Instytut Ronalda Reagana
Aborcja a sumienie narodu

Ronald Reagan

dodano: 19.03.2012

Ronald Reagan opublikował ten esej, będąc czterdziestym prezydentem Stanów Zjednoczonych, w dziesiątą rocznicę zalegalizowania aborcji w USA, w roku 1983

Dziesiąta rocznica decyzji Sądu Najwyższego w sprawie Roe v. Wade jest dobrą porą, abyśmy przystanęli i zastanowili się. Nasze narodowe prawo do aborcji na żądanie przez całe dziewięć miesięcy ciąży nie było przegłosowane przez obywateli ani nie zostało ustanowione przez naszych prawodawców – żaden stan nie miał tak nieograniczonej aborcji, dopóki Sąd Najwyższy nie uczynił z niej narodowego prawa w roku 1973. Jednak konsekwencje tej sądowej decyzji są teraz oczywiste: od roku 1973 ponad 15 milionów nienarodzonych dzieci pozbawiono życia przez zalegalizowane aborcje. To dziesięciokrotnie więcej Amerykanów, niż zginęło ich we wszystkich wojnach, jakie toczył nasz naród.

Nie popełnijmy błędu, aborcja na żądanie nie jest prawem ustanowionym przez Konstytucję. Żaden poważny naukowiec, wliczając tych, którzy skłonni są zgadzać się z wnioskami sądu, nie twierdzi, że twórcy Konstytucji zamierzali stworzyć takie prawo. Wkrótce po decyzji Roe v. Wade, profesor John Hart Ely, obecnie Dziekan Wydziału Prawa na Uniwersytecie Stanford, napisał, że opinia “nie jest prawem konstytucyjnym i prawie nie stwarza poczucia obowiązku, by próbować nią być”. Jasne słowa Konstytucji nigdzie nawet nie sugerują “prawa” równie radykalnego jak to pozwalające na aborcję aż do momentu narodzenia dziecka. A jednak tak zarządził sąd.

Przez zwykłe postanowienie i użycie “bezwzględnej siły sądu” (używając dosadnego określenia sędziego White’a) decyzja siedmioosobowej większości w sprawie Roe v. Wade jak dotąd utrzymuje się w mocy. Jednak decyzja sądu w żaden sposób nie rozstrzygnęła debaty. Wręcz przeciwnie, Roe v.Wade stało się ościeniem nieustannie poruszającym sumienie narodu. Aborcja dotyczy nie tylko nienarodzonego dziecka, dotyczy każdego z nas. Angielski poeta, John Donne napisał: ”...śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, ponieważ jestem [aktywnie] częścią ludzkości; dlatego też nie posyłaj, by się dowiedzieć komu bije dzwon, bije dla ciebie”.

Nie możemy umniejszać wartości jednej kategorii ludzkiego życia – nienarodzonych – bez umniejszania wartości każdego ludzkiego życia. Widzieliśmy tragiczne dowody tego truizmu w ubiegłym roku, kiedy sądy w Indianie zezwoliły na śmierć przez zagłodzenie „Dziecka Doe” w Bloomington, ponieważ dziecko miało zespół Downa.

Wielu naszych współobywateli smuci się z powodu utraty życia, które stało się następstwem Roe v. Wade. Margaret Heckler, wkrótce po otrzymaniu nominacji na szefa największego ministerstwa w naszym rządzie, Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej, powiedziała publicznie, iż wierzy, że aborcja jest największym problemem moralnym, przed jakim stoi obecnie nasz kraj. Wielebna Matka Teresa, która pracuje na ulicach Kalkuty, służąc umierającym ludziom w swojej słynnej na całym świecie misji miłości, powiedziała, że: “największym nieszczęściem naszych czasów jest powszechna aborcja dzieci”.

Przez pierwsze dwa lata mojego administrowania [krajem] blisko śledziłem i pomagałem wysiłkom w Kongresie, by odwrócić falę aborcji – wysiłkom kongresmanów, senatorów i obywateli odpowiadających na niecierpiący zwłoki kryzys moralny. Ku memu wielkiemu ubolewaniu dostrzegłem także zmasowane wysiłki tych, którzy pod sztandarem “wolności wyboru” zablokowali, jak do tej pory, wszelkie starania, by zapobiec powszechnej w całym kraju aborcji na żądanie.

Pomimo ogromnych przeszkód stojących przed nami, nie wolno nam się załamywać. To nie pierwszy raz nasz kraj został podzielony przez decyzję Sądu Najwyższego, który odmówił i nie uznał wartości życia niektórych ludzi. Decyzja Dred Scott z 1857 roku nie została zmieniona w ciągu jednego dnia, roku czy nawet dekady. Na początku niewielka mniejszość Amerykanów zdała sobie sprawę i ubolewała nad moralnym kryzysem spowodowanym nieuznaniem pełnego człowieczeństwa naszych czarnych braci i sióstr; jednak ta mniejszość wytrwała w swoim dążeniu do celu i ostatecznie zwyciężyła. Dokonali tego, apelując do serc i umysłów swoich współobywateli, do prawdy o ludzkiej godności wobec Boga. Dzięki ich przykładowi wiemy, że szacunek dla świętości ludzkiego życia jest zbyt głęboko wyryty w sercach naszych ludzi, by zostać na zawsze przytłumiony. Ogromna większość Amerykanów nie wyraziła jeszcze swojego zdania i nie możemy oczekiwać, że to uczynią – bardziej niż zerwało się publiczne oburzenie wobec niewolnictwa – dopóki sprawa [aborcji] nie zostanie jasno ujęta i przedstawiona.

O co więc tak naprawdę chodzi? Często powtarzałem, że kiedy mówimy o aborcji, to mówimy o dwóch życiach – życiu matki i życiu nienarodzonego dziecka. Inaczej, dlaczego nazywalibyśmy kobietę w ciąży matką? Mówiłem także, że każdy, kto nie jest pewien, że mamy do czynienia z drugim ludzkim życiem, powinien wyraźnie przechylić szalę na korzyść życia. Jeśli nie wiesz, czy ktoś jeszcze żyje, czy już umarł, to nigdy go nie pochowasz. Myślę, że tylko ten aspekt powinien wystarczyć nam wszystkim, by żądać i dążyć do ochrony nienarodzonych.

Argumenty przeciwko aborcji nie kończą się jedynie na tym, ponieważ praktyka medyczna potwierdza na każdym kroku słuszność tych moralnych przekonań. Nowoczesna medycyna traktuje nienarodzone dziecko jako pacjenta. Pionierzy w dziedzinie medycyny dokonali ogromnego przełomu w leczeniu problemów genetycznych, niedoboru witamin, nieregularnego rytmu serca i innych stanów medycznych u nienarodzonych. Któż może zapomnieć opisaną przez George’a Willsa poruszającą historię małego chłopca, który przeszedł sześć operacji mózgu w ciągu dziewięciu tygodni jeszcze przed swoim narodzeniem? Czyż pacjentem nie jest ta drobniutka nienarodzona istota ludzka, odczuwająca ból, kiedy zbliża się do niej lekarz, aby ją zabić, a nie leczyć?

Prawdziwym pytaniem dzisiaj nie jest to, kiedy zaczyna się ludzkie życie, ale ile jest ono warte? Aborcjonista, który układa ramiona i nóżki malutkiego dziecka, aby upewnić się, że wszystkie jego części zostały usunięte z łona matki, nie może wątpić, że jest to istota ludzka. Prawdziwym pytaniem dla niego i dla nas wszystkich jest to, czy to malutkie ludzkie życie ma dane [mu] od Boga prawo do legalnej ochrony, które wszyscy posiadamy.

Czyż dramatycznym potwierdzeniem prawdziwej istoty sprawy nie jest sprawa Baby Doe z Bloomignton w Indianie? Śmierć tego malutkiego niemowlaka rozdarła serca wszystkich Amerykanów, ponieważ dziecko było niezaprzeczalnie człowiekiem – leżącym bezbronnie przed oczami lekarzy i całego narodu. Rzeczywistym pytaniem dla sądu nie było to, czy Baby Doe jest istotą ludzką. Rzeczywistym pytaniem było to, czy chronić życie człowieka, który ma zespół Downa i który prawdopodobnie byłby upośledzony umysłowo, ale który potrzebował rutynowej operacji chirurgicznej, by odblokować przełyk i umożliwić mu spożywanie pokarmu. Lekarz, zeznając przed sądem, stwierdził, że nawet po rozwiązaniu fizycznego problemu dziecka, Baby Doe nie będzie miało “istniejącej” możliwości na “w minimalnym stopniu adekwatną jakość życia” – innymi słowy, ta retardacja stała się równorzędna z przestępstwem zasługującym na karę śmierci. Sędzia pozwolił, aby Baby Doe zagłodzono na śmierć, a Najwyższy Sąd w Indianie usankcjonował jego decyzję.

Prawo federalne nie zezwala wspomaganym finansowo przez rząd szpitalom na decydowanie, iż niemowlęta z zespołem Downa nie są warte leczenia, a tym bardziej podejmowania decyzji, by zagłodzić je na śmierć. Zgodnie z tym, nakazałem Ministerstwu Sprawiedliwości i Ministerstwu Zdrowia i Pomocy Społecznej zastosowanie postanowień prawa cywilnego do ochrony upośledzonych noworodków. Wszystkie szpitale otrzymujące fundusze federalne muszą umieścić tablice wyraźnie informujące, że zaprzestanie karmienia upośledzonych dzieci jest zabronione przez prawo federalne. Zasadniczą sprawą jest to, czy cenić i chronić życie upośledzonych, czy uznać świętość życia ludzkiego. Ta sama podstawowa kwestia dotyczy także aborcji.

Przesłuchania w Senacie w roku 1981 na temat początków ludzkiego życia uwydatniły istotę sprawy wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej. Wielu świadków ze świata nauki i medycyny nie było zgodnych w wielu sprawach, ale nie na temat naukowych dowodów tego, że nienarodzone dziecko jest żywe, jest odrębną osobą czy też, że należy do rodzaju ludzkiego. Nie zgadzali się w sprawie wartości, odnośnie do tego, czy uznać wartość ludzkiego życia w jego wczesnej, najsłabszej i najbardziej bezradnej fazie istnienia.

Niestety, żyjemy w czasach, kiedy niektórzy nie cenią każdego ludzkiego życia. Chcą dowolnie wybierać, które osoby mają wartość. Niektórzy mówią, że jedynie jednostki posiadające “świadomość siebie” są istotami ludzkimi. Jeden z pisarzy, postępując zgodnie z tą logiką, stwierdził, że “chociaż może wydawać się to szokujące, nowonarodzone dziecko nie jest istotą ludzką”.

Naukowiec, który zdobył Nagrodę Nobla, zasugerował, że jeśli upośledzone dziecko “nie zostanie uznane za w pełni ludzką istotę przez pierwsze trzy dni po urodzeniu, to wszyscy rodzice mieliby prawo wyboru”. Innymi słowy: “kontrola jakości”, by zobaczyć, czy nowonarodzone istoty ludzkie przeznaczyć na ścięcie.

Najwyraźniej, niektórzy wpływowi ludzie nie chcą przyznać, że każde ludzkie życie posiada wrodzoną, świętą wartość. Twierdzą, że członek ludzkiej rodziny musi posiadać pewne właściwości, zanim zgodzą się przyznać mu status “istoty ludzkiej”.

Wydarzenia zrodziły artykuł redakcyjny w kalifornijskim czasopiśmie medycznym, który wyjaśniał trzy lata przed sprawą Roe v. Wade, że społeczna akceptacja aborcji jest “urąganiem odwiecznym zasadom zachodniej etyki uznającej wrodzoną i jednakową wartość każdego ludzkiego życia, bez względu na [jego] stadium, stan czy status”.

Każdy prawodawca, każdy lekarz i obywatel musi zdać sobie sprawę, że istotą sprawy jest to, czy potwierdzić i chronić świętość każdego ludzkiego życia, czy też taką etykę społeczną, gdzie życie niektórych ludzi jest cenione, podczas gdy innych nie. Jako naród musimy wybrać pomiędzy etyką świętości ludzkiego życia a etyką “jakości życia”.

Nie mam trudności z identyfikacją odpowiedzi, jakiej nasz naród zawsze udzielał na to podstawowe pytanie i odpowiedzi, jaką mam nadzieję i o którą modlę się, udzieli w przyszłości. Ameryka została ustanowiona przez kobiety i mężczyzn, którzy podzielali wizję wartości każdej indywidualnej osoby. Wyrazili tę wizję wyraźnie od samego początku w Deklaracji Niepodległości, używając słów, które może wyrecytować każdy uczeń i uczennica.

[cyt. za: Teksty źródłowe do nauki historii, nr 24, opr. K. Lapter, Warszawa 1960, s. 16-19]
Uważamy za niezbite i oczywiste prawdy: że ludzie stworzeni zostali równymi sobie; że Stwórca udzielił im pewnych praw niezbywalnych, w rzędzie których na pierwszym miejscu postawić należy prawo do życia, do wolności i do poszukiwania szczęścia.

Prowadziliśmy straszną wojnę, aby zagwarantować, że jedna kategoria ludzi – ludzie o czarnym kolorze skóry w Ameryce – nie zostanie pozbawiona niezbywalnych praw, którymi obdarzył ich Stwórca. Wielki czempion świętości każdego ludzkiego życia w tamtych czasach, Abraham Lincoln, dał nam swoją ocenę celu Deklaracji [Niepodległości]. Mówiąc o twórcach tego szlachetnego dokumentu powiedział:

Była to ich majestatyczna interpretacja ekonomii wszechświata. Było to ich wzniosłe, mądre i szlachetne zrozumienie sprawiedliwości Stwórcy dla swego stworzenia. Tak, panowie, dla wszystkich Jego stworzeń, dla całej wielkiej rodziny ludzkiej. W swojej oświeconej wierze, nic z odciśniętym piętnem boskiego obrazu i podobieństwa nie zostało posłane na świat, aby zostać zdeptanym… objęli oni nie tylko całą rasę ludzi ówcześnie żyjących, ale sięgnęli naprzód i dotarli do najdalszych potomków. Wznieśli latarnię, aby prowadziła ich dzieci i dzieci ich dzieci, i niezliczone miriady, które miały zaludnić ziemię w innych wiekach.

Ostrzegał także o niebezpieczeństwie, przed jakim staniemy, jeśli zamkniemy oczy na wartość ludzkiego życia jakiejkolwiek kategorii istot ludzkich:

Chciałbym wiedzieć, czy branie tej starej Deklaracji Niepodległości, która ogłasza, że wszyscy ludzie są równymi ze względów zasadniczych i robienie wyjątków do tego skończy się na czymś. Jeśli jeden człowiek może powiedzieć, że nie oznacza to Murzyna, to czemu ktoś inny nie może powiedzieć, że nie oznacza to jakiegoś innego człowieka?

Kiedy kongresman John A. Bingham z Ohio naszkicował Czternastą Poprawkę [do Konstytucji], by gwarantowała prawo do życia, wolności i własności prywatnej dla wszystkich ludzi, to wyjaśnił, że wszystkim “przysługuje ochrona amerykańskiego prawa, ponieważ boski duch równości oświadcza, że wszyscy ludzie są stworzeni równymi”. Powiedział, że prawa gwarantowane przez [XIV] Poprawkę będą więc dotyczyły “każdej istoty ludzkiej”. Sędzia William Brennan, pisząc w innej sprawie rozpatrywanej jedynie na rok przed Roe v. Wade, odniósł się do naszego społeczeństwa jako tego, które “zdecydowanie zapewnia świętość [ludzkiego] życia”.

Inny William Brennan – nie sędzia – przypomniał nam o strasznych konsekwencjach, które mogą być następstwem odrzucenia przez naród etyki świętości życia [ludzkiego]:

Warunki kulturalne sprzyjające ludzkiemu holocaustowi występują zawsze wtedy, kiedy jakiekolwiek społeczeństwo zostanie wprowadzone w błąd i uzna [niektóre] jednostki za mniej niż ludzkie i z tego powodu pozbawione wartości i szacunku.

Dzisiaj jako naród nie odrzuciliśmy świętości ludzkiego życia. Amerykanie nie mieli możliwości wyrażenia swojego poglądu odnośnie do świętości ludzkiego życia w nienarodzonych. Jestem przekonany, że Amerykanie nie chcą bawić się w Boga z wartością ludzkiego życia. Nie do nas należy decydowanie, kto jest wart tego, aby żyć, a kto nie. Nawet opinia Sądu Najwyższego w [sprawie] Roe v. Wade nie odrzuciła wyraźnie tradycyjnego amerykańskiego poglądu o wrodzonej wartości i cenie każdego ludzkiego życia; po prostu uniknięto [podjęcia] tej kwestii.

Kongres ma przed sobą kilka możliwości, które mogą pozwolić naszym obywatelom potwierdzić świętość ludzkiego życia, nawet w tych najmniejszych i najmłodszych, i najbardziej bezbronnych. „Ustawa o ludzkim życiu” wyraźnie uznaje nienarodzone [dzieci] za istoty ludzkie i odpowiednio chroni je jako osoby objęte przez Konstytucję. Ta ustawa, przedstawiona po raz pierwszy przez senatora Jesse Helmsa, dostarczyła środków na to, by Senat rozpoczął przesłuchania w roku 1981, które tak bardzo pomogły nam w zrozumieniu prawdy w kwestii aborcji.

“Ustawa o szacunku dla ludzkiego życia”, właśnie przedstawiona w 98 Kongresie, mówi w swojej pierwszej części, że politycznym celem Stanów Zjednoczonych jest “ochrona niewinnego życia, zarówno przed, jak i po urodzeniu”. Ta ustawa sponsorowana przez Kongresmana Henry’ego Hyde i senatora Rogera Jepsena, zabrania rządowi federalnemu dokonywania aborcji czy pomagania tym, którzy to robią, poza wyjątkiem ratowania życia matki. Porusza również naglącą kwestię zabijania niemowląt, która, jak widzieliśmy, wynika nieuchronnie z zezwolenia na aborcję, jako następny krok w odrzuceniu nienaruszalności niewinnego ludzkiego życia.

Poparłem każdy z tych wysiłków, jak również znacznie trudniejszą drogę poprawki konstytucyjnej i udzielę tym inicjatywom mojego pełnego poparcia. Każda z nich, w inny sposób, usiłuje odwrócić tragiczny kierunek polityki aborcji na żądanie narzucony nam przez Sąd Najwyższy dziesięć lat temu. Każda z nich jest zdecydowanym sposobem na potwierdzenie świętości ludzkiego życia.

Wszyscy musimy dokształcać się na temat rzeczywistości horroru, jaki ma miejsce. Lekarze wiedzą dzisiaj, że nienarodzone dzieci wyczuwają dotyk w łonie i reagują na ból. Ilu jednak Amerykanów zdaje sobie sprawę z tego, że pozwolono na procedury aborcyjne we wszystkich 50 stanach, w których spala się skórę dziecka roztworem soli doprowadzając do agonii mogącej trwać przez wiele godzin?

Inny przykład: dwa lata temu, Inquirer [gazeta] w Filadelfii wydał niedzielny dodatek zatytułowany “Przeraźliwa komplikacja”. Przeraźliwą komplikacją, o jakiej mówi ten artykuł – komplikacją, jakiej obawiają się lekarze dokonujący aborcji – jest przeżycie dziecka pomimo wszystkich bolesnych ataków podczas procedury aborcyjnej. Niektóre nienarodzone dzieci przeżywają aborcje (dokonywane w późniejszym okresie ciąży), a które zalegalizował Sąd Najwyższy. Czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości, że te ofiary aborcji zasługują na naszą uwagę i ochronę? Czy mogą być jakiekolwiek wątpliwości, że te, które nie przeżyły, były żywymi ludźmi, zanim zostały zabite?

Te późne aborcje, szczególnie wtedy, kiedy dziecko przeżyje, a następnie zostaje zagłodzone lub zabite przez zaniedbanie czy uduszenie, ukazują jeszcze raz związek pomiędzy aborcją a dzieciobójstwem. Czas, aby to wszystko powstrzymać, jest teraz. Podczas gdy moja administracja będzie powstrzymywać zabijanie niemowląt, w pełni zdamy sobie sprawę z prawdziwej kwestii, jaka tkwi u podstaw zabijania dzieci przed i po urodzeniu.

Na szczęście, nasze społeczeństwo stało się wyczulone na prawa i szczególne potrzeby ludzi upośledzonych, ale szokuje mnie to, że fizyczne czy umysłowe upośledzenie niemowląt jest jeszcze używane do usprawiedliwienia ich zagłady. Ministrem zdrowia w tym rządzie jest dr C. Everett Koop, który być może uczynił więcej niż jakikolwiek inny Amerykanin dla upośledzonych dzieci, przez stosowanie pionierskich technik chirurgicznych, by im pomóc, przez mówienie o wartości ich życia i przez pracę z nimi w kontekście kochających rodzin. Nie znajdziemy wśród jego pacjentów nikogo, kto propaguje tak zwaną etykę “jakości życia”.

Wiem, że kiedy prawdziwa kwestia dzieciobójstwa zostanie przedstawiona amerykańskim obywatelom, ze wszystkimi faktami ogłoszonymi otwarcie, to nie będziemy mieli kłopotu w podjęciu decyzji, że fizycznie czy umysłowo upośledzone dziecko ma tę samą wrodzoną wartość i prawo do życia, jak reszta z nas. Dwie dekady temu Najwyższy Sąd w stanie New Jersey powiedział w orzeczeniu podtrzymującym świętość ludzkiego życia, że: “dziecko nie musi być doskonałe, aby mieć wartościowe życie”.

Czy mówimy o bólu odczuwanym przez cierpiące nienarodzone dzieci, czy o aborcjach w trzecim trymestrze, czy o zabijaniu niemowląt, to nieuchronnie koncentrujemy się na człowieczeństwie nienarodzonego dziecka. Każda z tych kwestii może potencjalnie stać się punktem zbornym dla [sił walczących o] etykę świętości życia. Kiedy jako naród skoncentrujemy się na którejkolwiek z tych kwestii, by zapewnić i chronić świętość życia [ludzkiego], to dostrzeżemy, jak ważne jest zapewnienie tej zasady zawsze i wszędzie.

Malcolm Muggeridge, pisarz angielski, sięga sedna sprawy, mówiąc: “Albo życie [ludzkie] jest zawsze i w każdych okolicznościach święte, albo istotnie bez wartości; niewyobrażalne jest bowiem to, by w pewnych okolicznościach było jednym, a w innych drugim”. Świętość niewinnego ludzkiego życia jest zasadą, którą Kongres powinien głosić i potwierdzać przy każdej okazji.

Możliwe jest to, że Sąd Najwyższy sam zmieni swoje orzecznictwo odnośnie do aborcji. Musimy jedynie przypomnieć sobie sprawę “Brown v. Board of Education”, w której sąd zmienił swoją wcześniejszą decyzję „oddzielny-ale równy”. Wierzę, że gdyby Sąd Najwyższy przyjrzał się ponownie sprawie Roe v. Wade i rozważył rzeczywistą kwestię odnośnie do etyki świętości życia a etyki jakości życia, to ponownie zmieniłby swoje stanowisko.

Kontynuując naszą pracę, by obalić Roe v. Wade, musimy również w dalszym ciągu pamiętać o budowaniu fundamentów pod społeczeństwo, w którym aborcja nie będzie akceptowana jako odpowiedź na niechcianą ciążę. Ludzie stojący po stronie życia podjęli już bohaterskie wysiłki, często kosztem ogromnych osobistych wyrzeczeń, by pomóc samotnym matkom. Niedawno mówiłem o młodej kobiecie o imieniu Wiktoria, która powiedziała: “W tym naszym społeczeństwie ratujemy wieloryby, chronimy wilki amerykańskie, ocalamy orły bieliki i zbieramy puszki Coca-Coli. A jednak każdy chciał, abym wyrzuciła moje dziecko”. Pomogła jej organizacja pod nazwą Save-a-Life w Dallas, która umożliwia samotnym matkom zachowanie ludzkiego życia w ich wnętrzu, a które w innych okolicznościach skłonne byłyby uciec się do aborcji. Myślę także o Domu Jego Stworzenia w Catesville w Pensylwani, gdzie kochające małżeństwo przyjęło prawie 200 młodych kobiet w ciągu ostatnich 10 lat. Przekonali się w praktyce, że dziewczęta nie mają się lepiej, dokonując aborcji, natomiast czują się lepiej, ratując swoje dzieci. Przypomniano mi także wybitną rodzinę Rossowów z Ellington w Connecticut, która otworzyła swoje serca i swój dom dla dziewięciorga upośledzonych dzieci, które adoptowali lub przyjęli jako rodzina zastępcza.

“Program życia rodzinnego dla młodocianych”, przyjęty przez Kongres na prośbę senatora Jeremiaha Dentona otworzył nowe możliwości dla samotnych matek do przekazania życia swoim dzieciom. Nie możemy spocząć, dopóki całe nasze społeczeństwo nie powtórzy za Johnem Powellem słowa dedykacji z jego książki pod tytułem: “Aborcja: cichy Holocaust”, dedykacji dla każdej kobiety w ciąży z niechcianym dzieckiem: “Proszę uwierz, że nie jesteś sama. Wielu z nas naprawdę cię kocha, chce stanąć u twego boku i chce ci pomoc tak bardzo, jak tylko możemy”. Możemy powtórzyć za zawsze praktyczną kobietą wiary, Matką Teresą, kiedy mówi: “Jeśli nie chcesz tego małego dziecka, tego nienarodzonego dziecka, daj je mnie”. W Ameryce mamy tak wiele rodzin pragnących adoptować dzieci, a slogan “każde dziecko chcianym dzieckiem” jest teraz pustym frazesem i najpłytszym ze wszystkich powodów, by tolerować aborcję.

Często mówiłem, że musimy zjednoczyć się w modlitwie o ochronę nienarodzonych. Modlitwa i działanie niezbędne są do zachowania i podtrzymania świętości ludzkiego życia. Wierzę, że doprowadzenie naszego dzieła do końca, dzieła ratowania życia, nie będzie możliwe “bez bycia człowiekiem [duszą] modlitwy”. Słynny brytyjski parlamentarzysta, William Wilberforce, modlił się przez całe dziesięciolecia ze swoją małą grupą wpływowych przyjaciół, “Claphan Sect”, o zakończenie niewolnictwa w Imperium Brytyjskim. Wilberforce niezmordowanie kierował tą walką w Parlamencie ponieważ wierzył w świętość ludzkiego życia. Ujrzał spełnienie swojego “niemożliwego [do spełnienia] marzenia”, kiedy Parlament zdelegalizował niewolnictwo tuż przed jego śmiercią.

Niech jego wiara i wytrwałość będzie naszym przewodnikiem. Nigdy nie zdamy sobie sprawy z prawdziwej wartości naszego własnego życia, dopóki nie uznamy tej wartości w życiu innych, wartości, o której Malcolm Muggeridge mówi: ”... jakkolwiek słabo migocze czy też gwałtownie płonie, jest ciągle boskim płomieniem, którego żaden człowiek nie śmie pozwolić sobie zgasić, bez względu na jakąkolwiek humanitarność i oświecenie swoich motywów”.

Abraham Lincoln zdawał sobie sprawę, że nie możemy przetrwać jako kraj ludzi wolnych, jeśli niektórzy ludzie mogliby decydować o tym, że inni nie zasługują na to, by być wolnymi i dlatego powinni być niewolnikami. Podobnie i my nie możemy zachować naszej narodowej wolności, kiedy niektórzy ludzie mogą zdecydować, że inni nie zasługują na to, by żyć i powinni zostać porzuceni [w szpony] aborcji i dzieciobójstwa. Mój rząd poświęcony jest zachowaniu wolności w Ameryce i nie ma ważniejszego powodu dla zachowania tej wolności niż potwierdzenie transcendentnego prawa do życia wszystkich ludzi, prawa, bez którego inne prawa nie mają znaczenia.

Ronald Reagan
tłum. Richard A. Czekaj

Powyższy artykuł ukazał się w Magazynie Chrześcijańskim “Cel”, nr 9, lato 2007 – www.magazyncel.pl