejtan, Korsak czy Bohuszewicz wobec faktu, że do konfederacji Ponińskiego przystąpił sam król Poniatowski?

W tej sytuacji przerażać musi sposób, w jaki postanowiono “zweryfikować” Rejtana, jako że jemu podobnych, a więc nieprzekupnych i nie dających się zastraszyć, do niedawna neutralizowano w “psychuszkach” Imperium Zła. Ciekawe, kto dzisiaj w niepodległej po wiekach Polsce, chce zamknąć tam konfederata barskiego i wiernego Rzeczypospolitej posła z nowogrodzkiego – Tadeusza Rejtana? Kto pozbawia go wiarygodności oraz skromnego, ale symbolicznego miejsca w historii? Kto obrzydliwie manipuluje godną szacunku biografią?

Nawet gdyby z upodobaniem przywoływana w mediach rzekoma choroba Rejtana (w świetle nauki niekoniecznie przecież stricte psychiczna), miała cokolwiek wspólnego z prawdą, to w kontekście bardzo ciężkich kolei życia gorliwego patrioty oraz wygodnej pozycji zza biurka sytych szyderców współczesnej nam III RP, każdy z tych zabiegów musi się wydać odrażająco krzywdzący. Poczciwy człowiek wszak i dziś może z żalu zdesperować, gdy patrzy na polskich posłów przyjmujących radośnie choćby warunki akcesji do nowej socjalistycznej wspólnoty, czy narzucane narodom zapisy tzw. Traktatu Lizbońskiego pozbawiające de facto nasze państwo najistotniejszych atrybutów suwerenności. Wielu z posłów i dziś wyznaje zasadę “wszystko na sprzedaż”, marnując historyczną szansę narodu na rzeczywistą niepodległość, zachowanie tradycji przodków i zabezpieczające byt polskich rodzin bogactwo kraju.

Jan Szczepankiewicz
Autor jest przedsiębiorcą, Prezesem Krajowego Forum Przedsiębiorczości