Instytut Ronalda Reagana
Bronią y buduyą
Jerzy Rzędowski

Bronią y buduyą

dodano: 03.07.2007

Wojsko wydaje 8% budżetu państwa, a póki nie ma wojny, w opinii decydentów pożytek z tego mizerny. Czas więc odtrąbić rozpoczęcie operacji „Euro 2012” i bataliony budowlane ruszą do ataku. Nie będą nawet potrzebne wywłaszczenia działek pod autostrady – któż by oszczędzał ludność cywilną, gdy trwa walka?

Baczność! Felieton będzie o wojsku!

Po wygraniu przez Polskę castingu na organizatora mistrzostw Europy w kopaniu piłki okazało się, że 5 lat to może być za mało na zbudowanie sieci autostrad, stadionów, parkingów, hoteli, restauracji i tak dalej – czyli na nadrobienie ostatnich 62 lat.

W normalnym kraju: A) szuka się inwestorów gotowych włożyć swe pieniądze w dochodowy biznes jakim jest piłka nożna, B) wybiera się w przetargu najtańszych i najsolidniejszych wykonawców. Budownictwo jest lokomotywą gospodarki. Dziesiątki dużych firm budowlanych zatrudniają setki mniejszych jako podwykonawców, a te z kolei tworzą tysiące nowych miejsc pracy.

Oczywiście, u nas musi być inaczej. My mamy naszą narodową, znaną z „Pana Tadeusza” strategię planowania: „Szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele i jakoś to będzie”. W naszym kraju każda taka sytuacja jest klęską wymagającą nadzwyczajnych środków – a najlepiej w tym celu zaangażować wojsko.

To nie żart – jeden z naszych ministrów zaproponował, by przekwalifikować wojsko na jedną wielką firmę budowlaną, a kursy czołgistów i kierowców „łazików” przerobić na budowlanki dla operatorów koparek. Że co, że wojsko jest od obrony kraju, a nie od budowania? Skoro już mamy pobór i młodzieńcy którym akurat nie udało się załatwić kategorii E przechodzą na utrzymanie rządu RP, to w końcu przyszło komuś do głowy potraktować ich jak tanią siłę roboczą naszego drogiego państwa. Wojsko wydaje 8% budżetu państwa, a póki nie ma wojny, w opinii decydentów pożytek z tego mizerny. Mądre głowy w Warszawie uznały więc, że zamiast zatrudniać fachowców, można za pół darmo zatrudnić żołnierzy. Łatwiej wydać rozkaz niż negocjować kontrakty.

Czas więc odtrąbić rozpoczęcie operacji „Euro 2012” i bataliony budowlane ruszą do ataku. Nie będą nawet potrzebne wywłaszczenia działek pod autostrady – któż by oszczędzał ludność cywilną, gdy trwa walka? Plutony koparek i kompanie spychaczy zrobią w stachanowskim tempie to wszystko, czego nie zrobiły dotąd wszystkie odpowiedzialne za to ministerstwa i agencje. „Panie generale, dowódca 1 Brygady Kawalerii Murarskiej melduje: na autostradzie A4 rubież Rzeszów zdobyta!”.

Zresztą, dlaczego wojsko miałoby wykonywać tylko czarną robotę przy organizacji mistrzostw? Skoro można poprawić działanie służby zdrowia biorąc lekarzy „w kamasze”, dlaczego nie zrobić tego samego z piłkarzami? Najlepiej powołać ich już teraz i od razu wysłać na poligon – bo jak wiemy z telewizyjnej reklamy, w wojsku „najważniejsza (…) jest zaprawa”. „Biegiem, kocie!” – krzyczałby porucznik Beenhakker do kaprala Dudka. A w czasie samych mistrzostw na piłkarzy, którzy słabo biegają i niecelnie kopią (czyli według nowych przepisów – na dezerterów i zdrajców) czekałby na zapleczu Stadionu Narodowego pluton egzekucyjny.

Idea ministra może uratować Polskę – i to nie tylko nie tylko przed klapą Euro 2012.

Po aferze w szpitalu MSWIA mamy problem z przeszczepami? Dzięki pomysłowi pana ministra już nie mamy: w końcu do wojska idą zdrowi, przebadani przez komisje lekarskie ludzie. Przemianuje się MON na Ministerstwo Oddawania Narządów i sprawa załatwiona.

Mamy niski przyrost naturalny? No, bez przesady – koszary pełne są młodych mężczyzn którzy chętnie poświęcą się i takiej służbie dla dobra Polski…

…dla dobra Polski i jej finansów publicznych, oczywiście. Tyle korzyści w zamian za mundur, miskę grochówki i żelazne łóżko w koszarach.

Spocznij, wolno się śmiać.

Jerzy Rzędowski