Instytut Ronalda Reagana
Polacy zdradzeni przez rząd

Jan Pietrzak

dodano: 26.12.2011

Tak się złożyło, że tuż przed 30. rocznicą stanu wojennego, władza nasza dokonała odsłonięcia pomnika Ronalda Reagana w Warszawie. W wyselekcjonowanym gronie (Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Gromosław Czempiński) wygłoszono stosowne przemówienia, ściągnięto z popiersia płachtę i już. Było tego towarzystwa kilkanaście osób na trawniczku obok ambasady USA. Gadu–gadu i sprawa odfajkowana.

Żadnego zgromadzenia mieszkańców Warszawy, z których wielu od lat domagało się uczczenia zasłużonego dla Polski amerykańskiego prezydenta. Żadnej delegacji NSZZ “Solidarność” z pocztem sztandarowym. Dziwne to obyczaje. Nie codziennie staje w stolicy pomnik człowieka, który wywarł tak olbrzymi wpływ na losy Polski, dla którego bunt “Solidarności” był potwierdzeniem wiary w siłę wolności.

Jako pierwszy z przywódców zachodniego świata po ogłoszeniu stanu wojennego skierował listy do Jaruzelskiego i Breżniewa, w których ostrzegał przed konsekwencjami użycia siły zbrojnej w Polsce. 19 grudnia został ogłoszony dniem modłów za Polskę i solidarności z nią. “W chwili gdy przemawiam do Was, decydują się losy dumnego narodu polskiego. Przez ponad tysiąc lat Boże Narodzenie obchodzone jest w Polsce, kraju o głębokich tradycjach religijnych. Ale tegoroczne święta nie przyniosły Polakom radości. Zostali oni zdradzeni przez swój własny rząd.” 24 grudnia 1981 roku w oknach Białego Domu, i w oknach wielu domów amerykańskich pojawiły się zapalone świece na znak solidarności z “dzielnym polskim narodem”.

Obecnie “dzielny polski naród” nie został zaproszony na odsłonięcie Jego pomnika. Z inicjatywy prezydenta Reagana stworzono program telewizyjny “Żeby Polska była Polską” wyświetlany w Stanach i kilkudziesięciu innych krajach. W Izbie Gmin w 1982 r. powiedział, że Polska leży w centrum cywilizacji europejskiej, następnego dnia w Bundestagu stwierdził, że sytuacja w Polsce jest dowodem na potrzebę wzmocnienia obronności Zachodu, dwa dni później w Berlinie Zachodnim mówił o cierpieniach Polaków w Warszawie. Sytuację w Polsce określił jako obcą okupację i brutalny despotyzm.

W tragicznych dla Polski latach terroru Jaruzelskiego i spółki, świadomość tego, że “Ameryka” czuwa, pozwalała żywić nadzieję, że wszystko jest jeszcze możliwe, nawet wolność. Zwłaszcza że w tej samej intencji modlił się za Polskę codziennie Jan Paweł II.

Wszystkie spotkania z publicznością w stanie wojennym kończyłem słowami “do zobaczenia w wolnej Polsce”, na co mam dowód w postaci donosów Służby Bezpieczeństwa. Co z tą wolnością zrobiliśmy w III Rzeczpospolitej, to już odrębny temat…

Jan Pietrzak
www.dziennikpolski24.pl